?
 
Titelbild
 
 
  Suche   

 
   
 
Startseite / Artikel Aktuell Detailansicht
 

Piłsudski planował wojnę z Niemcami

 

Jest słoneczne przedpołudnie 15 czerwca 1932 roku. Do kanału portowego Wolnego Miasta Gdańska wpływa flotylla trzech okrętów Royal Navy. Eskadra brytyjska składa oficjalną wizytę senatowi gdańskiemu. Władze Gdańska, przy aktywnym poparciu Ligi Narodów, odmawiają zgody Polakom na oddanie honorów wojskowych marynarzom brytyjskim. Zdawał się tylko na to czekać Marszałek Józef Piłsudski. Skomplikowana sytuacja w Niemczech, roszczących sobie permanentnie pretensje do Gdańska (Gdańsk był wolnym miastem pod egidą Ligi Narodów, nie należał do Polski i Niemiec, mieszkało w nim 97 % Niemców – wyj. redakcji), była niejasna, ale nade wszystko niebezpieczna.

Władze polskie postanowiły wysondować determinację Niemców do obrony swych praw w Gdańsku. Józef Piłsudski wzywa admirała Józefa Unruga i rozkazuje wpłynąć kontrtorpedowcowi (tak wówczas nazywano niszczyciele) "Wicher" do portu Gdańskiego w ślad za eskadrą Brytyjczyków. Załoga „Wichra” otrzymała rozkaz otwarcia ognia do najbliższego budynku rządowego, gdyby władze Gdańska, które w 1930 roku wypowiedziały Polsce umowę o używalności portu (Polska wybudowała w Gdyni własny port – wyj. redakcji) i uzyskały dla siebie korzystne orzeczenie Międzynarodowego Trybunału w Hadze w grudniu tegoż roku, zdecydowały się na demonstrację wobec polskiej bandery. Kroki te wystarczyły, by sekretarz generalny Ligi Narodów Eric Drummond i brytyjski minister spraw zagranicznych John Simon w obawie, że podczas przewidywanej wizyty okrętów niemieckich w Gdańsku Piłsudski wyśle również polskie okręty i dojdzie do nieobliczalnego w skutkach starcia zbrojnego, zabronił wjazdu w tym czasie Polakom..

Wizyta "Wichra" przebiegła bez najmniejszych przeszkód, jednak odbiła się szerokim echem w prasie całej Europy. Incydent z „Wichrem” miał stanowić sprawdzian zachowania Niemiec. Piłsudski potwierdził w ten sposób swoje przypuszczenie, że zachodniego sąsiada, który nie zareagował na polską manifestację stanowczości, nie stać jeszcze na żadne wystąpienie militarne przeciw Polsce. Reichswehra ograniczona przez traktat wersalski do 100 tys. żołnierzy nie była na razie groźna dla prawie trzykrotnie liczniejszej armii polskiej.

Mało tego, 6 marca 1933 r. polski transportowiec „Wilia“ wyładował na Westerplatte dodatkową, nie przewidzianą w umowach kompanię piechoty. Był to jeden z kroków, jakie marszałek Piłsudski przedsięwziął w celu zamanifestowania zamiaru zdecydowanej obrony zachodnich granic Polski i praw II Rzeczpospolitej w Gdańsku.

Piłsudski uchodzący w Europie za „Polskiego Sfinksa“, ukrywał prawdziwe cele swych działań lub je minimalizował. Nie ulega jednak wątpliwości: Marszałek chciał wojny prewencyjnej z Niemcami, bo wiedział, że Polska może tę wojnę w pewnych warunkach wygrać. Chciał wojny prewencyjnej i zwycięskiej. W 1919 r. w wyniku takiej wojny odzyskał na Wielkanoc Wilno. Wyprawa na Kijów w kwietniu 1920 r. była również wojną prewencyjną, ostatecznie zakończoną zwycięstwem Polski.

Rzeczpospolita od 1932 roku prowadziła intensywne zbrojenia zwiększając produkcję militarną o 100%. We Francji pertraktowano nad zakupami ciężkiej i przeciwlotniczej artylerii. Niemców szczególnie niepokoił fakt rosnącej w Polsce produkcji silników lotniczych. Niemcy w 1933 roku posiadały jedynie około 100 tysięcy żołnierzy. Bez artylerii, lotnictwa, czołgów i nade wszystko bez morale. Żołnierze ówczesnej Reichswery pamiętali jeszcze doskonale klęskę pod Verdun. I na nich musiałby polegać Hitler w ewentualnym starciu z Polską od Wschodu, a Francją i Wlk. Brytanią od Zachodu. Oni bić się, przynajmniej na razie, sił nie mieli.

Polska miała spore zapasy amunicji. Niemcy nie mieli ich wcale. Prusy Wschodnie, Wolne Miasto Gdańsk, a nawet zachodnia cześć Śląska była właściwie bezbronne. Wojsko Polskie mogło je zająć nieomal bez walki. Pozostawało pytanie: Co dalej, co potem, jak obalić Hitlera? Na to Polska była za słaba jako państwo,do tego potrzebna była Francja, a najlepiej oba mocarstwa: Francja i Anglia. Przekonanie narodów obu mocarstw, że Hitler stanowi zagrożenie dla całej Europy, że należy go zniszczyć, zanim wzrośnie potęga III Rzeszy, a Polska może w tym pomóc – stało się w latach 1932-1933 głównym zamysłem Marszałka i pilnie strzeżoną tajemnicą państwową Rzeczpospolitej. Elementem tej gry politycznej było zawarcie paktu o nieagresji między Rosją sowiecką a Polską 25 lipca 1932 r. Dawało to minimum gwarancji, że w przypadku wojny z Niemcami nie zostaniemy zaatakowani od wschodu.

Grę "na wojnę" rozpoczyna Piłsudski. Jest wytrawnym graczem, który już niejednego przeciwnika wodził za nos i wyprowadzał na manowce. Jest jednak już bardzo chory. Trwałe piętno na jego zdrowiu odcisnął kilka lat wcześniejszy Przewrót Majowy. Również zmęczenie długim, pełnym przygód i niebezpieczeństw życiem, daje znać o sobie. Marszałek Polski znajduje jednak siły, aby na Wielkanoc 1933 rozpocząć "rozpoznanie bojem" szans na sukces wojny prewencyjnej. Mianowicie rozpoczyna niedyskretne przygotowania ataku na Litwę kowieńską, z którą Polska ma bardzo napięte stosunki. Przygotowania idą tak daleko, że nawet redakcje gazet zostają poproszone o przygotowanie dodatków nadzwyczajnych, na wypadek wybuchu wojny z Litwą. A takie informacje łatwo "przeciekają" i musiały zelektryzować kontrwywiady, nie tylko ościennych dla Polski, krajów. Tymczasem Piłsudski odebrał jedynie w Wilnie defiladę i spokojnie wrócił do Warszawy. O co grał? Jak się wydaje chciał wysondować postawę Rosji sowieckiej, bo doskonale wiedział, iż w przypadku, gdy uderzy na Litwę, ta poprosi czerwoną Rosję o pomoc wojskową. Jednak Moskwa, podczas owego "rozpoznania bojem", nie kiwnęła palcem, aby dodać ducha Litwinom, a przecież dwa lata wcześniej odnowiła z Litwą pakt o nieagresji, i co więcej uznała jej prawa do Wilna.

Józef Piłsudski wyruszając "tylko" na defiladę do Wilna, polecił dr Alfredowi Wysockiemu, ambasadorowi w Berlinie, aby ten złożył wizytę Hitlerowi i w ostrych słowach zażądał od Kanclerza Rzeszy rezygnacji z ingerencji w sprawy Gdańska, w przeciwnym razie Polska zostanie zmuszona do wyciągnięcia "pewnych" konsekwencji. Wiadomo, iż słowo "pewnych" w ustach polskiego rządu brzmiało wtedy krystalicznie jasno - wojna. Niemcy zapewne nie lekceważyli przygotowań, jakie trwały w Warszawie. Już raczej jako blef nie mogli traktować zredagowania dekretu Prezydenta nakazującego sformowanie Rządu Obrony i Jedności Narodowej na wypadek wojny z Niemcami. Dekret został już zresztą podpisany przez Prezydenta Ignacego Mościckiego. Kapitan Lepecki, jeden z adiutantów Józefa Piłsudskiego przepisujący ów dekret wspominał, iż spytał Marszałka, czy Hitler ma zamiar napaść na Polskę? Usłyszał w odpowiedzi; "Nawet gdybyśmy na niego napadli, to też byłaby obrona". Tymczasem Hitler w rozmowie z Ambasadorem Wysockim (2 maja 1933r.) przyjął postawę niemalże pacyfistyczną. Kanclerz Rzeszy przedstawił Polsce ofertę rozpoczęcia polityki odprężenia i współpracy skierowanej przeciwko Rosji sowieckiej. Adolf Hitler zapewne znał już tajny raport swojego warszawskiego Ambasadora von Moltke, obszernie przedstawiający przygotowania Polski do rozpoczęcia wojny. Kanclerz Niemiec, jak się wydaje był świadom, że powstrzymać ją mogą już tylko sami Polacy.

W rozwiązywaniu incydentu polsko-gdańskiego brał udział minister Zaleski, zręcznie strasząc zachodnich dyplomatów determinacją Marszałka. Jednakże koniunktura międzynarodowa pozwalająca Augustowi Zaleskiemu sprawować nadal funkcję ministra spraw zagranicznych Rzeczpospolitej kończyła się. Do realizacji polityki zagranicznej potrzebny stał się Piłsudskiemu dyplomata mniej układny, a za to bardziej zdecydowany i energiczny. Na stanowisko ministra spraw zagranicznych przewidywał Marszałek dotychczasowego wiceministra tego resortu, Józefa Becka, przygotowującego się już od grudnia 1930 roku do przejęcia po Zaleskim nowych obowiązków.

W tym okresie stosunkowo niewielkimi siłami i akcjami o charakterze demonstracji można jeszcze było osiągnąć bardzo wiele; pod względem militarnym Niemcy były po prostu słabe. Z realiów tej tak dla nas korzystnej sytuacji, która wszelako nie mogła trwać długo, wynikła polska inicjatywa zdetonowania przeciw Niemcom wojny prewencyjnej, to jest zapobiegawczej, stosunkowo taniej, szybkiej, niszczącej w zarodkach możliwości odbudowy niemieckiej potęgi wojskowej. Stutysięczna Reichswehra nie stanowiła problemu; jej manifestacyjne manewry, jesienią 1932 r. przeprowadzone właśnie nad granicą polską w okolicach Frankfurtu nad Odrą w Warszawie nikogo nie przestraszyły.

Marszałek Piłsudski nabrał więc większej pewności, iż podobnie Rosjanie postąpią w przypadku polskiego ataku na Niemcy Hitlera. Na Litwie, w sensie zbrojnym, nic się ostatecznie nie stało. Jednak machiny wojennej Piłsudski nie wstrzymywał. Z końcem kwietnia 1933 już nie blefował. Wszystkie jednostki Marynarki Wojennej RP otrzymały ostrą amunicję. Dywizje piechoty odbywały pośpieszne ćwiczenia, z których już mogłyby nie wracać do koszar, a wyruszyć prosto na front. Co więcej w jednostkach liniowych zatrzymano na 6 tygodni rezerwistów. W szkołach lekcje przysposobienia obronnego objęli liniowi oficerowie, a organizacje młodzieżowe; np. "Strzelec", rozpoczęły ćwiczenia z ciężką bronią maszynową. Zresztą i bez tych przygotowań trudno byłoby komukolwiek lekceważyć siłę ówczesnych polskich Sił Zbrojnych. Armia Polska samych regularnych dywizji piechoty miała 30. Byli to w ówczesnej Europie jedni z najlepszych żołnierzy. Ich walorem naczelnym było znakomite wyszkolenie oparte na niedawnych doświadczeniach bitewnych, ale nade wszystko bardzo wysokie morale wyrosłe z legionowej tradycji z okresu I wojny i ze świeżej pamięci triumfu nad Rosją sowiecką w 1920 roku. Ten moralny walor naszych żołnierzy uwidocznił się dopiero podczas II wojny światowej. Jednak wtedy inicjatywa, najważniejszy czynnik wojennej pracy, należał już do Niemiec.

„Wzmacnianie się Niemiec nabrało wyraźnie przekonania, że Polska musi się bronić, jeśli chce utrzymać prastare swe ziemie przy sobie i swoje wyjście do morza, bez którego nie jest po prostu państwem w pełnym znaczeniu tego słowa. Jeśli ma się bronić, to teraz lub nigdy. Niemcy nie są jeszcze uzbrojone, a pacyfiści europejscy, gotowi do ustępstw dla Niemiec kosztem Polski, są teraz zachwiani w swoich przekonaniach, przestraszeni widokiem Hitlera. Z chwilą kiedy Hitler zacznie zbroić Niemcy, wyzyskując swój ogromny przemysł zbrojeniowy i chemiczny, którego Polska w porównaniu z Niemcami nie posiada - każdy miesiąc będzie przechylał szalę wojny na korzyść Niemiec, na niekorzyść Polski", S.Mackiewicz, Historia Polski, Londyn 1940.

W lutym i marcu 1933 r. dwaj specjalni wysłannicy Marszałka tj. generał Wieniawa-Długoszowski oraz senator Jerzy Potocki, prowadzili kilkakrotnie poufne rozmowy z przedstawicielami francuskich kół politycznych i wojskowych. Celem tych rozmów było wspólne wystąpienie Polski i Francji przeciwko Niemcom przy najbliższej sposobności, tj. natychmiast po naruszeniu przez Niemcy postanowień traktatu wersalskiego. Pól roku później w październiku i listopadzie z tajną misją od Marszałka przybył do Paryża słynny poeta i pisarz, a zarazem szara eminencja wywiadu i dyplomacji polskiej Ludwik Hieronim Morstin. Przedstawił on dwukrotnie sprecyzowane polskie plany wojny z Hitlerem w obronie Europy. Rzecz całą utrzymywano w głębokiej tajemnicy. Propozycji wszakże tego rodzaju nie można było przedstawić oficjalnie; na całym świecie okrzyczano by wtedy Polskę niebezpieczną agresorką.

Morstin za pośrednictwem szefa sztabu generalnego generała Maximeá Weyganda postawił rządowi francuskiemu następujące pytania:

1.Czy w razie napaści Polski na Niemcy, Francja zarządzi ogólną mobilizację?

2.Czy skoncentruje wszystkie swe siły na granicy z Niemcami?

Odpowiedz nie była zachęcająca. Skończyło się na obietnicy sztabowej i zapewnieniu dostaw sprzętu wojskowego i amunicji oraz na mobilizowaniu opinii publicznej. Niestety, francuski partner i sojusznik nie podzielał polskiego stanowiska, wierząc w pokojowe intencje Berlina i lekceważąc możliwości Warszawy.

Marszałek Piłsudski mimo odmowy Francji nie zrezygnował z próby wojny prewencyjnej. Nadal uważał, że Polska w tym momencie może takową wojnę wygrać, a przynajmniej wygrać na lokalnym teatrze działań bojowych. W takich właśnie okolicznościach politycznych doszło do słynnej rewii kawalerii polskiej – 70 kilometrów od granicy polsko-niemieckiej 6 października 1933 r. w Krakowie na Błoniach. Defilada w Krakowie była wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Wojsko przybywało na nią tak jak na wojnę – z pełnym oporządzeniem, zapasami amunicji, a nawet lazaretami i kuchniami polowymi. W tym samym czasie, kiedy na Błoniach odbywała się rewia, w garnizonach w całej Polsce generał Dreszer zarządził alarm bojowy.

Rozkaz dotyczył 21 spośród istniejących w czasie pokoju 30 dywizji piechoty oraz 11 spośród 13 brygad kawalerii – w sumie około 80 proc. wszystkich dużych jednostek Wojska Polskiego. Między Krakowem a Katowicami nastąpiła 6 października 1933 r. koncentracja ponad 110 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego w pełnej gotowości bojowej. Kawaleryjskie pułki wzięły udział w defiladzie na Błoniach, Piechota i artyleria czekała na rozkazy uderzenia na Śląsk. (wg. Agory i Internetu)

 

Kommentare zu diesem Artikel - Komentarze do artykułu



Anzeige: 1 - 19 von 19.

Antykomuch
Dienstag, 17-03-09 20:02

Ach, jak byłoby cudownie gdybyśmy w 1932 roku zaatakowali Niemcy!! Z takimi chłopakami jak nasi ówcześni żołnierze to w miesiąc byśmy doszli do granict francuskiej!! Hitlerkowi by się podziękowało za współpracę, a póżneij cały wysiłek militarny skupiłoby się na wschodniej granicy. Stalin nie odważyłby się zaatakować Polski i ocalilibyśmy dziesiątki milionów ludzi (także Niemców!!)! Takiej Polski jak II Rzeczpospolita już raczej nie będziemy mieli, a szkoda...

Dienstag, 24-02-09 20:47

'On byl po prostu polski faszysta.'
Jasne za to pacyfistą był Hitler.
Sam Pan to wymyśliłeś czy tak obecnie uczą w niemieckich szkołah?

SiSu -
Samstag, 21-02-09 17:40

" ..zaanektował Gdańsk i wyrównał granicę .." ???


Zaatakowac moglby, tyle ze po miesiacu siedzialby dokad nalezal: w niemieckim Oflagu. :-))

On byl po prostu polski faszysta.

Bartek
Freitag, 20-02-09 00:32

Piłsudzki miał chyba proprocze umiejętności przewidywania przyszłości. Wojna prewencyjna którą planował była jedyną szansą powstrzymania Hilera i niedopuszczenia do gobalnego konfliktu.
Gdyby Pilsudzki zaatakował Niemcy, zaanektował Gdańsk i wyrównał granicę to i tak byłyby to straty nieznaczne w stosunku do tego co Niemcy straciły po 1945. Należy żałować że nie miał wystarczającej siły.

...:::Witt:::...
Donnerstag, 19-02-09 16:04

42 zamachowcom nie udało się zabić Hitlera aby ocalić ludność Niemiec, zrobił on to sam ale było już za późno. W
1945 r. w ostatnich dniach III rzeszy popełnił samobójstwo.

Jedno jest pewne i niezaprzeczalne w Niemczech podczas wojny była masa osób która nienawidziła Hitlera za to jak postępował. To fakt niezaprzeczalny.

W niedzielę o godz 22:00 w telewizji National Geographic wyemitowany zostanie film dokumentalny Zamachy na Hitlera, gorąco polecam tą pozycję!

Takich osób jak bohater Claus Philipp Maria Schenk Graf von Stauffenberg w Niemczech było bardzo wielu.


...:::Witt:::...
Donnerstag, 19-02-09 15:53

Najważniejsze sprawy to że przed wojną i podczas II wojny światowej zaplanowano 41 niestety nieudanych zamachów na
A. Hitlera doskonale wiedzą o tym alianci.

Hitler okazał się niezniszczalny tak
jakby był tworem boskim, w kilku zamachach zginęli oficerowi którzy stali podczas zamachów tuż obok Hitlera!

W Niemczech cały czas działały przeróżne komitety spiskowe przeciwko Hitlerowi mało tego był tam bardzo mocny ruch oporu.

Niedouczonych wysyłam
do wielu publikacji a
także do oglądania telewizji kanałów National Geographic, History, polecam także film Valkyria mówiący o 41 zamachu na Hitlera który miał miejsce w Wilczym szańcu.

...:::Witt:::....
Freitag, 13-02-09 22:23

Do użytkownika portalu Jerry1SKI. Ze względu na nienormalne (chore) zachowanie Pana wobec Redakcji portalu Silesia schlesien anuluję obiecaną ofertę odpowiedzi na nurtujące pana pytania!

żegnam!

Jerzy Perkalski
Montag, 29-12-08 22:41   E-Mail

To sprawa poboczna, istotnym jest że J. Stalin planował napad na całą Europę (w tym Niemcy.

Cała strategia Hitlera nastawiona była na uprzedzenie nieuniknionego zmiażdżenia przez przeważające siły Rosji Sowieckiej. Rozpaczliwy plan Barbarossa w celu wyprzedzenia ataku Stalina na Rumunię i docelowo Niemcy jest warty oceny. Polskie wątki są w tych okolicznościach poboczne.

Witt
Mittwoch, 24-12-08 15:34

Ich wünsche Euch allen ein frohes Weihnachtsfest, ein paar Tage Gemütlichkeit mit viel Zeit zum Ausruhen und Genießen, zu den Kräften sammeln für ein neues Jahr. Ein Jahr ohne Seelenschmerzen und ohne Kopfweh, ein Jahr ohne Sorgen, mit so viel Erfolg, wie man braucht, um zufrieden zu sein, und nur so viel Stress, wie Ihr vertragt, um gesund zu bleiben,
mit so wenig Ärger wie möglich und so viel Freude wie nötig, um 365 Tage lang rundum glücklich zu sein. Diesen Weihnachtsbaum der guten Wünsche überreiche ich Euch allen.

Ps. Po Nowym Roku Drogi Panie Jerry 1SKI

Jerry1SKI
Mittwoch, 10-12-08 21:33   E-Mail

Drogi Panie Witt,
Może się Pan podzielić ze mną detalami jak wywiad III Rzeszy udaremnił atak Polski?
Jest bardzo mało jakichkolwiek materiałów źródłowych na ten temat, więc jak Pan posiada dostęp do czegoś unikalnego, teraz jest dobry czas aby tym się podzilić.
Z góry dziękuję w oczekiwaniu Pana odpowiedzi

...:::Witt:::...
Mittwoch, 10-12-08 21:00

Świetny artykuł.
Zgadza się rzeczywiście były plany ataku na III Rzeszę prowadzone przez Francję i Polskę a udaremnione przez wywiad III Rzeszę. Tak, tak Polska kombinowała podbić Wielką III Rzeszę :)

Jerry1SKI
Sonntag, 07-12-08 17:30   E-Mail

Zgadzam się z Panem Naukowcem, ze każdy powinien do głosu być dopuszczony i że dyskutanci powinni powstrzymać się od opinii, które absolutnie nie dopuszczają, że ktoś inny może mieć rację. Osobiście, kiedy odkryłem moje błędy lub ktoś ja za mnie odkrył, to do nich się przyznałem i przeprosiłem.
Apropos, pan może myśli o Knut Hamsun, nie KURT.

Naukowiec
Sonntag, 07-12-08 17:15

Jestem historykiem i z przyjemnoscia czytam Silesie, ponieważ tu nie pisze się w ten sposób jak nieraz nasi naukowcy czy nasza prasa to robi, a mianowicie pluje na innych, którzy się z nami nie zgadzaja. Materiały, które sa w tej gazecie są wyważone i podają fakty. Co mi się jednak nie podoba, ze niektórzy czytelnicy z myślą o Polsce muszą bronic tego, co im kiedyś w Polsce w szkołach lub w prasie wmówiono.Kazdy z nas powinien spokojnie podejść do tematu, zastanowić się, czy tak nie mogło być jak tu piszą, a jeżeli jesteśmy innego zdania napisać to i zobaczyć co inni napiszą i w ten spsob dyskutować. Chciec ciągle widzieć swoja racje nie bardzo dobrze świadczy o piszącym. Moi studenci nie muszą się ze mną zgadzać, ale muszą MI TO UMIEĆ POWIEDZIEĆ jeżeli tego nie potrafią to znaczy ze nie potrafią myśleć.A tak nawiasem, Kurt Hamsun również popierał Hitlera. Czy słusznie top teraz wiemy

Jerry1SKI
Sonntag, 07-12-08 16:23

http://sv.wikipedia.org/wiki/E.G.C._Brandt
http://www.faktoider.nu/hitler.html#nobelpriset

Jerry1SKI
Sonntag, 07-12-08 16:21   E-Mail

anie Opolanin,
Sprawdziłem dzisiaj w bazie danych nominacji na pokojową nagrodę Nobla i rzeczywiście, miał Pan rację że znalazł się idiota, który zaproponował Hitlera jako kandydata. Grono ludzi którzy mogą nominować jest bardzo duże i JEDEN idiota złożył propozcję w 1939 którą potem sam usunął listem z Lutego 1939 roku. (Był to Szwedzki parlamentarzysta, socjaldemorata – Eric Brandt). Opinia jest, że nie była to nominacja na serio, ale raczej podobno akt ironii w kontekście komentarza do osoby Neville Chamberlain'a, który całował Hitlera w dupę w Monachium oddając mu Czechosłowację, w zamian za tzw. pokój. Stalin był też mianowany, Boże czemu nie grzmisz, i to dwa razy (1945 i 1948), i co to znaczy? To znaczy że idiotów, pachołków dyktatorów, kryminalistów innych dewiantów w wystarczająco dużej grupie ludzi zawsze się paru znajdzie.

Tu można znaleźć dokumenty źródłowe i wtórne materiały traktujące na ten temat:
http://nobelprize.org/nomination/peace/nomination.php?action=show&showid=2609
http://sv.wik[..]

Jerry1SKI
Sonntag, 07-12-08 06:17   E-Mail

Drogi Panie Opolanin,
1)Czytać potrafię. Prosze więcej nie pisać w taki sposób bo to jest początek pyskówki i ja w pyskówki się nie będę zadawać z Panem.
Teraz proszę Pana, jak ktoś pisze „wg. Internetu” to tak jak by napisał „wg. prasy”. Co to ma znaczyć? Internet jest olbżymii – ja jestem np. częścią Internetu - więc niech mnie Pan uprzejmie oświetli i pokaże gdzie w tym Internecie jest to źródło „Internet” bo ja niewiem. Szukałem w Agorze, nie wiem czy to www.agora.pl i też nic nie znalazłem. Natomiast we WPROST parę dni temu był artykuł na ten sam temat z prawie identyczną sekwencją paragrafów i treści do artykułu powyżej. Bardzo to łatwo było znaleźć i łatwo jest sprawdzić w przeciwieństwie do źródeł podanych przez redakcję. Nie ma też podpisanego autora pod artykułem – może dlatego że nie jest dumny z tej pisaniny.
2)WPROST nie jest moją „gazetą” jak Pan pisze. Ja nie mam problemu z czytaniem czegokolwiek, nawet niemieckich gadzinówek z okresu okupacji albo bredni Fuerera i dlatego też nie mam również problemu z czytaniem WPROST. Czytanie czegoś nie oznacza dla mnie, że się z tym zgadzam. Jestem ciekawy co myślą inni i formuję swoje opinie w oparciu o moją skromną wiedzę a nie deklamuję opinii autorów.
3)Hitler w 1933 miał już spory dorobek nienawistnych opinii. „Mein Kampf” - jedna z tych samo-inkryminujących opinii – był wydany w 1925.
4)I na koniec aby zareklamować swą ignorancję napisał Pan: „[...] w 1938 chciano mu [tzn. Hitlerowi] dać Nobla, która dostal Gandi.”
Dla Pana informacjii GANDHI NIGDY POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA NIE OTRZYMAŁ choć był mianowany bodaj parokrotnie. W 1938 nagroda była dana dla organizacji „Nansen International Office for Refugees”.
Za co i kto chciał dać Hitlerowi JAKĄKOLWIEK NAGRODĘ a już szczególnie nagrodę NOBLA musi mi Pan sam powiedzieć i to udokumentować, i jak Pan tego nie zrobi albo mnie i czytelników nie przeprosi za popełniony BŁĄD lub za ordynarne KŁAMSTWO to ja Pana będę musił ogłosić kompletnym idiotą, czego jeszcze nie robię w oczekiwaniu odpowiedzi.

Opolanin
Samstag, 06-12-08 22:30

Pani Jerry i czytać tez Pan nie potrafi. Na końcu art. jest napisane skąd on jest a Pana "Wprost" to gazeta antyniemiecka,prawicowa, ktora często pisze bzdury i podzega, dlatego tez nie jest czytana przez inteligencje, bo przekręca wszystko, widzi tylko polska racje stanu. Chociażby jak Pan pisze juz w 1933 wiedziano Polsce na temat Hitlera jaki on będzie. A w 1938 chciano mu dać Nobla, która dostal Gandi.

Jerry1SKI
Freitag, 05-12-08 04:53   E-Mail

Artykuł WPROST jest tutaj:

http://www.wprost.pl/ar/70406/Ostatnia-wojna-marszalka/?O=70406&pg=0

Jerry1SKI
Freitag, 05-12-08 04:49   E-Mail

Dziwny zbieg okoliczności. Powyższy artykuł sierota, bez autorstwa pojawił się zaraz po podobnym opracowaniu tego samego tematu w polskim tygodniku WPROST. Różnice są głównie w szczegółach (niespodzianka!!!) — jak zwykle istotnych i w rozłożeniu akcentów. WPROST wali wprost i mówi, że Piłsudski nie miał złudzeń co do intencji Führer`a i był przkonany, że po jego dojściu do władzy w Niemczech wojna będzie nieunikniona i że Polska będzie w nią wplątana i celem ataku. Nie było to proroctwo, bo opinie Führer`a były powszechnie znane i dla rozwiania jakichkolwiek iluzji tuż po zwycięstwie wyborczym w styczniu 1933 „w pierwszych wywiadach udzielanych prasie brytyjskiej [...] dał wyraz swemu przekonaniu, że "polski korytarz" i Gdańsk muszą powrócić do Niemiec i że "nie ma niczego, co by naród niemiecki odczuł bardziej jako niesprawiedliwość". [...] 14 października 1933 r., co było do przewidzenia, Niemcy opuścili Ligę Narodów i wycofali się z konferencji rozbrojeniowej.”
Piłsudski wiedział, że przemysłowe możliwości Niemiec w dalszym terminie dawały im ogromną przewagę więc czas grał na niekorzyść Polski. Wiedza o tych dyplomatycznych zagrywkach z Niemcami w początkach lat 30-tych i tajnych planach Piłsudskiego jest bardzo mało udokumentowana i wiele z tzw. faktów jest po prostu spekulacjami, plotkami prawdziwymi lub nie i przeciekami z prywatnych rozmów aktorów tych wydarzeń. Przeważająca opinia jest taka, że strona Polska chcąc uzyskać większe ustępstwa Führer`a w negocjacjach nad paktem o nieagresji, prowadziła zręczną grę psychologiczną blefując groźbą przedwczesnej wojny. Oba zdarzenia nastąpiły blisko po sobie.
Osobiście polecam artykuł WPROST bo nie zważając na wiele innych jego zalet jest bardziej zrównoważony i przedstawia perspektywy obu stron w sposób bardziej zrównoważony.

Kommentar schreiben - napisać komentarz



Vorname
Nachname
E-Mail *
Nachricht *
Antwort
Bitte geben Sie hier das Wort ein, das im Bild angezeigt wird. Dies dient der Spamvermeidung Wenn Sie das Wort nicht lesen können, bitte hier klicken.
CAPTCHA Bild zum Spamschutz
 

Kommentare



 
redakcja@silesia-schlesien.com | redaktion@silesia-schlesien.com | Impressum
© copyright 2004-2005 by silesia-schlesien.com

Besuchen Sie auch:
[Weinfässer als Regentonnen, Springbrunnen und Gartendekorationen]