Dwujęzyczne tablice w Radłowie
- Jak tylko trzy lata temu weszła w życie ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych, wójt Radłowa Włodzimierz Kierat, siadł przy stole z sekretarz gminy i zaczęli się zastanawiać, jak ją wcielić w życie. W Radłowie 80 proc. ludzi to Ślązacy, z których jedna czwarta w spisie powszechnym zdeklarowała, że czuje się Niemcami. - Spełnialiśmy wszystkie wymogi, by wprowadzać tablice dwujęzyczne, więc nie było co czekać. Jeszcze by kto pomyślał, że wójt Polak nie szanuje praw mniejszości - tłumaczy decyzję Kierat.
Podczas konsultacji społecznych okazało się, że tak samo myślą mieszkańcy, więc radni jednogłośnie przyjęli stosowną uchwałę. I tak Kierat jako pierwszy w Polsce zgłosił do MSWiA wniosek, że chce wprowadzić na swym terenie dwujęzyczne tablice. - Wtedy zaczęły się żmudne, ciągnące się przez trzy lata procedury - opowiada sekretarz gminy Grażyna Pilśniak, która w tej chwili jest specjalistką od realizacji ustawy, a jej telefon wciąż się urywa, bo dzwonią do niej z różnymi pytaniami urzędnicy z gmin z całego kraju.
Ludzie się boją, że nacjonaliści zechcą je niszczyć, pisać na nich obraźliwe słowa. A wiadomo - Ślązacy najbardziej cenią sobie spokój i porządek - powiada. - Może lepiej było postawić tablice bez rozgłosu, by się tu nie zjeżdżali narodowcy skandujący tutaj często "Śląsk Opolski zawsze polski"?
Kiedy chodziliśmy w środę po Radłowie pytając o mające w piątek stanąć tablice wszyscy starali się odpowiadać w duchu tolerancji. - W Europie mieszkamy, zżyliśmy się tutaj, ja obaw nie mam, to nawet dobra promocja gminy - mówi Ewa, młoda mieszkanka gminy. - Byle ruskie nie były, niemieckie mi akurat nie przeszkadzają - dopowiada pani Grażyna.
Ale w sklepie ludzie dyskutowali, czy nie szkoda pieniędzy na tablice, skoro tyle jest potrzeb. - To dla starszych z Mniejszości się robi, co niby z Niemiec tu przyjeżdżają, a dotąd trafiali i bez tych nazw - powiadają przeciwnicy i dodaję:
- A jeszcze jak rzeczywiście zaczną się tu najazdy tych skinów, to już w ogóle niepotrzebne się okaże.
Po Radłowie widać, że wszyscy się trochę boją tablic z nazwami miejscowości po polsku i niemiecku. Mimo że to już dawno uznany standard europejski, że w poszczególnych krajach, gdzie mieszkają mniejszości narodowe i etniczne, używa się nazw także w ich językach.
- Należy zdjąć te tablice, one tylko jątrzą, są rewizjonistyczne. To inicjatywa kilku osób, a szef mniejszości i wójt nie znają historii tej ziemi - grzmiał w piątek Eugeniusz Mielczarek, oleski radny powiatowy z PSL-u. Było to tuż przed odsłonięciem w Radłowie pierwszej w woj. opolskim (a drugiej w kraju) tablicy z nazwą miejscowości po polsku i niemiecku.
Odsłonili ją 11 września 2008 o godz. 11.00 wójt Radłowa Włodzimierz Kierat i szef opolskiej Mniejszości Niemieckiej Norbert Rasch.
To pierwsza na Opolszczyźnie tablica z nazwą miejscowości w dwóch językach - polskim i niemieckim. Od teraz, wjeżdżając do wsi, powita nas tablica Radłów/Radlau. Dzisiaj jeszcze oprócz Radłowa nowe tablice zostaną zamontowane w Kolonii Biskupskiej / Friedrichswille, a w następnych dniach polsko-niemieckie nazwy powitają nas w pozostałych wioskach w gminie.
W lipcu polsko-kaszubskie tablice pojawiły się w gminach Stężyca i Chmielno, 4 września polsko-niemiecka nazwa Łubowice/Lubowitz stanęła w rodzinnej wsi Josepha von Eichendorffa koło Raciborza.
- Radłów jest pierwszym samorządem, gdzie tablice staną w całej gminie, we wszystkich miejscowościach - zauważa Ryszard Galla, poseł MN.
Oto spis wszystkich 12 polsko-niemieckich nazw miejscowości w radłowskiej gminie:
- Biskupice- Bischdorf
- Biskupskie Drogi - Strassenkrug
- Kolonia Biskupska - Friedrichswille
- Kościeliska - Kostellitz
- Ligota Oleska - Ellguth
- Nowe Karmonki - Neu Karmunkau
- Psurów - Psurow
- Radłów - Radlau
- Stare Karmonki - Alt Karmunkau
- Sternalice - Sternalitz
- Wichrów - Wichrau
- Wolęcin - Wollentschin
Tymczasem pracujący nieopodal tablicy mężczyźni stwierdzili, że to "bez sensu i sami w nocy z chęcią by taką tablicę pocięli". Przyznali jednak, że nie są stąd.
W międzyczasie po trzech dniach czerwoną farbą został zamalowany niemiecki napis Radlau przy wjeździe do Radłowa od strony Olesna.
W nocy 14.09. ktoś pomalował trzy tablice z nazwami miejscowości po polsku i niemiecku. Dwie w samym Radłowie i jedna we wsi obok czyli w Koloni Biskupskiej. Pomalowano je farbę czerwoną i czarną). NTO pisze „Chuligani zamalowali polsko-niemieckie tablice“. Czy na pewno chuligani? Może jednak zrobili to ludzie, którzy chcą aby nadal jątrzono i mają przyzwolenie niektórych polityków. Np. Czerwinskiego z Prudnika czy Eugeniusza Mielczarka z Olesna.
- Nie będziemy na razie usuwać tego aktu wandalizmu, niech ludzie zobaczą, że daleko nam jeszcze do tolerancji - mówi wójt Radłowa Włodzimierz Kierat. - Firma, która montuje tablice, spróbuje zetrzeć farbę. Jeśli się okaże, że nie da się tego zrobić, zgłosimy sprawę na policji.
- Ani mnie to interesuje, ani denerwuje, żadnych z tego profitów dla miejscowości nie będzie, choć na pewno jest dziś sławna - stwierdził przechodzący obok mieszkaniec Radłowa Henryk Jankowski.
Tablice stają przy wjazdach i wyjazdach (tylko przy drogach asfaltowych). Każda z montażem kosztowała około tysiąca złotych. (korzystanz polskiej prasy -NTO, OGW)