Bartoszewski: nie możemy ufać Steinbach
"Jeśli ktoś twierdzi, że nie wie, dlaczego Polacy interesują się zachowaniem pani Steinbach, to rżnie głupa. Ta kobieta uczyniła swoim zawodem rewanżyzm" - mówi "Dziennikowi" Władysław Bartoszewski.
Z właściwą sobie swadą, doradca premiera do spraw międzynarodowych, tak odpowiada na publicznie wyrażoną opinię niemieckiego historyka Arnulfa Baringa, że "nigdy nie usłyszał rozsądnej odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę zarzucają Polacy Steinbach".
- "Jak ktoś rżnie głupa, to nic nie poradzę, mówi Bartoszewski. - To tak jak ktoś powiedziałby: nigdy nie słyszałem, dlaczego Polacy uważają, że Radio Maryja wypowiada się antysemicko. No dlaczego?! Pani Steinbach głosuje w Bundestagu przeciwko ratyfikacji traktatu z Polską, wypowiada się przeciwko przyjęciu Polski do NATO czy Unii Europejskiej. I my mamy ją uważać za osobę zdatną do budowania będących przedmiotem historii i nauki koncepcji muzealnych, które dotyczą m.in. naszego kraju?"
- "Dlaczego ja mam się uważać za zdolnego do prowadzenia chóru w operze, jeśli nie śpiewam?! Pani Steinbach zatraciła poczucie, kim jest. W wieku 45 lat pierwszy raz w życiu zainteresowała się tym, gdzie się urodziła. Wolno jej. A my możemy jej nie ufać. To nie my nadajemy jej wyjątkową rolę. Kobiet w Niemczech jest 42 miliony, a ona jest jedną z tych nielicznych kobiet, która jest we władzach dużej partii politycznej, czyli należy do kobiet, które Niemcy obdarzają szczególnym zaufaniem. Skoro tak, a Niemcy są naszym sojusznikiem w NATO i UE, to chyba do diabła możemy się interesować, jak ta osoba się zachowuje. Po co tu rżnąć wariata?".
- "My nie mamy żadnych pretensji np. do pana prezydenta Koehlera, który urodził się w Skierbieszowie koło Zamościa, w domu ludzi wysiedlonych w wyniku zbrodni hitlerowskich. Przeciwnie, my go szanujemy. Ale też on nie czyni sobie zawodu z rewanżyzmu, a pani Steinbach owszem", powiedział Bartoszewski.
Anzeige: 1 - 21 von 21.
Sonntag, 24-01-10 05:27
E-Mail
Nie można wierzyć Władysławowi Bartoszewskiemu, który był w Oświęcimiu. Podczas wycieczki szkolnej w Oświęcimiu przewodnik mówił, że z obozu nikt nie wyszedł, a jedynie przez komin. Według przewodnika Władysław Bartoszewski mógł żyć w obozie za dobre sprawowoanie maksymalnie 90 dni.
|
|
Sonntag, 22-03-09 11:07
List otwarty Powiernictwa Polskiego
do Pana Władysława Bartoszewskiego
Władysław Bartoszewski
Sekretarz Stanu w Kancelarii
Prezesa Rady Ministrów
Pełnomocnik ds. Dialogu Międzynarodowego
W imieniu Powiernictwa Polskiego zwracam się do Pana z uprzejmą prośbą o ponowne przeanalizowanie swojej obecności – jako przewodniczącego Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej – wśród osób i instytucji popierającej ideę (skądinąd słuszną) budowy Kopca Pojednania w Oświęcimiu.
Pragnę zauważyć, że w Radzie Honorowej Komitetu, na pozycji 106 znajduje się pani Erika Steinbach.
Nasze wcześniejsze próby przekonania Pana Prezydenta Janusza Marszałka, by zechciał wykreślić z listy osobę, która – jak Pan to trafnie ujął – „utkana jest z kłamstwa” nie powiodły się. Pan Prezydent wydaje się nie dostrzegać kolizji pomiędzy słowami, które sam wypowiedział: „Nie ustają próby relatywizowania historii, wypaczania jej, bądź całkowitego negowania”, a postępowaniem przewodniczącej tzw. Związku Wypędzonych.
Tak więc nie tylko w Niemczech, ale i w Polsce znajdują się ludzie, którzy uważają, że p. Steinbach jest właściwą osobą promującą i firmującą przedsięwzięcia o charakterze edukacyjnym.
Doprawdy trudno jest nam sobie wyobrazić sytuację - np. podczas uroczystości otwarcia Kopca Pojednania – w której musiałby Pan stanąć w tym samym szeregu co p. Steinbach!
Powiernictwo Polskie prosi Pana, by zechciał Pan sprawę raz jeszcze przeanalizować.
Z wyrazami szacunku
(-) Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Prezes PP
-------------------------
Odpowiedź Profesora Władysława Bartoszewskiego:
Warszawa, 2 marca 2009 r.
Pani Senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Senator RP
Szanowna Pani Senator,
W odpowiedzi na Pani pismo przekazane mi faksem 26 lutego br. odpowiadam natychmiast (27 i 28 lutego nie było mnie w kraju) gdyż uważam sprawę poruszoną przez Panią za bardzo ważną. Zachowanie Pana Prezydenta Janusza Marszałka mnie nie dziwi, ponieważ na swoim stanowisku - pochodzącym jak wiadomo z wyboru - systematycznie i od dawna (pod rządami kolejnego już, trzeciego Rządu RP) zachowuje się on w sposób w moim rozumieniu szkodliwy w wielu przypadkach dla interesów Polski. Niestety, Międzynarodowa Rada Oświęcimska, której mam zaszczyt przewodniczyć od 19 lat oraz Dyrekcja Państwowego Muzeum w Oświęcimiu napotykają na stałe trudności ze strony tego Prezydenta Miasta.
Informuję Panią, że nie uczestniczyłem, nie uczestniczę i uczestniczyć nie będę ani w Honorowej Radzie Komitetu, którą Pani wspomina, ani w żadnych działaniach organizowanych czy współorganizowanych przez Pana Prezydenta Janusza Marszałka. Jak z tego wynika, nie muszę więc niczego "raz jeszcze przeanalizować". Sądzę jednak, że zarówno Wojewodę Małopolskiego, jak i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji sprawa ta może interesować. Z tego też względu przekazuję kopię niniejszego listu do wiadomości Pana Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Pozostaję z wyrazami poważania,
(-) Władysław Bartoszewski
Do wiadomości:
Pan Wicepremier
Grzegorz Schetyna
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji
|
|
Samstag, 21-03-09 14:08
Witam Panie Damianie bolku!
Zastanowiłem się ponownie nad tymi licznymi członkami NSDAP w BdV – to faktycznie straszne! Już się boję! Czy jest to jednak możliwe? Opuścił Pan nieco z tonu i już mówi o dzieciach tych partyjniaków, wspominając m. in. o „brunatnym” młodziku BdV (35 lat) – to chyba wnuk hitlerowca, a nie syn! Pana tajemniczy informator może nie był dobrze zorientowany w genealogii?
Czuć się może wypędzonym każdy Niemiec, któremu ustawa z 1953-go roku na to pozwala, nawet niemowlęta między kolejnymi karmieniami. Bundestag nie zaprosił jeszcze Palikota, aby zrobił porządek z ustawami.
Odnośnie pytania z historii to stwierdzam, że to u Pana siedzi to przeświadczenie, że „...polacy to podludzie...”, skoro Pan nawet nie pisze tego wyrazu z dużym „P”; „niemcy” pisze Pan prawidłowo, bo ich Pan nie szanuje, ale proszę pisać wyraz „Polacy” tak, jak tego uczą w szkole podstawowej, a może w przedszkolu? Nie znam bowiem programu „zerówek”.
Zacieranie i fałszowanie historii nie jest wyłącznym przywilejem „niemców”, polscy historycy świetnie sobie z tym radzili przez ponad pół wieku – i radzą sobie i teraz, o pseudo-historykach w Silesii nawet nie wspomnę: „Przyganiał kocioł garnkowi”.
„A polakom , za tyle krzywd wypłacono po kilkaset Euro - żenada , powinniście płacić dożywotni haracz”
– pisze Pan do Moslera. Nie sądzę, aby Pan Mosler czuł się w obowiązku płacić Panu i Panu podobnym jakiś haracz, czy on jest odpowiedzialny za walory Pańskiego mózgu, a nie Pana rodzice? Jeśli Mosler to przypadkowo Pana rodzina, to pewnie tak, w innym przypadku raczej nie musi. Ja natomiast na pewno nie jestem do tego zobowiązany - wystarczy, że mój ojciec szereg lat płacił państwu polskiemu odszkodowanie wojenne ze swej skromnej pensji – „chwatit”!
„Niemieccy emeryci autokarami zwiedzają Śląsk i Mazury emerytury po 2000 euro, gdzie w Polsce emeryt który przezył piekło ma ok 1000 pln.”
Piekło dzisiejszych polskich emerytów nie ma chyba ścisłego związku z faszyzmem niemieckim, w momencie zakończenia wojny aktualny emeryt był dzieckiem i długo później zaczął dopiero pracować na swą emeryturę (ja rozpocząłem "tracić" fundusze emerytalne w 1951 roku). Fakt, że polskie państwo systematycznie okradało swych obywateli m. in. z funduszy ZUS’u chyba trudno uznać za czyn niegodziwego BdV, a nawet Eryki Steinbach.
„Jest Pan śmieszny podając Wochenscjau lub gazety jako wiarygodne żródło wiedzy dla Pana , gratuluje poczucia humoru , to tak samo jak Polask Kronika Filmowa miała mówić o zbrodniach komunizmu. Na Pana przykładzie widać , jak z roku na rok zmienia się pogląd niemców na tema II wojny światowej-czyli jesteście ofiarami A. Hitlera - biedny narów niemiecki . „
Ten cytat faktycznie mnie rozśmieszył, ale z bardzo dziwnego powodu – skojarzenia. Wyraz „Wochenscjau” w Pańskiej pisowni z powodu „jau” skojarzył mi się z „Kabeljau” – dorsz! Tak się składa, że ci obywatele niemieccy, którzy nie byli bohaterami (nie znam konkretnych danych) i nie słuchali „Bum, bum bum, bum”, lub w ogóle nie posiadali radia, mieli wyłącznie informacje z podanych przeze mnie źródeł, czy jest to śmieszne, nie wiem, przecież i dziś blokada informacji pozawala rządzić wielu tyranom.
Dlaczego mój przykład, emeryta, zasłużonego dla PRL (order –„porcelanowy”), a nawet jej spadkobierczyni – n-tej RP, ma mieć wpływ na zapatrywania „niemców” to już taki dziwoląg logiczny, iż tego nie jestem w stanie skomentować.
Pisze Pan, że
„NPD które ma już wystarczające poparcie wśród niemców i jest finansowane z kasy niemieckiej , to jest wstyd dla niemców”.
Można się z tym zgodzić, czy jednak LPR i podobne ugrupowania ultra polskie „z zamawianiem piwa faszystowskim gestem” są szlachetniejsze? Wątpię!
Na temat „straszliwego” losu Polaków w Niemczech mam nieco inne zdanie – też na podstawie bezpośrednich informacji, ale to już naprawdę nie wina Pani Steinbach, a przecież zastanawiamy się głównie nad tym czy można ufać tej pani czy nie? Pan Bartoszewski uważa, że nie, pan Lammert, że tak. My możemy uznać jedną lub drugą wersję – „tertium non datur” jak mawiają Rosjanie (Putin, którego Pan też przywołał).
Radzi Pan Moslerowi, aby ważył słowa, on czyni to na ogół, ale Panu taka rada byłaby bardzo przydatna, ale czy Pan z niej skorzysta?
Pozdrawiam Panie Damianie bolku!
|
|
Freitag, 20-03-09 16:43
Jest mi bardzo przykro, ale nie z powodu nadmiarowego bełkotu „Damianowego bolka”, ale dlatego, że jestem zmuszony do złamania danego sobie słowa, że nie będę już dyskutował z oszołomami w Silesii. Muszę to jednak czynić choćby z tego powodu, że bolek przypisał wpis niewłaściwej osobie. Mógłbym przeprosić Pana Moslera, ale czy naprawdę ja jestem odpowiedzialny za fatalną intuicję Damiana, a nie ci co go spłodzili? Poprzedni tekst był krótki, istniała więc szansa na rozbiór logiczny czegoś absolutnie bzdurnego. Obecnie riposta przekroczyłaby prawdopodobnie pojemność sieci, wiec mogę tylko wybrać „perełki”.
1) Ucieszyło mnie, że dzieci członków NSDAP są automatycznie przefarbowani na brązowo, wtedy może ich być dużo w BdV (szkoda, że nie podano wcześniej tego ciekawego faktu!)
2) Boli Pana, ze emeryci niemieccy mają 2000 Euro miesięcznie, ja też chciałbym tyle mieć, niestety stan polskiej gospodarki pewnie na to nie pozwala. Czy tak wysoka emerytura Niemców jest jednak zasługą Polaków? Nie jestem pewny.
3) Jest Pan dumny z Kaczyńskiego, cieszy mnie to, ale zarzuca mi Pan, że nie wiem wiele o tragedii dzieci z Zamojszczyzny. Gdybym wiedział absolutnie wszystko to występowałbym w cyrku i zarabiałbym lepiej niż niemieccy emeryci. Tak się składa, że Pański idol – tak samo jak ja – nie jest wszechwiedzący i hodował orzeszki ziemne w Gabonie choć niektórzy Polacy już próbują zasypać Gabon orzeszkami, zakupionymi w innych krajach. „Kto wolny jest od grzechu...itd.”
4) Prawdopodobnie jest Pan człowiekiem bardzo starym (jak ci Hitlerowcy w BdV) – widzę to po pisowni podstawowego wyrazu dla porządnego Polaka – „patryjota”. Tak przed wojną pisał mój profesor, Lwowiak, który się jednak przestawił i dostosował się do nowej pisowni. Aktualnie ma 96 lat, a skoro Pan się nie potrafił już przestawić to pewnie jest Pan dużo, dużo starszy. Można Panu więc wiele wybaczyć, ale tak niechlujnej polszczyzny – nigdy! Przedwojenna inteligencja znała się jednak na zasadach obowiązujących przy pisaniu. Nie o „patryjotę” mi chodzi, to nawet zabawne i w stylu Radia „Maryja”, ale o całą resztę. Proszę swój tekst dać do przeczytania jakiemuś dziecku przed naciśnięciem klawisza „ENTER”.
5) ...polacy patryjoci, którzy poszeżają ...cokolwiek to obraża oko i sumienie nawet takiego człowieka, którego Pan konsekwentnie utożsamia z brzydkimi Niemcami, choć uczciwie pracowałem dla Polski Ludowej i później „Nieludzkiej” ponad 52 lata.
6) Kończąc – mam szacunek do historii, ale nie do takich historyków jak Pan!
|
|
Freitag, 20-03-09 12:26
E-Mail
Witam Herr Mosler!!!
Zgodzę się że w czasie wyborów był taki procent głosujących na NSDAP, natomiast z upływem lat o wiele większy procent niemców popierało Hitlera i jego politykę . Co do ilości członków byłych nazistów w BDV, to sam osobiście słyszałem wywiad z członkiem BDV , który ie ujawnił swojego nazwiska , że takich osób jest w BDV kilkadziesiąt, ale nawet nie muszą to być członkowie NSDAP, wystarczy że to są ich dzieci , które czują się ofiarami tzw: wypędzeń . Zgodzę się, że członkowie BDV nie widzieli odznaki NSDAP, ponieważ w Niemczech trwa od wielu lat skuteczne zacieranie historii. Członek BDV lat ok 35 , na pytanie dziennikarza: czy wie Pan że polacy byli uznawani przez niemców za podludzi odpowiedział , "że niemcy też ucierpieli w czasie II wojny światowej" , taka jest wiedza w niemczech o II wojnie światowej. Dziennikarz udał się do szkoły niemieckiej i zadał pytanie 15-latkowi co wie o Polsce to powiedział, że istnieje od 15 lat i to jest cała wiedza. Co do wypędzenia Eriki Steinbach to opieram się na informacjach pochodzących od historyków, oczywiście teraz można to interpretować jak się Panu podoba , ale fakt jest faktem . Twierdzi Pan , że Niemcy były zniszczone, a wie Pan jak Polska była zniszczona przez Niemców z lewej strony przez Niemców i przez Rosjan z prawej strony , nie wspomnę już że kolejne 50 lat Polska była w niewoli komunizmu?Zapewne Pan wie , że wielu nazistów katujących ludzi nie zostało osądzonych i żylo sobie w Niemczech w bardzo dobrych warunkach, nawet byli tacy którzy zajmowali wysokie stanowiska . A polakom , za tyle krzywd wyplacono po kilkaset Euro - żenada , powinniście płacić dożywotni haracz . Niemieccy emeryci autokarami zwiedzają Śląsk i Mazury emerytury po 2000 euro, gdzie w Polsce emeryt który przezył piekło ma ok 1000 pln. Jest Pan śmieszny podając Wochenscjau lub gazety jako wiarygodne żródło wiedzy dla Pana , gratuluje poczucia humoru , to tak samo jak Polask Kronika Filmowa miała mówić o zbrodniach komunizmu. Na Pana przykładzie widać , jak z roku na rok zmienia się pogląd niemców na tema II wojny światowej-czyli jesteście ofiarami A. Hitlera - biedny narów niemiecki . Wie Pan też mam dużo rodziny i znajomych w Niemczech i wiem jak postępuje się w szkołach z polskimi dziećmi , nawet tak się składa że mam tam chrześniaka, któremu Pani zakazywała mówić po polsku. Mówi Pan że nie wie Pan o zbrodniach na zamijszczyżnie, to kolejny dowód że mam doczynienia z człowiekiem widzącym tylko "niemieckie ja", oraz człowieka który mówi o nazistach, a nie o niemcach popełniających zbrodnie. Niemieckie krętactwo histroryczne jest wręcz obrzydliwe, ale teraz w Polsce mamy władzę pro- niemiecką i herr Tusk nie chce mówić wprost o kłamstwach niemieckich. Jestem dumny że głosowałem na Kaczyńskiego i jeszcze raz zagłosuje. NSDAP nie musi być legalna w Niemczech , wystarczy że jest NPD które ma już wystarczające poparcie wśród niemców i jest finansowane z kasy niemieckiej , to jest wstyd dla niemców żeby taka partia działała legalnie w Niemczech to o czymś świadczy, tęskno wam do czasów podbijania Europy co? A może znów by tak Panie Mosler wyrżnąc pół Europy i poszeżyć wasz Lebensraum?. Szkoda że my polacy nie potrafimy dbać o swoją historię , ale jeszcze jest trochę patryjotów w tym kraju, a o Holocaust zadbają Żydzi oni potrafią przypominać Niemcom o historii. A tak na koniec pytanie , dlaczego to Pani Steinbach nie ma pretensji o wypędzenia do Rosji do Putina -obawiacie się go co? Rozumiem wspólne interesy niewypada. I niech Pan waży słowa i ma trochę szacunku dla historii , oraz jej ofiar.
Pozdrawiam Panie Mosler
|
|
Donnerstag, 19-03-09 18:24
Parę uwag na temat słonia w sklepie z porcelaną i jak na jego zachowanie reagują mniejsi sąsiedzi.
Wiele opinii tutaj krytykuje Polskę za kilka spraw związanych ze stosunkami Polsko-Niemieckimi. Krytyka ta dotyczy głównie takich spraw jak podejście Polski do historii wypędzonych Niemców (i przy okazji również zniemczonych Polaków, Ślązaków, Kaszubów, Słowińców itd.), odkłamanie powojennej wersji historii lansowanej wcześniej przez narzucony Polsce reżim komunistyczny oraz polską wrażliwość na niemiecką politykę wobec niej i na rewizjonistyczne głosy z zza zachodniej granicy. Moja teza jest taka, że polskie reakcje na akcje wielkiego sąsiada nie są niczym dziwnym i nietypowym, i że widzenie w sporach analogii do historii nie jest jedynie polską domeną.
Przykład Szwajcarii, kraju który w wojnie nie ucierpiał fizycznie a raczej przez nią się wzbogacił.
Ostatnio Szwajcarzy czują się popychani (teroryzowani?) i szydzeni ze strony Niemiec, które w czasach kryzysu finansowego chcą dobrać się do nieopodatkowanych tajnych wkładów deponowanych w szwajcarskich bankach. Szwajcaria, mimo trudności przyjęła sugerowane zmiany prawa bankowego ku aprobacie GB, USA i innych ale niemiecki minister finansów Peer Steinbrück uważał, że HINTERLAND jedynie ugiął się pod przeaważającą presją „jak Indianie przed szarżą kawalerii". Szwajcarski brukowiec Blick am Abend w nagrodę za te typowo niemieckie pouczenia i drwiny nagrodził Steinbrück 'a przez umieszczenie jego foto na pierwszej stronie z podpisem „Der Hässliche Deutsche" (Brzydki Niemiec). W przeszłości już Szwajcarzy protestowali przeciwko niemieckiemu „tonowi" i ostrzegali Niemców żeby ich „nie strofowali jak dzieci".
Takie ostrzeżenie ze Szwajcarii (kraju-karła) pod adresem wielkich Niemiec (słonia) to jest jak oliwa na ogień. Niemiecki przywódca SPD Franz Müntefering dodał do powyższej dyskusji, że „w dawnych czasach wysłałoby się wojsko". Militarystyczne aluzje sugerujące użycie kawalerii i wojska nie są jednak w Szwajcarii przyjmowane z wyrozumieniem, szczególnie kiedy padają z zza niemieckiej granicy. Na opinię Herr Müntefering'a zareagował więc dziennik Neue Zürcher Zeitung nawiązując do częstego celu niemieckiego, rewizjonistycznego pouczania, że „Nie trudno jest teraz zrozumieć i wyobrazić sobie reakcje z Polski na podobne pogróżki".
Nikt nie twierdzi tu, że już jutro wszyscy obudzimy się do dodatków prasowych ogłaszających Anschluss Szwajcarii, ale zachowanie SŁONIA i reakcja na to zachowanie małego kraju, który nie tak bardzo jak Polska ostatnio doświadczył od Niemców terroru, wojny, egzekucji, wysiedleń, eksterminacji i sponiewierań, jest bardzo symptomatyczna i znacząca. Polska ma znacznie więcej bolesnych subiektywnych wspomnień i obiektywnej historii aby mieć prawo do automatycznych skojarzeń. Dlaczego więc Niemcy dziwią się polskiego wyczulenia? Dlaczego Erika Steinbach i inni niemieccy politycy, opiniotwórcy i eksperci dziwią się reakcji Polski na niektóre nie tak bardzo zawoalowane aluzje?
Na temat rachunku sumienia w Polsce w stosunku do powojennej przeszłości już raz napisałem. Wydaje się że rachunek sumienia Niemców wobec Polski zabrał sporo czasu: Denazyfikacja do lat 1950 (15 lat), polski list biskupów w 1965 (bez większego echa w Niemczech), pojednawczy gest Willy Brandt'a w 1970 (25 lat), uznanie granic w 1991 (46 lat) itd. Jak kiedyś napisałem Niemcy po 1945 roku były krajem przegranym militarnie i moralnie i zmuszonym siłą alianckiego przymusu do denazyfikacji i rachunku sumienia. Rachunek ten i jego konsekwencje były w kolektywnej świadomości Niemców pierwszoplanowe i trwały przez wiele lat jak wspomniane powyżej daty pokazują. W większości zakończyło się to sukcesem, choć nadal istnieje NPD i inne neo- partie (ok. 9% społeczeństwa, o ile się nie mylę, z nimi sympatyzuje w tym niektórzy z BdV, przynajmniej w niedawnej przeszłości). Polski rachunek sumienia mógł się dopiero otwarcie zacząć po 1990 roku i jest procesem, który powstał z wewnątrz bez potrzeby przymusu (przynajmniej początkowego) tak jak było to w Niemczech.
|
|
Donnerstag, 19-03-09 10:56
E-Mail
Czytając bełkot "bolka", zastanawiałem się przez moment, czy to kompan Lolka? Ale tylko przez moment - bo nie chciałbym obrazić tej sympatycznej dwójki.
A poza tym wyręczył mnie prawie doskonale nieznajomy, wykazując niedorzeczności tkwiące w każdym zdaniu.
Uzupełniam ten ciąg o dane z ostatnich demokratycznych wyborów w Niemczech: Listopad 1932r. - 80 % uprawnnionych głosowało, na NSDAP odddało swój głos 33,1 %. Czyli co czwarty Niemiec (26,5 %) głosował za Hitlerem, odrobinę mniej niż prawie wszyscy Niemcy.
KM
|
|
Mittwoch, 18-03-09 16:49
Po kilku rozsądnych i wyważonych komentarzach typu Moslera i 3maja, pozornie inaczej patrzących na całość tej delikatnej sprawy, ale wnoszących coś do dyskusji nagle drobny zgrzyt. Nieco nazewniczo niezdecydowany dyskutant – albo „Damian”, albo „bolek”, gdyż nie wydaje mi się, aby "bolek" stanowiło „middle-name”, typowe dla szanujących się rodzin amerykańskich, wali stuprocentowe, absolutne prawdy hist(e)oryczne, które mogą tylko wzbudzić politowanie u czytelnika, niezależnie od tego, jakie uczucia żywi wobec Eryki S. - czy kocha ją tak jak Bartoszewski, czy ufa jej tak jak Lammert.
Mosler i 3maj czerpali z dostępnych źródeł - wywiadów z Eryką Steinbach i mogą z tego wyciągnąć dla siebie odpowiednie wnioski, które szanuję, choć nie muszę się z nimi zgodzić. Niewybredne bzdury Damiana mogą albo śmieszyć albo złościć, albo i jedno i drugie. Rozbierając na elementy odkrycia historyczne prosiłbym o wskazanie źródeł.
Dla przykładu: Zdaniem Damiana „wielu członków BDV to byłe NSDAP” . Możliwe, ale interesowałyby mnie konkretne liczby. Byli członkowie NSDAP musieli mieć minimum dwadzieścia kilka lat w czasie wojny, chyba, że zapisali się w charakterze kamikaze do partii po śmierci Hitlera, bezpośrednio po działalności w Hitlerjugend, ale nie słyszałem o takim werbunku. Dziś najmłodsi członkowie obu organizacji mieliby dużo powyżej 80 lat, pozostali koło setki lub powyżej. Wierzę w to, że wspaniałe warunki życiowe po przegranej wojnie i kompletnie zniszczonym kraju w Niemczech wydłużyły znacznie przeciętny okres życia statystycznego Niemca, ale w tych dziarskich stuletnich starców, trzęsących BdV niezwykle trudno mi uwierzyć. Tak się składa, że nie żyje już nikt z moich znajomych, którzy wiedzieliby, jak wyglądała odznaka partyjna NSDAP, a przecież w Polsce żyło się nam, zwycięzcom wojny, znacznie lepiej i powinno żyć dużo osób z tej grupy wiekowej.
Ta „niezwykła buta” w wyrażaniu się – czyli bełkot wiekowego Alzheimerowca raczej nie spowodują nowego konfliktu zbrojnego. Jeśli - to dzięki młodym, którzy Hitlera znają tylko z billboardów. Tylko nie wspomina Pan, kto ma produkować ów pył o niemieckich korzeniach? Zawodowa już, być może, armia polska i tych kilka kiwi (nielotów F16)? Marynarka polska istnieje tylko w Muzeum, może podarowane Polakom niemieckie Leopardy dadzą sobie radę z kolegami z zachodu, ale bez części zamiennych z Niemiec? Wyobrażam sobie to dobrze, ale zawsze słynąłem z bujnej fantazji. W tej materii jestem pewnie lepszy od Pana, ale takich myśli nie publikowałbym obawiając się śmieszności.
Inny fragment: Wciąż słyszę, że ojciec Eryki wypędził Polaków z jakiegoś mieszkania. To oczywiście jest niezwykle istotne, ale co mówią na to ludzie z Rumi, dawni sąsiedzi itp.? Może zostali też wypędzeni, bo Pomorze też miało swoją historię wypędzeń i ucieczek. Czy sprawdził ktoś jak było naprawdę?
Przyglądanie się narodu niemieckiego zbrodniom w Polsce i Rosji jest absolutną i niewybaczalną prawdą. Sam pamiętam, jak prawie co drugi, trzeci dzień specjalnym samolotem poleciałem zobaczyć egzekucje i gwałty na Ukrainie, Niemcy zmarnowali dużo paliwa i samolotów na takie wycieczki (przecież cały naród musiał to zobaczyć obowiązkowo według Damiana, a nie tylko ja!), a potem nie mieli paliwa do czołgów pod Stalingradem. Robiliby lepiej, gdyby swoich zbrodni nie upublicznili, wtedy naród niemiecki nie wiedziałby co to Auschwitz i inne ciekawe miejsca oraz nie poznałby wyników i metody postępowania w krajach okupowanych. W dostępnej informacji – gazety, radio, Wochenschau w kinie, niestety nie widziałem żadnych zbrodni, za co przepraszam Damiana.
Na pewno będę się z lubością przyglądał temu rozcieraniu w pył niemieckiej armii – z nieba podobno wszystko dobrze widać.
Do statystyk Damian ma swoiste podejście – liczby nie mają znaczenia, chociaż każdy zainteresowany może w internecie wyczytać ilu Niemców glosowało w 1933 roku na Hitlera. Nie był to „cały” naród, nie zapomniałem o tym, przyglądałem się wynikom wyborów! Nie pamiętam liczb, ale obawiam się, że może mniejszy procent ludności niemieckiej głosował na Hitlera, niż Polaków na Kaczyńskiego, ale to śmiałe twierdzenie – w stylu Damiana bolka - da się niestety sprawdzić przy odrobinie włożonej pracy. Jeśli się mylę to można mi dołożyć!
Wprawdzie nie wiem jaka to czynność „żadzi”, jeśli to ma być „rządzi” to nie wierzę – NSDAP od wielu lat jest nielegalna w RFN, a BdV jeszcze nie zeszło do podziemi co oczywiście może nastąpić po ataku Damiana bolka.
Na temat Zamojszczyzny się nie wypowiadam, nie mam „wiedzy” w tym temacie jak mówią politycy, ale nie widzę związku z panią Steinbach, o której jest artykuł.
Tyle komentarza do tego bełkotu!
Damian bolek Mittwoch, 18-03-09 13:03 E-Mail
|
|
Mittwoch, 18-03-09 13:03
E-Mail
Witam! a to zapomnieliście, że prawie cały naród niemiecki glosował za Hitlerem. Ostatnio oglądałem świetny reportarz o BDV i tam widać, że NSDAP żadzi na całego , otwarcie mówią że to ONI zą ofiarami i że nie uznają dzisiejszych granic. Zresztą wielu członków BDV to byłe NSDAP . Wypowiadali te słowa z tradycyjną niemiecką butą, czyżby zaczynał się kolejny konflikt, tylko mam nadzieje że po takim konflikcie zetrą Niemcy w pył. Winny za II wojnę światową jest cały naród niemiecki , który przyglądał się zbrodniom niemieckich żołnierzy głównie w Polsce i Rosji i jakby wszystko przebiegało ok nadal by to robili. Winnym pomników się nie stawia , a Pani Steinbach czuje się urażona , że została usunięta z domu który wcześniej jej ojciec zajął i wygnał z niego polaków. Zapomnieliście , że ponad dwa tysiące polskich wsi było wygnanych na zamojszczyżnie ? . Pozdrawiam
|
|
Sonntag, 15-03-09 14:23
Jutrzenka Słowiańska panu z pewnością by to odpowiadało, mam nadzieję że będzie jednak inaczej.
|
|
Sonntag, 15-03-09 00:19
Panie Romanie,jeżeli nie da się wybudować nic rozsądnego to po co w ogóle budować.
Rozsądniej jest nie budować czegoś co jest nierozsądne z założenia,prawda?
|
|
Dienstag, 10-03-09 23:28
W obecnej sytuacji proponuję wybudować jedno centrum wypędzonych w Warszawie i jedno centrum wypędzonych w Berlinie. Na dzień dzisiejszy nic rozsądniejszego zbudować się nie da.
|
|
Dienstag, 10-03-09 20:15
W sobotę 7 Marca, magazyn Spiegel opublikował wywiad z Eriką Steinbach zatytułowany: "Ich will die Wahrheit, sonst nichts!" (Chcę prawdy, nic więcej). [http://www.spiegel.de/politik/deutschland/0,1518,611812-2,00.html]
Z tego artykułu dowiedziałem się trochę więcej o sposobie myślenia i reagowania pani Eriki. W oczekiwaniu polemik chcę ustanowić parę aksjomatów na których oparta jest moja opinio-twórczość.
1. W polityce nie ma świętych.
2. Polityka jest i była definiowana różnie: jako umiejętność lub rodzaj sztuki rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne;
Uzgadnianie zachowań współzależnych społeczeństw o sprzecznych interesach za pomocą perswazji, manipulacji, przymusu i przemocy, kontestacji, negocjacji i kompromisów; i jeszcze inne podobne definicje.
3. Bez polityki nie istnieją rozwinięte i skomplikowane społeczeństwa. Do polityki i polityków trzeba mieć dystans bo nie jest ona grą zupełnie czystą i opartą na twardych i przejrzystych zasadach.
Tak więc czy to Erika, czy ktokolwiek inny - nikt w polityce nie jest święty. Jednak są ludzie (politycy) którym ufamy bardziej niż innym bo ich kapitał zaufania nie został pochopnie roztrwoniony. Według mnie Erika swój rozpuściła visa vie polskiej opinii dość dawno, co dosadnie potwierdziła w wywiadzie. Nic w polityce nie jest koniecznie na zawsze i do końca więc może ten kapitał na nowo odbuduje czego jej życzę.
Główne stwierdzenia z artykułu to takie, że Erika na pytanie jak się czuje jako ikona konserwatyzmu niemieckiego udaje zaskoczoną tak samo jak nie rozumie dlaczego Polacy jej nie ufają pomimo, że nadal nie wycofuje się ze stwierdzenia że „Hitler pomógł Polsce dostać co chciała (tzn. niemieckie ziemie wschodnie)"i nie uważa że jej kampania przeciwko uznaniu granic z Polską w 1990 powinna była przynieść uszczerbek w jej reputacji w Polsce, podobnie zresztą jak jej poparcie wobec roszczeń materialnych. Jej życiorys jako Vertriebene z którego ujawnieniem wolała poczekać na polską prasę też podług niej nie powinien negatywnie wpływać na jej wizerunek w Polsce. Dodaje, że miała dalszą rodzinę na Śląsku, która została wysiedlona (to trochę tak jak Sarah Palin o jej doświadczeniu w polityce międzynarodowej, że z okien jej domu prawie widać Rosję za cieśniną Beringa). Jeszcze parę stwierdzeń o planach polskich wobec jej przedwojennych granic zachodnich i jej planach dla mniejszości niemieckiej pomieszane z oddaniem hołdu polskim cierpieniom i pani Steinbach jest kompletnie zirytowana reakcją polskiej strony i czuje się przez nią obrażona.
Na pytanie o jej szorstkie i mało dyplomatyczne podejście do kontrowersyjnych tematów komentuje, że bez tego nigdy by jej nie usłyszano.
Pani Erika w trakcie wywiadu dorzuca jeszcze parę komentarzy o Jarosławie, Donaldzie, Angeli, Władysławie i Frank-Walter oraz obiecuje że w proteście jej miejsce w zarządzie ośrodka pamięci może nigdy nie zostać obsadzone. Żali się też, że po wszystkich sprzeczkach ze stroną polską (kiedy nie może wskazać nawet jednego przyjaznego jej Polaka) zainicjowane przez nią obchody polskich rocznic nie spotkały się z pozytywnym oddźwiękiem w tym dziwnym kraju.
Mam tylko jedno pytanie: na jakiej podstawie przeciętny Polak ma teraz zmienić zdanie na temat szczerości intencji Eriki wobec Polski? W Polsce była ona tylko jeden raz, kilka lat temu i w zasadzie nie ma kontaktów z tym krajem a cały kapitał polityczny na którym siedzi zrobiła z wrogości do niego.
Pod Bartoszewski: nie możemy ufać Steinbach
|
|
Dienstag, 10-03-09 10:21
E-Mail
Szkoda, że większość tu dyskutujących, prawdopodobnie nie widziała wczorajszego występu E. Steinbach w telewizji. 3-Sat transmitował prawie godzinny wywiad, w którym stawiła się krytycznym pytaniom redaktora Voßa.
Szkoda, bo odebrałaby każdemu rozsądnie i bez uprzedzeń myślącemu człowiekowi amunicję, którą w ostatnich miesiącach wystrzelano pod jej adresem.
Szkoda, bo można by wyrobić sobie zdanie o różnicy w kulturze wypowiedzi doradcy premiera i szarej przewodniczącej piekielnego związku wypędzonych.
I jeszcze raz szkoda, bo być może jeden czy drugi doszedłby do przekonania, że cała kampania przeciwko p. Steinbach i jej projektowi jest jeszcze jedną kartą w historii polskiego, średniowiecznie zaślepionego nacjonalizmu – któremu w dzisiejszych realiach brak wszelkich podstaw.
Ale nie dziwię się temu, bo łatwiej mediom i politykom emocjonować społeczeństwo takimi błahostkami, zamiast zajmować się rzetelną pracą dla dobra kraju i narodu.
Z tym, że ta wypowiedź pasuje jak ulał także na niemiecki rząd i niemieckie społeczeństwo, li tylko tematy są tu odrobinę inne.
KM
|
|
Sonntag, 08-03-09 13:49
Nie interesował mnie artykuł jako taki, możliwe, że nie widziałem czegoś, nie czytając nawet uważnie tekstu, to raczej normalne . Nie uważam jednak, aby byle kto (staram się unikać znanych inwektyw) nazwał Bartoszewskiego idiotą, nawet jeśli forma wypowiedzi (rżnięcie głupa) może nie przystoi tej siwej głowie. Znamy chyba inne, mocniejsze wypowiedzi, z których wielu Polaków miało "uciechę" jak np. "karły moralne". Po niemiecku to "rżnięcie" też brzmiało nieźle - polecam wersję niemiecką.
|
|
Freitag, 06-03-09 17:54
W obecnej sytuacji proponuję wybudować jedno centum wypędzonych w Warszawie i jedno centrum wypędzonych w Berlinie. Na dzień dzisiejszy nic rozsądniejszego zbudować się nie da.
|
|
Freitag, 06-03-09 11:08
E-Mail
Opinia bezimiennego człowieka o Bartoszewskim: "...naprawdę przyzwoitego i mądrego człowieka..." była aktualna być może przed wielu laty, dzisiaj mnie nie przekonywuje.
Bezimienny wyłuskuje przy tej okazji jedno stwierdzenie, podważa nim wześniejsze swoje zdanie - ale jakoś nie potrafi dojrzeć reszty banalnych (w ustach dyplomaty) argumentów cytowanego wywiadu.
Nie popieram tonu innych negatywnych wypowiedzi pod tym artykułem, choć jest w nich wiele merytorycznej prawdy.
Poprostu uważam, że wiek autora wypowiedzi usprawiedliwia te impulsywne i nieprzemyślane słowa.
Choć są one złą wizytówką doradcy premiera d.s. międzynarodowych - szczególnie jeśli ten agituje w towarzystwie państw UE.
KM
|
|
Donnerstag, 05-03-09 15:48
"Jak ktoś rżnie głupa, to nic nie poradzę, mówi Bartoszewski.
--
Bartoszewski, tez nic nie poradze na twoje glupowate "rżnięcie" - mowię ja. Co za debil (= slaby na umysle)!!!
|
|
Donnerstag, 05-03-09 13:47
Uwagi o Psyche Bartoszwskiego świadczą o wielkim znawstwie psychologii u autora, ale w tym nieco frywolnym sensie -"psychologia to nauka o psach". Obrażanie naprawdę przyzwoitego i mądrego człowieka tylko dlatego, że ma inne zdanie na temat pewnej pani, którą na pewno lepiej zna niż my wszyscy, jest po prostu chamstwem! Ja mam głównie zarzut formalny: Można prowadzić chór, nie mając głosu, niebanalną rolę w muzyce odgrywa słuch. Nie ma to jednak głębszego związku z wypędzeniem - nawet bydła z forum internetowego!
|
|
Donnerstag, 05-03-09 12:08
To że celowo działacie z resztą rządu na szkodę państwa polskiego to jedno a to że chcecie celowo zatajać prawdę historyczną to drugie.
|
|
Donnerstag, 05-03-09 12:04
Prof. Bartoszewski sam jesteś idiotą, przynosisz wstyd nam i całej Polsce!
Niby taki uczony a tak naprawdę głupek do potęgi...
|
|
|
|