Narodowe nieporozumienia
Von: prof. Janusz A. Majcherek
Eksponenci rządzącego obecnie Polską układu politycznego zapowiadają przywrócenie publicznej debacie zaniedbanego w niej pojęcia narodu i kojarzonych z nim wartości. Szkopuł w tym, że jest to jedno z najbardziej wieloznacznych słów, którego nieprecyzyjne używanie, a zwłaszcza nadużywanie, może spowodować sporo zamieszania. Wiele dalszych nieporozumień wynika z nazwy - słowo "naród" etymologicznie wywodzi się od "narodzony" i sugeruje uwarunkowania biologiczne, tożsamość wynikającą z narodzin (podobnie zresztą w innych językach, gdzie najczęściej spotykana forma "nation" pochodzi z łacińskiego "natus", "natione"). Taka interpretacja jest możliwa tylko w przypadku nielicznych narodów wyróżniających się jakimiś cechami biologiczno-rasowymi. W tym sensie można być z urodzenia Japończykiem, Turkiem czy Arabem, ale nie Polakiem. Polacy nie stanowią osobnej grupy etniczno-rasowej, polskość nie jest zdeterminowana biologicznie, nie można więc być Polakiem z urodzenia, czyli z natury. Polakiem można się dopiero stać, na podstawie innych, nabytych atrybutów. Chodzi oczywiście o cechy kulturowe. Podobnie jak większość kultur we współczesnej Europie także polska wyraża się w formule narodowej. Przybrała jednak tę postać stosunkowo późno, bo w czasach renesansu, który w Polsce był opóźniony o stulecie w stosunku do włoskiego. Pytanie o narodowość twórców kultury żyjących wcześniej jest pozbawione sensu, jak np. wobec Galla Anonima, Henryka Probusa (był minnesingerem układającym pieśni po niemiecku) czy Wita Stwosza. Ponadto nie wszystkie dziedziny kultury nabrały narodowej specyfiki. O ile literatura od dawna powstaje w językach narodowych, wytworzyły się też (choć znacznie później, bo w XIX w.) style narodowe w muzyce, o tyle np. architektura czy sztuki plastyczne realizowały się w stylach międzynarodowych. Ewentualna lokalna ich odrębność i swoistość ma raczej cechy regionalne (sztuka ludowa, folklor), a nie narodowe. Tak więc ani Wit Stwosz, ani Nikifor nie byli Polakami, a kultura narodowa, jeszcze bardziej zaś sztuka narodowa, to określenia nieprecyzyjne. Górale, czyli uczestnicy najwyrazistszej kulturowo grupy regionalnej w Polsce, nie są nawet etnicznymi Słowianami (co hitlerowcy próbowali wykorzystać dla wyodrębnienia odseparowanego od polskości Goralenvolku ). Szczególnie niedorzeczne jest przypisywanie identyfikacji narodowej twórcom nauki czy filozofii (nie ma narodowej nauki czy filozofii). Rekordy absurdu bije oklepane powiedzonko "Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię, polskie go wydało plemię" sugerujące etniczną polskość Kopernika, który kulturowo nie miał z nią wiele wspólnego, nie znał nawet polskiego języka. Niepoprawność i wulgarność potocznej polszczyzny w jej powszechnym użyciu wydaje się jednak równie dotkliwa jak nieznajomość języków obcych. Próby porozumienia się przez cudzoziemców w polskich instytucjach i na ulicach przypominają wysiłki podejmowane przez pierwszych Europejczyków w kontaktach z afrykańskimi tubylcami. Wielu Polaków hołduje przekonaniu, że przybysze do naszego kraju powinni się nauczyć tutejszego języka, skoro tu przyjeżdżają. Deklaratywne poszanowanie polszczyzny jako atrybutu narodowej kultury, ma więc niewiele wspólnego z codzienną praktyką, nieznajomość obcych języków świadczy zaś o zacofaniu, a nie narodowej dumie. Odrębne znaczenie słowa "naród" odnosi się do zbiorowości społecznej wytworzonej historycznie ze wspólnot plemiennych (poprzedzonych z kolei przez rodowe, oparte na więzach pokrewieństwa). Wszystkie polskie dzieci uczą się o Polanach, Wiślanach czy Mazowszanach, które to plemiona historycznie poprzedzały i złożyły się na późniejszy polski naród, czyli wspólnotę ponadplemienną. Osobne wreszcie znaczenie ma naród w sensie politycznym - jako zbiorowość, wspólnota obywatelska. Genealogia i sens tego określenia są jednak dwoiste. Jedno wywodzi się z oświecenia i znalazło urzeczywistnienie we Francji oraz Stanach Zjednoczonych. W pierwszym z tych przypadków określało wspólnotę polityczną wykraczającą poza klasy, stany feudalnego społeczeństwa przedrewolucyjnego. Przynależność do wspólnoty politycznej, a więc obywatelstwo, otrzymuje się na podstawie urodzenia (z obywateli polskich), ale dopiero po uzyskaniu pełnoletności. Także i w tym sensie zatem nikt nie rodzi się od razu Polakiem. A obywatelstwo można otrzymać, nie mając rodziców Polaków. Określenie pewnych instytucji jako "narodowe" oznacza tyle, co państwowe, np. Teatr Narodowy czy Narodowy Bank Polski. W pierwszym przypadku sygnalizuje finansowanie z kasy państwa (a nie samorządowej), w drugim finansowanie państwa (a nie prywatnych kontrahentów). Narodowa scena operowa czy filharmonia nie musi bynajmniej grać repertuaru opartego na utworach z zasobu kultury narodowej. Podobnie Muzeum Narodowe niekoniecznie gromadzi i wystawia tylko dzieła polskich twórców. Pogromy dokonywane na Żydach przez Polaków bada Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Czy w nazwie tej instytucji nie nazbyt pochopnie zasugerowano rolę Polaków w historii? Jeszcze do dziś zdarza się słyszeć, że podczas II wojny światowej zginęło 6 mln Polaków, w wersji oględniejszej - polskich obywateli. Sama liczba jest skądinąd wątpliwa, lecz i tak większość tych ofiar to Żydzi wymordowani nie z powodu polskiego obywatelstwa, lecz żydowskiej identyfikacji (zresztą przez niemieckich oprawców rozumianej w kategoriach rasowo-biologicznych, co powinno być przestrogą dla każdego, kto chciałby się takimi posługiwać). Szczególnie razi to włączanie ofiar Holocaustu do polskich strat wojennych, gdy jest dokonywane skwapliwie przez ludzi szermujących ideologią nacjonalistyczną, której wyznawcy przed wojną wykluczali Żydów z polskiej wspólnoty w każdym jej znaczeniu i chcieli się ich pozbyć (np. wywożąc na Madagaskar). A jakie miejsce znalazłby Holocaust w podziale na historię polską i powszechną? Nieporozumienia dotyczą nie tylko nowych obywateli, lecz również członków mniejszości narodowych z dawna w Polsce zamieszkałych. Ci jednak sami mają kłopoty z odpowiedzią na pytanie o przynależność narodową, co pokazał ostatni spis powszechny. Liczba osób o zdeklarowanej niepolskiej narodowości okazała się kilkakrotnie mniejsza od szacowanej przez specjalistów. Zapewne jednak nie tylko z powodu pomylenia narodowości z obywatelstwem, lecz także z obawy przed jej ujawnieniem. W Polsce wielu obywateli boi się publicznie deklarować narodowość, co jest wymownym wskaźnikiem odczuwanego zagrożenia nacjonalistycznego. Nacjonalizm bywa zaś mylony z patriotyzmem i pod niego notorycznie się podszywa. Gdy więc słychać zapowiedzi intensyfikacji wychowania patriotycznego, głównym powodem zastrzeżeń jest obawa o możliwość przemycenia pod tą nazwą ideologii nacjonalistycznej, tym bardziej że to jej wyznawcy mają wychowanie patriotyczne propagować. A z patriotyzmem też trzeba uważać, bo - jak się niegdyś słusznie mawiało - bywa ostatnim schronieniem łajdaków. („Gazeta Wyborcza” z dn. 26 lipca 2006)
Anzeige: 1 - 5 von 5.
Mittwoch, 29-10-08 19:54
E-Mail
Ciekawy artykuł... Nie wiem co było impulsem do jego napisania szczególnie z tego punku widzenia jak rozpatrywane pojęcia odnoszą się tylko i jedynie do Polski – wszystko bowiem wydaje się również odnosić do innych narodów w Europie w tym przede wszystkim Niemiec. Ciekawe jest też autorytatywne stwierdzenie, że Górale to nie etniczni Słowianie (nazistowska propaganda). Z artykułu dużo nowego nie wynika, może jedynie odrzucenie argumentu Dr. Tomasz Kamusella, że hasło „Polska dla Polaków” nie jest bynajmniej streszczeniem programu polskiego etnonacjonalizmu, jak to on przedstawia w dyskusji swojego autorstwa: „Uprzedzenia, niezrozumienie, czy polityczna kalkulacja?”
|
|
Montag, 20-10-08 15:47
Czy Kopernik znal dobrze j.polski tego nie wiemy,wiec pan.Majcherek pisze nie prawdę,tym bardziej,że notatki pisane przez Kopernika na książkach wypożyczanych z bibliotek były robione wlasnie po polsku,z ludnoscią wiejską jako zarzadca też musial jakos rozmawiac a wiemy,że na wsiach dominował język polski a nie niemiecki czy łacina.Możemy jedynie mniemac,ze polskiego nie znał na tyle by pisac referaty naukowe.Pochodzenie kopernika tez nie ma tajemnic,matka była Niemka(lub Flamandką z Flandrii ale to też germanowie) a ojciec Polakiem,ale Kopernik urodzil sie w domu polskim bo tak był Toruń podzielony i cala rodzina Kopernika identyfikowała się z Polską tak jak teraz np.piłkarz Klose i walczyla z niemieckością różnymi sposobami zarówno mieczem jak i finansowo.
Wulgarnośc języka potocznego oczywiscie ma miejsce ale do wulgarnosci j.niemieckiego duzo nam brakuje.
Sprawa narodowosci,zarówno w Polsce jak i niemczech sytuacja jest identyczna.
Liczba osób deklarujących niepolskośc okazala sie mniejsza,ale dotyczy to przede wszystkim Niemców i to nie ze wzgladu na nacjonalizm Polakow(bo do niemieckiego nam dużo brakuje)ale dlatego,że ludzie się wstydzą byc Niemcami,i wola byc Polakami,Kaszubami lub Ślązakami.
Litwini czy Ukraińcy mieszkający w Polsce nie maja tego problemu,są lubiani i z radoscią przyznaja sie do swoich korzeni a my polacy traktujemy ich jak przyjaciół.
|
|
Donnerstag, 26-06-08 12:51
Nie masz przyjacol tutaj kolego.
Jak mozesz pisac takie bzdury?
O co ci chodzi?
|
|
Donnerstag, 22-05-08 22:07
E-Mail
"Vaterland" przyjacielu, nie "faterland", To byl i jest i bedzie nasz "Vaterland" przyjacielu.
|
|
Samstag, 22-03-08 17:12
Zajmijcie się waszym faterlandem, a nie mieszojcie się w nieswoje rzeczy.
|
|
|
|