Heinz Ruhnau – Zawsze nowe nieporozumienia między Polską a Niemcami
Autor kieruje list do Doradcy Rządu Władysława Bartoszwskiego. Należy jeszcze pokonać wiele przeszkód do zupełnego pojednania miedzy Polską a Niemcami.
Może Pan sobie jeszcze przypomina mnie i rok 1989? Zaprosiłem Pana – wtedy jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Niemieckiej Lufthansy – do Frankfurtu celem wygłoszenia referatu. Podpisywał Pan wtedy Swoją książkę „Jesień nadziei – warto być przyzwoitym”. Teraz rozpętał Pan kampanię przeciw Pani Eryce Steinbach. Od Pana się tego najmniej spodziewałem. Jeśli Pan teraz wierzy, że z tą kampanią zostanie zakończona publiczna dyskusja i rozpracowanie historii Gdańska, Szczecina lub Wrocławia, to się Pan zapewne myli. Wasz ambasador w Berlinie, Marek Prawda, tak się też wyraził w pewnym wywiadzie. ”Osobowość Steinbach” nie jest problemem, ale sama natura tego miejsca pamięci. Dyskusja będzie zakończona dopiero wtedy, gdy Polska stawi się tej niewygodnej prawdzie o przeszłości.
Według artykułów 7 i 8 Statutu Międzynarodowego Trybunału (1998) wypędzenia są uznawane albo jako „zbrodnia wojenna” albo jako zbrodnia „przeciw ludzkości“. Nie ma usprawiedliwienia dla wypędzenia. Kto ponadto przy uzasadnieniu takiego aktu niesprawiedliwości powołuje się na Pana Hitlera, stawia siebie, może niechcący, ale jednak na tym samym poziomie. Około siedem milionów ludzi wypędzono z Prus Wschodnich, Pomorza i Śląska, dwa miliony zginęły. Majątki tych ludzi zostały skonfiskowane – również tych, którzy walczyli przeciw Hitlerowi w ruchu oporu. Rozpowszechniono bajki o powrocie nowych polskich obywateli na prastare polskie ziemie. Ministerstwo „Ziem Odzyskanych” miało tej legendzie dostarczyć urzędowe alibi. Nie tylko 800-letnia niemiecka historia przeczyła takiemu twierdzeniu. Również niemieckie mogiły, jak np. rodziny Schopenhauerów, przypominają o niemieckiej przeszłości. Aktualny biskup Gdańska poświęcił w roku 2003 nowy cmentarz. Jest to cmentarz „upamiętniający już nie istniejące cmentarze”. Człowiek odważny i miłosierny!
Jest jeszcze wiele kamyków na drodze do ostatecznego pojednania miedzy Polakami a Niemcami, o które można się potknąć i które trzeba usunąć. Jednym z nich jest komunistyczny proces pokazowy przeciw ówczesnemu biskupowi Gdańska, Splett’owi. Niczego, co mu zarzucono, nie można było potwierdzić choć jednym zeznaniem świadka, przeciwnie, wezwani w tym procesie świadkowie zeznawali na korzyść Splett’a. Zapytuję więc, dlaczego do dziś nie uchylono wyroku i biskup nie został zrehabilitowany?
Smuci mnie Pańskie zachowanie. Nie można przecież występować za prawami narodów i prawami człowieka, a nie uwzględnić w nich Niemców, którzy żyli na Pomorzu, w Prusach Wschodnich i na Śląsku oraz wnieśli duży wkład do kultury europejskiej.
* Będąc biskupem Gdańska, Carl Maria Splett, naciskany przez narodowych socjalistów, został zmuszony do zaniechania polskich kazań i śpiewów. Komunistyczny rząd polski urządził mu proces pokazowy w 1946 roku. Usunięty do Niemiec w 1956 roku aż do śmierci był orędownikiem sprawy pojednania obu krajów.
(Heinza Ruhnau, były Sekretarz Stanu) Tlum. z niemieckiego Antoni Golly