List marszalka Bundestagu do p. Bartoszewskiego
Pan sekretarz stanu
Prof. Władysław Bartoszewski
pełnomocnik premiera RP ds. dialogu międzynarodowego
Wielce szanowny, drogi Panie Bartoszewski!
Z całym szacunkiem należnym Pańskiej biografii i znaczącemu dorobkowi Pańskiego życia, a jednocześnie z rosnącym zdziwieniem, jakie wzbudziły Pańskie wielokrotne publiczne wypowiedzi w ostatnim czasie na temat obsady rady federalnej fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, zwracam się do Pana publicznie z serdeczną prośbą, abyśmy nawet w sytuacji, gdy różnimy się poglądami, dobierając słowa i ton wypowiedzi, dawali wyraz naszemu wspólnemu pragnieniu, by stosunki między Niemcami a Polską były przyjazne.
Oczywiście ma Pan pełne prawo uważać, iż pani Steinbach nie nadaje się na reprezentantkę niemieckich wypędzonych w przewidzianej przez Bundestag radzie fundacji. Jej wizerunek w polskiej opinii publicznej opiera się jednak na niepełnej, niekiedy mylnej lub grubo demonizującej informacji w mediach, do czego przyczynili się - nad czym bardzo ubolewam - także politycy z obu krajów. Pani Steinbach z pewnością nie jest "jasnowłosą bestią".
Panią Steinbach znam z wieloletniej współpracy w klubie parlamentarnym CDU/CSU w Bundestagu. Nie podzielam wszystkich jej poglądów, w przeciwieństwie do niej głosowałem zarówno za polsko-niemieckim traktatem granicznym, jak i zdecydowanie poparłem przystąpienie Polski do UE - za którym zresztą głosowała w Bundestagu także pani Steinbach. Cenię jej poważne i wiarygodne zaangażowanie na rzecz pamięci i pojednania, zwłaszcza w stosunkach polsko-niemieckich. Żaden z jej poprzedników na stanowisku przewodniczącego federalnego Związku Wypędzonych nie przeciwstawiał się z większym od niej uporem i sukcesem uproszczeniom w przedstawianiu historii i fałszywym roszczeniom. Jej decyzja, aby w interesie sprawy na razie zrezygnować z otrzymanej już nominacji do rady fundacji, raz jeszcze dowodzi, że jej postawa i jej zachowanie są bardziej suwerenne niż niektórych z jej krytyków.
Jest samo przez się zrozumiałe, że nie musi Pan podzielać tej oceny i że może Pan w dobitny sposób publicznie wyrażać swój odmienny pogląd. Ale czy wśród demokratów konstruktywny, mam nadzieję, spór może posunąć się tak daleko, by osoby o odmiennych poglądach określać jako "wariatów", jak Pan to uczynił, dodając do tego wyraźną wskazówkę: "Jak ktoś rżnie głupa, to nic nie poradzę". Przewodniczący Bundestagu, wysokiej rangi posłowie do Bundestagu, premierzy landów, sekretarz generalny CDU, przewodniczący niemieckiego episkopatu - czy oni wszyscy są "wariatami"?
Wielce szanowny, drogi Panie Bartoszewski, Pański los i oparte na nim polityczne zaangażowanie budzą mój głęboki podziw, szczególnie od czasu Pańskiego poruszającego przemówienia na forum Bundestagu w 1995 r. W pamiętny sposób przypomniał Pan cierpienia Niemców, którzy bez własnej winy stali się ofiarami rozpętanej przez Niemcy II wojny światowej, rozpoczętej od napaści na Polskę.
W swoim wystąpieniu na otwarciu wystawy "Wymuszone drogi - ucieczka i wypędzenie w XX w." zacytowałem Pańskie słowa z tekstu napisanego na 70. urodziny kardynała Lehmanna: "Polacy i Niemcy muszą na nowo zrozumieć i zdefiniować swe wzajemne relacje ( ). Mimo tragicznej przeszłości Niemcy i Polacy potrafili dokonać olbrzymiego zwrotu psychologicznego i moralnego. Zaczynają teraz żyć w duchu porozumienia i pojednania".
Bardzo zależy mi na tym, aby nadal tak było - Panu z pewnością także.
Z poważaniem
Norbert Lammert
przewodniczący niemieckiego Bundestagu
Anzeige: 1 - 8 von 8.
Freitag, 13-03-09 17:51
Panie Włodzimierzu a dziwi się Pan że nie jesteśmy lubiani gdziekolwiek w Europie się pokażemy?
Bo ja się zupełnie temu nie dziwię bo nic w tym dziwnego, jak nas widzą tak nas opisują.
Ps. To nie są zastępcze tematy
|
|
Donnerstag, 12-03-09 22:24
E-Mail
Mam dośc zastepczych tematów polsko- niemieckich.Ważne sa inne sprawy np.
1.konstytucja Niemiec - art. 116,
2.traktowanie przez Niemcow Polakow jako obywateli drugiej kategorii w U.E.
3. ogólna pogarda Niemcow do Polaków
4.zaklamywanie historii- slynne okreslenie,, nazisci ,, - zamiast Niemcy
|
|
Donnerstag, 12-03-09 16:36
Der Brief Lammerts an Bartoszewski auf deutsch!
Ich bin manchmal "Namenlos" oder "Bezimienny", ale nie jest to zamierzone, po prostu za szybko naciskam klawisz, zapominając wypełnić rubryczki.
|
|
Donnerstag, 12-03-09 16:28
Tylko nie AG! To mi ubliża!
Jeśli chce Pan śledzić dalszy mój tok rozumowania i to po przeczytaniu zarówno niemieckich jak i polskich wersji całej korespondencji, to jest to gdzieś tylko chwilowo nie pamiętam, pod którym artykułem. Poszukam i dam znać..
|
|
Donnerstag, 12-03-09 14:49
Bezimienny (AG?) z Donnerstag, 12-03-09 11:51 ma bardzo słuszne uwagi z punktu widzenia semantyki.
Kiedy pisałem mój komentarz poniżej, przeszedł mi przez myśl dylemat poprawnego tłumaczenia idiomów językowych takich jak „rżnięcie głupa" i ich niuansów znaczeniowych, bardzo różnych od słów wchodzących w ich skład. Widać z tego, że nie tylko ja miałem/mam wątpliwości. Tak więc jak wcześniej kiedy dałem kredyt zaufania Lambertowi za nieprzyjemny dla mojego ucha ale, wierzę, niezamierzony efekt pouczania, tak też teraz jestem skłonny rozciągnąć ten kredyt na Bartoszewskiego, że zamierzony efekt jego frazy i jej interpretacji jest bardzo inny niż zrozumiany przez Lamberta. Jednym słowem językowe nieporozumienia w gorączce sporu.
|
|
Donnerstag, 12-03-09 11:51
List Pana L. jest faktycznie bardzo przyzwoity, zaintrygowało mnie jednak, że podobno Bartoszewski nazwał Erykę i - w domyśle - innych posłów niemieckich "wariatami". Przeczytałem list z "rżnięciem głupa" ponownie i nie widzę tego!!! Nie dziwię się jednak Panu L., nie wiem kto mu tłumaczy polskie teksty, skoro nawet redakcja Silesii tak to zrozumiała! Nie jest to faktycznie zwrot elegancki, ale nie jest określeniem osoby "rżnącej głupa" "wariatem", a nawet wręcz przeciwnie,jak powiedziałby Wałęsa, świadczy tylko o tym, że mówi pewnie coś pasującego do sytuacji, ale niekoniecznie jest o tym sam przekonany.
|
|
Donnerstag, 12-03-09 08:14
To przepiękny list i ogromny gest ze strony niemieckiej, brawo Niemcy tak to się powinno właśnie robić.
|
|
Dienstag, 10-03-09 21:12
Trochę mnie ten list Lammerta się nie podoba. Dlaczego? Nic przeciwko różnicy zdań, ale ton czwartego paragrafu graniczący z łaskawym lekceważeniem i pogardliwym pouczeniem..? No, może jestem przewrażliwiony i stronniczy ale zawsze ten ton mnie będzie drażnić. Niemcy mają bardzo irytującą reputację nie tylko wśród Polaków ale i u innych nacji, nieproszonego pouczania, upominania i dorad. To jest to co w tym liście mnie się nie podoba; nie krytyka, nie polemika a jedynie to pouczanie i próba zawstydzenia adresata. Wiem, że to prawie na pewno nie jest świadomie zamierzone ale niemniej zawsze irytujące (i nie tylko mnie).
|
|
|
|