Prof. Alfred de Zayas - W sprawie Eriki Steinbach
Jako amerykański obserwator debaty nad „Fundacją Uchodźstwo, Wypędzenie i Pojednanie“ pochwalam decyzję Bundestagu o organizowaniu w Berlinie miejsca pamięci. Przykro mi z powodu upolitycznienia tej dyskusji. Chodzi przecież o ofiary wielkiej niesprawiedliwości i o konieczność opamiętania się, aby wypędzenia nie zdarzały się w przyszłości. Nie można historycznie zaprzeczyć, że niemieccy wypędzeni cierpieli niesłychanie.
To stwierdzili już w1945 roku Roben Murphy – doradca generała Eisenhowera, Bertrand Russell, Victor Gollancz i Albert Schweitzer. Obecna dyskusja to uderzenia poniżej pasa; oznacza kpiny i brak miłosierdzia i współczucia w stosunku do ofiar. Osobista nagonka na Erikę Steinbach jako reprezentantki wypędzonych pokazuje jak niewiele zagłębili się niektórzy politycy i dziennikarze Niemiec, Polski i Republiki Czeskiej w sprawę znaczenia wypędzenia w aspekcie praw człowieka.
José Ayala Lasso z Ekwadoru, Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka, powiedział 6. sierpnia 2005 w ICC-Berlin (berlinski dom konferencyjny) w obecności Przewodniczącej CDU – Angeli Merkel i Eriki Steinbach:
"Ja również wspieram ideę powstania międzynarodowego centrum do walki z przesiedleniami ludności, którego zadaniem byłoby nie tylko udokumentowanie i badanie wypędzeń w przeszłości, ale postawiłoby sobie również jako cel zapobieganie na całym świecie wypędzeniom w przyszłości, poprzez wyjaśniania i zaostrzenie spojrzenia opinii publicznej na okropności, które powstają dzięki przymusowym przesiedleniom ludności. Centrum powinno rozwinąć mechanizmy wczesnego ostrzegania i wspierać podjęte kroki Narodów Zjednoczonych w tej dziedzinie".
Zarówno w czasie wojny jak i w czasie pokoju wypędzenie i przymusowe przemieszczanie jest niezgodne z prawem międzynarodowym. Wyrok Trybunału Monachijskiego jednoznacznie potępił „transfery ludności” stosowane przez nazistów. Zgodnie z artykułem 8 statutu międzynarodowego sądu karnego z roku 1998 wypędzenia są zakwalifikowane jako zbrodnie wojenne, według artykułu 7 jako zbrodnie przeciw ludzkości. Wypędzenie może być określone jako ludobójstwo, jeśli można wykazać, że zamiarem państwa stosującego wypędzenie jest choćby częściowa likwidacja jakiejś grupy ludności. To leży u podstaw wyroków Międzynarodowego Sądu w Den Haag (Hadze) w sprawie byłej Jugosławii. Jeśli Srebrenica była ludobójstwem, to i większe masakry podczas wypędzenia Niemców można zaliczyć do tej kategorii. Prawo Międzynarodowe obowiązuje wszystkich. Kupczenie prawem (prawodawstwo a la carte) jest w samym sobie sprzecznością.
W 2000-nym roku Erika Steinbach i Peter Glotz założyli „Fundację Centrum przeciw Wypędzeniom“, mającą na celu zbadać wszystkie wypędzenia, oddać cześć wszystkim ofiarom – nie tylko niemieckim. Niestety Glotz umarł przedwcześnie. Steinbach kontynuowała zadanie z rozsądkiem i „wyczuciem”. Wielokrotnie wykazała gotowość pojednania. Kto chce, może się nad tym zastanowić, czy taka gotowość jest obecna w sposób nieprzerwany w kręgach rządowych Polski i Republiki Czeskiej? W latach 2006 i 2007 centrum organizowało znakomitą wystawę przechodnią „Wymuszone Drogi”, która z sukcesem opierała się na historii i prawach człowieka.
Pod okupacją narodowo-socjalistyczną ludom wschodniej i środkowej Europy wyrządzono niezmierzone cierpienia. Dlatego polskie, czeskie i rosyjskie ofiary miały prawo do zadośćuczynienia. Jednakże uprawnione roszczenia nie mogą być urzeczywistnione nałożeniem kary zbiorowej, stosując powszechną dyskryminację bez dokładnego zbadania winy poszczególnych jednostek. Wypędzenie 14 milionów ludzi było wówczas potwornością. Tego nie można ani rozliczyć ani zamieść pod dywan. Prawa człowieka opierają się na zasadzie równości ludzi. Wszystkim ofiarom wojny i przemocy należy się szacunek i pamięć, gdyż każde ludzkie życie jest święte.
„Fundacja Uchodźstwo, Wypędzenie i Pojednanie“ stanowi forum dla zbliżenia i zrozumienia. Do tego potrzeba jednak przede wszystkim szczerości historycznej i gotowości otwartej i uczciwej rozmowy. Jest rzeczą oczywistą, że niemieccy wypędzeni muszą być bez ograniczeń reprezentowani w tej fundacji , między innymi przez wybraną przez nich reprezentantkę, Panią Steinbach. W innym przypadku „Fundacja” nie miałaby sensu.
------------
Autor wykłada prawo międzynarodowe w Geneva School of Diplomacy i jest członkiem Rady „Fundacji Centrum przeciw Wypędzeniom”.
Anzeige: 1 - 30 von 40.
Dienstag, 05-01-10 10:18
E-Mail
Erika Steinbach przyszła do Prus z Wehrmachtem i poszła z Wehrmachtem.Sikorski przyszedł do Prus z Armią Czerwoną.Armia Czerwona odeszła,a Sikorski został.
|
|
Dienstag, 07-04-09 17:57
E-Mail
Mozes se lodpiepszyc i ni podszywac podymnje dobra go widac ze rozumu to nimos Panje Doktorku.
|
|
Samstag, 04-04-09 11:30
Częste ataki i zarzuty wobec BdV, iż przyznał
status wypędzonej Eryce Steinbach, np. genialna uwaga „z Hitlerem przyszła i z nim poszła” itp., skłoniły mnie do grzebania w internecie, abym mógł sobie wyrobić własne zdanie w oparciu o obowiązujące w Niemczech ustawy. Sądziłem najpierw, że Pani Steinbach mogła uzyskać ów status przez zamążpójście z wypędzonym, ale okazuje się, że to nie jest wcale potrzebne. Z dalszego wywodu można wyciągnąć wniosek, że od strony prawnej temu czynowi BdV nie można niczego zarzucić.
Wypis z Google’a:
Am 19. Mai 1953 tritt das „Gesetz über die Angelegenheiten der Vertriebenen und Flüchtlinge“ in Kraft. Vertriebene sind danach alle Personen, die als Folge der deutschen Niederlage im Zweiten Weltkrieg in den Ostgebieten des Deutschen Reiches oder anderen Ländern zur Aufgabe ihrer Heimat gezwungen worden sind.
Wenn Rahmel die Heimat von Erika Steinbach war, dann hat sie das Recht auf den Vertriebenenstatus.
Tłumaczenie plus komentarz.
19-go maja 1953 wchodzi w życie ustawa „na temat spraw wypędzonych i uciekinierów”. Wypędzonymi są według niej wszystkie te osoby, które na skutek niemieckiej przegranej w Drugiej Wojnie Światowej zostali zmuszeni do rezygnacji ze swej ojczyzny (Heimat) we wschodnich terenach Rzeszy Niemieckiej lub w innych krajach.
Jeśli Rahmel (Rumia) była ojczyzną (owym mitycznym Heimatem) Eryki Steinbach to ma ona prawo do statusu „Wypędzonej”.
Widać z powyższego tekstu, że sprawa wiąże się jednoznacznie z wyrazem „Heimat”, który jest wieloznaczny i uwzględnia różne aspekty.
Przyjrzałem się znaczeniom tego wyrazu w najpoważniejszym słowniku Języka Niemieckiego braci Grimm. Załączę wypis mocno skrócony z oryginału i przetłumaczę najważniejsze fragmenty:
HEIMAT, f. patria, domicilium. Patria to ewidentnie ojczyzna – od „Pater”. Domicilium to miejsce zamieszkania.
B e d e u t u n g . Znaczenie.
heimat, das land oder auch nur der landstrich, in dem man geboren ist oder bleibenden aufenthalt hat:
Kraj lub zakątek kraju, w którym się ktoś urodził lub ma pobyt stały.
in bezug auf pflanzen, thiere: die heimath dieser pflanze ist ungewis. und vögel flogen nach diesen und jenen richtungen wie nach verschiedenen heimathen.
Nieistotne w tej sprawie.
heimat, der geburtsort oder ständige wohnort:
Miejsce urodzenia lub stałego zamieszkania.
heimat in freierer anwendung. Dem christen ist der himmel die heimat, im gegensatz zur erde, auf der er als gast oder fremdling weilt:
Zwracam uwagę na to, że „Heimatów“ może być więcej, nawet mogą być nowe (za oceanem lub w niebie). Ponadto niezwykle istotny jest wyraz „lub”, który pozwala na skorzystanie z jednego elementu i zaniedbanie dalszych. Jak ważne bywa „lub” wiemy z afery z Panią Jakubowską w sejmie w sprawie mediów pisanych "lub" innych (zamiast „i”).
Trudno powiedzieć, który fragment ma charakter terminu prawniczego i został przyjęty przez Bundestag. Sadzę, że przyjęto jako „Heimat” miejsce urodzenia, tak jak w plebiscycie na Śląsku po pierwszej wojnie światowej. Jeśli tak, to wszelkie dyskusje w Silesii i nie tylko, nie mają sensu i ataki na jej status wypędzonej są strzałami w próżnię. Nie mamy na razie tak silnego głosu w Unii Europejskiej, aby zmienić Niemcom ustawy, uchwalone przez Bundestag. Jeśli bracia Kaczyńscy po ponownym dojściu do władzy doprowadzą wreszcie pozycję Polski do dominującej przynajmniej w Europie, jeśli nie na Świecie, wtedy rozprawimy się z tą niemiecka ustawą i Erika straci status wypędzonej – i chwała Bogu! Skończą się głupie ataki i dyskusje.
|
|
Sonntag, 22-03-09 10:54
List otwarty Powiernictwa Polskiego
do Pana Władysława Bartoszewskiego
Władysław Bartoszewski
Sekretarz Stanu w Kancelarii
Prezesa Rady Ministrów
Pełnomocnik ds. Dialogu Międzynarodowego
W imieniu Powiernictwa Polskiego zwracam się do Pana z uprzejmą prośbą o ponowne przeanalizowanie swojej obecności – jako przewodniczącego Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej – wśród osób i instytucji popierającej ideę (skądinąd słuszną) budowy Kopca Pojednania w Oświęcimiu.
Pragnę zauważyć, że w Radzie Honorowej Komitetu, na pozycji 106 znajduje się pani Erika Steinbach.
Nasze wcześniejsze próby przekonania Pana Prezydenta Janusza Marszałka, by zechciał wykreślić z listy osobę, która – jak Pan to trafnie ujął – „utkana jest z kłamstwa” nie powiodły się. Pan Prezydent wydaje się nie dostrzegać kolizji pomiędzy słowami, które sam wypowiedział: „Nie ustają próby relatywizowania historii, wypaczania jej, bądź całkowitego negowania”, a postępowaniem przewodniczącej tzw. Związku Wypędzonych.
Tak więc nie tylko w Niemczech, ale i w Polsce znajdują się ludzie, którzy uważają, że p. Steinbach jest właściwą osobą promującą i firmującą przedsięwzięcia o charakterze edukacyjnym.
Doprawdy trudno jest nam sobie wyobrazić sytuację - np. podczas uroczystości otwarcia Kopca Pojednania – w której musiałby Pan stanąć w tym samym szeregu co p. Steinbach!
Powiernictwo Polskie prosi Pana, by zechciał Pan sprawę raz jeszcze przeanalizować.
Z wyrazami szacunku
(-) Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Prezes PP
-------------------------
Odpowiedź Profesora Władysława Bartoszewskiego:
Warszawa, 2 marca 2009 r.
Pani Senator Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Senator RP
Szanowna Pani Senator,
W odpowiedzi na Pani pismo przekazane mi faksem 26 lutego br. odpowiadam natychmiast (27 i 28 lutego nie było mnie w kraju) gdyż uważam sprawę poruszoną przez Panią za bardzo ważną. Zachowanie Pana Prezydenta Janusza Marszałka mnie nie dziwi, ponieważ na swoim stanowisku - pochodzącym jak wiadomo z wyboru - systematycznie i od dawna (pod rządami kolejnego już, trzeciego Rządu RP) zachowuje się on w sposób w moim rozumieniu szkodliwy w wielu przypadkach dla interesów Polski. Niestety, Międzynarodowa Rada Oświęcimska, której mam zaszczyt przewodniczyć od 19 lat oraz Dyrekcja Państwowego Muzeum w Oświęcimiu napotykają na stałe trudności ze strony tego Prezydenta Miasta.
Informuję Panią, że nie uczestniczyłem, nie uczestniczę i uczestniczyć nie będę ani w Honorowej Radzie Komitetu, którą Pani wspomina, ani w żadnych działaniach organizowanych czy współorganizowanych przez Pana Prezydenta Janusza Marszałka. Jak z tego wynika, nie muszę więc niczego "raz jeszcze przeanalizować". Sądzę jednak, że zarówno Wojewodę Małopolskiego, jak i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji sprawa ta może interesować. Z tego też względu przekazuję kopię niniejszego listu do wiadomości Pana Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Pozostaję z wyrazami poważania,
(-) Władysław Bartoszewski
Do wiadomości:
Pan Wicepremier
Grzegorz Schetyna
Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji
|
|
Freitag, 20-03-09 00:28
Przyznaje sie, to ja jestem ten ausiedlerski troll.
Jestem z Wuppertal, miasta Engelsa i nie w smak mi ugodowe frazesy
|
|
Donnerstag, 19-03-09 19:30
Moje wpisy są tu też podrabiane. Podejrzewam że to to jakiś ausiedlerski troll. Tak się składa ze pod moim nickiem ten ktoś atakuje osoby mające podobny jak ja punkt widzenia np : Jutrzenka Słowiańska czy Chrząszcz.
|
|
Donnerstag, 19-03-09 17:00
Panie AG,jest pan niekonsekwentny i nielogiczny w swoich komentarzach,z jednej strony przypisuje mi pan 100%towy polski patriotyzm,a z drugiej wpisy obrażające Polskę,Polaków i Ślązaków podpisane przez kogoś moim nickiem równiez uznaje pan za moje.
Odpisując na moje wpisy proszę by pan odpowiadał na nie zgodnie z prawdą jaka jest a nie jaką by pan chciał widzieć.
Proszę przeczytać ten wpis dwa albo trzy razy,pozwoli to panu zrozumieć sens mojej wypowiedzi i bezsens pana ataków na moją osobę.
|
|
Montag, 16-03-09 00:15
E-Mail
Dejcie już pokój, gorole. Piszecie prowokacyjne pisma ino po to, by kogoś znerwować. Rumia, Śląsk Gorny, Proissen - to dlo Wos puste słowa. Dyć Polska to nigdy nie boła, a to że tu ftoś mieszko to niech, do pieronaq, sie dodstosuje, i tyla. Po plebiscycie, 1% "Polski" stanowiły ziemie Górnego Śląska (koncek Katowic, Siemianowic, Świętochłowic), które wypracowywały 95% produktu krajowego Polski. Tak jest do dzisioj. Skończcie godac gupoty ino biercie sie do roboty. A most kaj je: wex sie mapa i wejżij sie na Myłowice, Szopienice i Sosnowiec - to tam wjeżdżało się na kole a wyjeżdżało na rowerze.
P.S. Jak wtoś gówno wiy, to niych sie niy biere za godka.
|
|
Sonntag, 15-03-09 14:32
Panie Jutrzenko niestety nie wiem tego jeśli miałbym kogoś uznać za winnego podszywania się pod nickiem innego użytkownika to brałbym pod uwagę właśnie Pana, innych użytkowników o nickach 3Maj, Jerry, AG - ileś tam, Chrząszcza itp... nikogo innego nie biorę pod uwagę jedno jest pewne z pewnością jest to 100% polak ze 100% znajomością języka polskiego który jest nad wyraz patriotyczną osobą.
Na innych portalach sytuacja ma się dokładnie tak samo, Polacy po prostu lubią się wzajemnie oszukiwać, okłamywać cóż taka już jest cecha tego narodu.
|
|
Sonntag, 15-03-09 13:49
Niedawno temu redakcja Silesii zwracała się do pewnego czytelnika z zapytaniem, co Polacy myślą o tej całej awanturze o Erikę Steinbach. Ze zrozumiałych względów (brak w miarę uczciwych badań statystycznych) nie byłem w stanie odpowiedzieć uczciwie na to pytanie, mogłem tylko „dywagować”. Nudząc się dziś postawiłem sobie inne zadanie - znaleźć odpowiedź na takie pytanie: „A co Niemcy myślą na ten temat?”
Szukając odpowiedzi na to pytanie zajrzałem do Google’a i wklepałem hasło „Erika Steinbach”. Z niemieckiej wersji Wikipedii dowiedziałem się dużo na temat Eryki, jej rodziny i działalności. Zafrapowało mnie jedno zdanie – jej odpowiedź na zarzut, że zajmuje
się sprawami wypędzonych, choć sama niezbyt zasługuje na takie miano. Odpowiedź była celna: „Nie trzeba być wielorybem, aby walczyć o przeżycie wielorybów”. Wpisała się tu w retorykę innej blondynki – Brigitte Bardot, która też tam walczy „...o coś tam, coś tam...” nie będąc zwierzęciem o szanse przeżycia którego ona walczy. Szczerze mówiąc przekonała mnie taka retoryka i już nie szukam statutu BdV, aby się dowiedzieć czy przyznanie statusu „W” dla Eryki było uzasadnione czy nie, bo sama osłabiła trochę pozycję związku, powołując się na wale. Po wikipedii zabrałem się do artykułów zalecanych w tejże wikipedii i zauważyłem artykuł – przed odstąpieniem od natychmiastowego zajęcia fotela w Radzie.
Tytuł jest następujący:
Koalition streitet wegen Steinbach
Podtytuł: /Außenminister Steinmeier stellt sich gegen Merkel - und fordert eine schnelle Entscheidung über die sensible Personalie/
Mniejsza o treść artykułu, pewnie jest znana wszystkim zainteresowanym, ale prześledziłem kompletną dyskusję pod tym artykułem, naprawdę mrówcza praca – prawie jak w Silesii. Ku mojemu zdumieniu znakomita większość wpisów i „kontr-wpisów” jest zgodna z oceną Polaków (tak jak mi się wydaje) zarówno problemu wypędzeń jak i na temat Pani Steinbach. Zaszokowało mnie to bo nigdy nie przypuszczałem, że młodzi Niemcy (komputerowcy chyba nie są zbyt starzy?) mogą tak rozsądnie reagować na obecną rzeczywistość mimo znajomości historii stosunków polsko - niemieckich. Znaleźli się oczywiście i tacy, którzy tak jak ja uważają zademonstrowany pozytywny stosunek do Polski tylko za wybieg taktyczny polityków w walce o reelekcję – rok wyborów! Przy okazji mogłem skorygować moje poglądy na temat skomplikowanych związków rodzinnych „Steinbachów”. Otóż rodzice Eryki nie mieli żadnych ścisłych związków ani ze Śląskiem ani z Pomorzem, to mąż pani Eryki pochodzi z Dolnego Śląska, stała się wypędzoną przez zamążpójście (w fizyce istnieje zwrot „przez indukcję”), a nie dzięki rodzicom, tych można zostawić w spokoju i nie dywagować czy przyszli lub poszli z Hitlerem, bo to nie ma znaczenia dla statusu.
Przytoczenie dyskusji mija się z celem, każdy zainteresowany, o ile zna niemiecki, może dreptać moim śladem do informacji w internecie. Dla Ślązaków = Polaków i to bez znajomości niemieckiego, mogę przetłumaczy kilka myśli.
1) Na temat wypędzenia Steinbachów z Rumi:
Ganz tolle Vetreibung, wenn man kriegsgut wiede rhergeben muss und die Besatzer dahin gehen müssen, wo sie herkommen.
Co to za straszne „wypędzenie”, jeśli trzeba zwrócić zdobycze wojenne, i okupanci muszą iść tam, skąd przybyli.
Ze względu na liczne błędy w jednym zdaniu zaczynam mieć obawę, czy ktoś się nie podszywa pod tego Niemca (np. ktoś znany mi z Silesii) .
2) Na temat reprezentowania wypędzonych przez niezbyt „wypędzoną“
Wenn sich die Vertriebenen schon vertreten lassen, dann durch solche Leute deren Vorfahren seit Generationen in Schlesien etc. gelebt haben und nicht durch die Tochter eines für 2-3 Jahre Dienst versetzten Offiziers. Aber wie in der Kirche, die Konvertiten sind die übereifrigsten.
Jeśli wypędzeni chcą być przez kogoś reprezentowani, to wtedy przez ludzi, którzy od dziada, pradziada żyli na Śląsku itp., a nie przez córkę oficera, który 2-3 lata służył na tym terenie. Jak w kościele, najpobożniejszymi są neofici.
Dla mnie jedna rzecz była bardzo pouczająca. Za internetem napisałem o 14 milionach przesiedlonych Niemców – sam przecież ich nie liczyłem. Okazuje się że ta liczba nie jest stała!!! Rośnie z roku na rok! To chyba jest paradoks, myślałem, bo przecież to pokolenie wymiera, powinno być coraz mniej, a tu od 1950-go roku liczba wypędzonych wzrosła z 7,8 do 14 milionów, prawie dwa razy! Jak to jest możliwe? Właśnie w jednym wpisie znalazłem odpowiedź. W 1953 roku ustawowo ustalono, że potomkowie wypędzonych mają ten sam status, stali się wypędzonymi „dzięki urodzeniu”. Stąd mój prowizoryczny wniosek, że i Eryka mogła przez zamążpójście nabyć status wypędzonej i żadne wybrzydzanie jej przeciwników nie ma uzasadnienia. Oj, przydałby się Bundestagowi niemiecki Palikot, może skorygowałby tę ustawę, która za ileś lat, gdy ostatni prawdziwy wypędzony umrze, zaludni Europę samymi wypędzonymi Niemcami – proszę sobie uprzytomnić możliwe roszczenia!
|
|
Sonntag, 15-03-09 00:11
AG,przecież wiesz dobrze,że ja tak nie piszę,kolejna niemiecka prowokacja,w tym macie doświadczenie.
|
|
Freitag, 13-03-09 21:15
Panie Jutrzenka Słowiańska to jest ostreee pisał Pan to
pod wpływem heroiny ?
|
|
Donnerstag, 12-03-09 20:40
Teraz jest wojna polak kradnie, kombinuje więc żyje, zarąbać biednemu i rąbankę, kaszankę lub też inną składankę i wódki się też napije...
|
|
Dienstag, 10-03-09 20:03
Angelusie! Pana wiedza geograficzna obfituje nie tyłku w "cudzysłowy", ale i tajemniczy most. Czy to ten nad rzeką Kwai? Z uwag fachowca wiem, że wschodnie granice Śląska są określone biegami odpowiednich rzek. Nie mam dobrej mapy ani kajaka, wiec pewnie nie zobaczę tego tajemniczego mostu,a szkoda!
|
|
Dienstag, 10-03-09 17:12
Gratuluje znajomosci geografii, oraz braku zajadlosci i pychy
|
|
Dienstag, 10-03-09 11:16
E-Mail
"Azja", moi mili, jest pisana w cudzysłowie. dla mnie i moich bliskich sprzed kilkudziesięciu lat zaczynała się i zaczyna już "na moście".
|
|
Montag, 09-03-09 23:28
Panie Bezimienny, bardzo dziękuję i gratuluję Panu, jednej z
najlepszych wypowiedzi którą dane było mi przeczytać na tym portalu, w szczególności prawdziwe przedstawienie faktów historycznych i upamiętnienie przez Pana wielu tysięcy ofiar często celowo zapomnianych, zasługuje na szacunek i pochwałę dla Pańskiej osoby...
|
|
Sonntag, 08-03-09 19:11
Jeszcze kilka słów do mrzonek "jutrzenki". Sądzę, że Pani Angela ma prawdę historyczną głęboko w ...gdzieś tam, myśli raczej o następnych wyborach i jak tu wykorzystać różne elementy w walce wyborczej. Nie jest to nic zdrożnego, na tym polega polityka, ale przypisywanie jej takiej szlachetności i mądrości jest zdecydowaną przesadą. Jest sprytna, inaczej nie wygryzłaby poprzedników. Co do "Widomego Znaku" proponuję uwzględnienie X milionów niewinnych cywili, zamordowanych przez Stalina i dodać dla okrasy ofiary Pinocheta. O Ormianach wymordowanych przez Turków należałoby też pamiętać, nie wspominając o zbrodniach jugosłowiańskich, ale o nich Erika już pomyślała. "Najdemokratyczniejszemu" krajowi i jego rządom (USA) nie będę już wypominał tych parę milionów Indian, to i tak gorszy gatunek ludzi - wynika to z traktowania resztek przez tzw. naród amerykański.
|
|
Sonntag, 08-03-09 18:18
Nie mam wrażenia, aby Angelus był "hitlerikus". Poza drobną pomyłką z Azją miał 100% racji - ja widziałem to dokładnie tak jak on, moja żona z pod Tarnopola również . Kompletna ruina Dolnego Śląska była spowodowana tym, że starsze pokolenie cały czas wracało na wschód - w planach, a młodsze jeszcze nie miało większych aspiracji. To się jednak zmieniło i to na lepsze, młodzi nie tylko zaczęli dbać o stare (choć czasem za późno) ale sami budują już sobie nową przyszłość, stare śmieci rodziców oglądają na wyblakłych zdjęciach, ale nic ich tam nie ciągnie.
|
|
Sonntag, 08-03-09 13:57
Angelus ( chyba hitlerykus)chyba nie wie gdzie leży Azja a gdzie Europa. Brakło jeszcze "hord" a mili byśmy propagandę jak z III Rzeszy.
|
|
Samstag, 07-03-09 07:30
Na szczęście Pani Angela Merkel,jako Wielki polityk i mądry czowiek jest odmiennego zdania niż osoby piszące tutaj.Prawda historyczna jest podstawą i Pani Kanclerz o tym wie.
Rodzice pani Stainbach nie byli żadnymi wypędzonym a zwyklymi okupantami,którzy zajęli polski dom podczas wojny,i który zgodnie z prawem musieli opuścić uciekając przed Armią Czerwoną i Polskim Wojskiem..
A "Widoczny Znak"jeżeli już powstanie powinien zawierać informację,że tzw.wypędzeni popierajac Hitlera,odpowiedzialni są za wybuch wojny i śmierć milionów mężczyzn, kobiet i dziecit na calym Świecie również w Niemczech.
|
|
Donnerstag, 05-03-09 22:10
@Angelus Silesius
Donnerstag, 05-03-09 17:27 E-Mail
Wspanialy komentarz. Krotko i zwiezle. Vielen Dank.
P.S.: Watpie, jednak czy (oglupiona przez komune i obecnie ich aktualnych pacholkow oraz polskich szowinistow ) wiekszosc Polakow to zrozumie. ?!?
|
|
Donnerstag, 05-03-09 22:07
"Donnerstag" ma racje, bardzo podobnie Niemcy w karny sposob (i co wazne bez obcych we wlasnej ziemi wojsk)wybierali dyktatora Hitlera, troche jak Sowieci rowniez bez obcych wojsk wybierali Lenina (Stalin sila przejal wladze).
Lenin byl przez wywiad Niemiecki przemycony z Szwajcarii w desperacji by przechylic szale I wojny swiatowej i w efekcie rozniecil rewolucje w Rosji..
Tylko co to ma wspolnego z faktem ze podczas 3razy tak w Polsce stala zbrojna armia trzymajaca pelnie wladzy..
|
|
Donnerstag, 05-03-09 20:51
Drogi Angelusie (diabolusie) śląski! Moja żona obraziła się za "Azję", przyjechała ze Wschodniej Europy. Oglądaliśmy nawet mapę. Reszta niestety jest prawdą, toczka w toczkę.
|
|
Donnerstag, 05-03-09 18:26
Zur Sache "Indogermane".Od początku lat dwudziestych długo nie było w ZSRR obcych wojsk- pewnie po powrocie Piłsudzkiego z najazdu na Rosję, a demokracja i superwolne wybory do dziś wyglądają podobnie. Pomijam kilkuletni najazd Niemców - chyba naród "radziecki" wtedy nie wybierał ponownie Stalina? Mógłbym być złośliwym i powiedzieć, że w przypadku pomocy dla rządu przez Polaków (Dzierżyński) nawet własne GPU lub podobni demokraci w stylu NKWD działają wystarczająco stabilizująco na zachowanie nawet odważniejszej części społeczeństwa. Ostatnio nie wystarczy nawet posiadać majątek, a Putin sobie radzi z niechętnymi wyborcami, chociaż bracia Kaczyńscy jeszcze nie zaczęli wojny krzyżowej z gnębicielami ukochanej Gruzji..
|
|
Donnerstag, 05-03-09 17:27
E-Mail
Mówimy o tragedii wypędzonych - to niewątpliwy fakt. Jednakże co się stało - wypędzeni wygrali los na loterii !!! Ślązacy i Niemcy śląscy w Niemczech znaleźli swoje miejsce w cywilizowanym, poukładanym kraju. Wypędzeni z Ukrainy trafili na ziemie zadbane,zagospodarowane. To co zniszczyli lub to czego nie zrobili to ich własna strata i wina. Jednakże, co by nie powiedzieć z "Azji" wyrwali sie do Europy. A co my mamy powiedzieć - rodowici Ślązacy, którzy muszą się męczyć, będąc niby u siebie, ale nie wśród swoich......
|
|
Donnerstag, 05-03-09 17:20
Zu sache - (pistolety "własnych" bojówek też nieco wpływają na wybory)
No tak, ale gdy obce wojska sa na terenie kraju - to i DDR wybieral komunistow.
Przy braku obcych armii w kraju, obywatele niemieccy przyzwolili na powstanie bojowek a nawet wielu z nich bralo w nich udzial. Nastepnie przy braku obcych wojsk w kraju obywatele wybrali Adolf Hitlera, nawet oficjalna wladza Hindenburg usciskiem dloni w formalny sposob przekazal stery.
Das war es mein Freund!
|
|
Donnerstag, 05-03-09 14:26
Pojawił się u mnie głęboki niepokój: Birnbaume się rozmnożyły i zajmą całą sieć?
Imię tej pewnie licznej grupy Birnbaumów zostało jednak bez zmian, chwała Bogu!
Proszę o wybaczenie za spam! Pytanie dodatkowe: Skąd Witt ma dwa "t"? to niezgodne z zarządzeniem Cyrankiewicza. Znany mi osobnik Wittek, swoje drugie "t" uzyskał dopiero po interwencji poselskiej - jedyny znany mi taki przypadek .pozytywny.
|
|
Donnerstag, 05-03-09 12:46
Zgadzam są z poprzednim wpisem, oglądałem wiele filmów dokumentalnych, artykułów z wielu różnych źródeł i gdy Hitler dochodził do władzy to nie wybierano go w demokratyczny sposób jak naszego beznadzieję Kaczyńskiego a za pomocą prawa pięści i przemocy, bezbronni ludzie nie mieli nic do powiedzenia w tej sprawie,więc zostali zmuszeni do wyboru A.Hitlera oczywiście jeszcze wtedy nie wiedzieli jakim wielkim tyranem stanie się dla nich i dla całego świata.
|
|
Donnerstag, 05-03-09 12:01
Pamiętam głosowanie 3xtak i lokale wyborcze, pilnowane przez polskie wojsko, sowieckich bojówek nie widziałem. Podczas wyborów w 1933 roku były obecne bojówki, i to bardzo aktywne - tak mówił mi ojciec. Pałki lub pistolety "własnych" bojówek też nieco wpływają na wybór odpowiedniej kartki wyborczej przez nieuzbrojonych wyborców..
|
|
|
|