?
 
Titelbild
 
 
  Suche   

 
   
 
Startseite / Artikel Aktuell Detailansicht
 

Szef Bundestagu przeciw "demonizowaniu" Steinbach

 

Przewodniczący niemieckiego Bundestagu Norbert Lammert ostrzegł Polskę przed demonizowaniem szefowej Związku Wypędzonych (BdV) Eriki Steinbach, pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

W rozmowie z dziennikiem „Frankfurter Allgemeine Zeitung" Lammert poinformował, że rozmawiał na temat sporu wokół szefowej BdV z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. Do rozmowy doszło przy okazji spotkania przewodniczących parlamentów państw europejskich w Paryżu.

Według Lammerta publiczne naciski na Steinbach mogą utrudnić jej ewentualną rezygnację z miejsca w radzie fundacji poświęconej wysiedleniom. „Przykre" jest to, że swoista „próba sił” zniekształca obraz stosunków polsko-niemieckich – ocenił Lammert.

„Demonizowanie pani Steinbach przez polską opinię publiczną – w czym niestety udział ma wielu prominentnych polskich i niemieckich polityków – jest wielce niesprawiedliwe" – powiedział.

W jego ocenie „w trudny do zaakceptowania sposób" zniekształcono zaangażowanie szefowej BdV przeciwko „fundamentalizmowi wewnątrz własnej organizacji”.

Szef Bundestagu skrytykował też porównanie Steinbach z negacjonistą Richardem Williamsonem przez doradcę polskiego premiera Władysława Bartoszewskiego. Było to „nieudane i nie do przyjęcia" – powiedział.

„Dotychczas panowało przekonanie, że temat ten może zostać rozwiązany w sposób nie całkowicie bezsporny, ale w polskim interesie i niepostrzeżenie" – ocenił Lammert. Tymczasem problem zamienił się w „próbę sił, która wszystkim stronom zamknęła możliwość cichego rozwiązania”.

Według Lammerta on i Komorowski zgodzili się, że należy znaleźć rozwiązanie sporu możliwe do przyjęcia dla obu stron. Szef Bundestagu powiedział, że spodziewa się po Steinbach, iż nie stanie na drodze takiego rozwiązania, a projekt centrum poświęconego wysiedleniem nie upadnie w wyniku sporu o jej osobę.

„Zależy to jednak w większym stopniu od gotowości Związku Wypędzonych niż jej samej" – powiedział.

 

Kommentare zu diesem Artikel - Komentarze do artykułu



Anzeige: 1 - 30 von 35.
Thomas Indogermane
Donnerstag, 09-04-09 15:37   E-Mail

Panje Doktorku ni z mojego Dworku, moses se lo dymnje lodpjepsyc abo ni mos intyligyncji aby to machowac? Co ni mos z kim sprechowac ze se pod mje podszywos i kaj mos tych tysiency Forumowicow na twojim Portalu no se Propagowac ni umjys nistety ale to twoj Bol i twoja Sprawa.Jakbys ni byl tak gupjo emocjonalny a logicny i objektywny to by moze se ktos na tym Portalu lodezwol ale tak to mozes ino z Jezuskjym sprechac i biblijnymi Apostolami.

Jutrzenka Słowiańska
Donnerstag, 19-03-09 17:05

Paulek,kabaret to z ciebie zrobiono,gdy owierzyłeś,że to jest mój wpis.

Paulek
Sonntag, 15-03-09 21:03

alejch sie posmioł z tygo Jutrzenki, łun rozkazuje redakcji. Porozkazuj tyż Ponbuczkowi. Ale to je kabaryt

Jutrzenka Słowiańska
Sonntag, 15-03-09 19:41

Oczywiście poprzednie wpisy nie są mojego autorstwa.

Rozkazuję Redakcji usunięcie wszystkich moich wpisów i to natychmiast!


Jutrzenka Słowiańska
Sonntag, 15-03-09 00:15

Oczywiście poprzednie wpisy nie są mojego autorstwa.
Ja nie użuwam takiego słownictwa

Jutrzenka Słowiańska
Samstag, 14-03-09 14:59

Panie Bartku Hupka co kolejny Pana wpis tym coraz głupszy.

Bartek Hupka
Freitag, 13-03-09 15:59

Niewiem, niewiem

W aussiedlung centrum nas lepiej traktowali a i sozialhilfe zyc pomagalo.

Teraz to i poklocic sie z kim nie ma.... takie czasy

Jutrzenka Słowiańska
Donnerstag, 12-03-09 18:54

Panie Bartek, ma pan typowo polskie chamskie podejście.

Wstyd tak się jątrzyć na tym portalu.

Ps. Poprzedni mój
wpis oczywiście był skierowany do Pana
panie Bartek.


Jutrzenka Słowiańska
Donnerstag, 12-03-09 18:47

Aleś Pan jest głupim człowiekiem, widać że nie skończył Pan szkoły podstawowej za to ja mogę pochwalić się tytułem prof. wszech nauk politycznych!

AG-ileś
Donnerstag, 12-03-09 11:30

Drogi Bartku!
Może mi Pan odpowiedzieć jak stryj, gdy ciotka zwracała się do niego – Teofilku! Odpowiadał: „Ich bin keine Kuh!”
„Ustępstwa”, o których Pan pisze, to nie jest ukłon wobec wypędzonych i BdV tylko zwyczajne konsekwencje przystąpienia Polski do UE i nieśmiała próba pogodzenia tzw. „polskiej racji stanu” – cokolwiek by to znaczyło – z prawodawstwem Unii. Nie można brać ochoczo dotacji na różne cele, ale stosować wyłącznie własne normy moralne i prawne. Podłością – i głupotą – ze strony np. „polskiej Eryki Steinbach” (senator A.) jest żądanie, aby polskie sądy nie stosowały uchwalonego przez polski sejm n-tej kadencji praw, jeśli jej zdaniem prawo koliduje ze wspomnianą „racja stanu”. Ja optuję za stosowaniem prawa nawet wtedy, gdy ta „dura lex” jest głupia. Przecież sejm może nieoczekiwanie zmądrzeć i stanowić mądre prawa – Palikot („gasi-pies”) podobno stara się robić coś tym kierunku. Czy ja wierzę w skuteczność tego działania, to inna sprawa, ale nie tracę nadziei. Mam do Pana uwagę w innej materii, może zacznę od pytania: „Dlaczego obraża Pan tzw. późnych przesiedleńców, zakładając z typową dla wielu Polaków butą, że to prymitywni ludzie itp. „Czy zna Pan wielu z nich, aby móc ferować takie wyroki”. Tak się składa, że ja mógłbym coś powiedzieć, przynajmniej o mojej rodzinie, są to zupełnie inteligentni, kulturalni ludzie i mający sukcesy nawet w silnej konkurencji tamtejszych Niemców i na pewno piszą staranniej i lepiej po niemiecku, niż Pan po polsku, choć pewnie nie uważa Pan siebie za prymitywnego „Polaczka”.
W sprawie BdV ma Pan tę przewagę nade mną, że Pan podobno głęboko interesował się charakterem BdV i czytał pan dużo na jego temat, a mnie ten związek nigdy nie interesował, ledwo słyszałem o Panach Hupka, Czaja i Pani Steinbach – zestaw nazwisk typowy dla Śląska. Moja znajomość środowiska późnych przesiedleńców jest jednak lepsza niż Pańska i to niekoniecznie na podstawie lektury, a dzięki bezpośrednim kontaktom i te Pana insynuacje uważam za obrzydliwe, to właśnie jest „gorliwa anty-ludzka nagonka”, którą przeciwstawiłbym Pańskiej urojonej „nagonce antypolskiej”.
Pozdrawiam!

Bartek
Donnerstag, 12-03-09 09:36   E-Mail

"Po upadku komuny zaczeto w Polsce udawac, iz z "wypedzonymi" mozliwy jest jakis kompromis.
Jednostronne ustepstwa wobec zadan typu niemieckie nazwy miejscowosci, kolo mniejszosci w Sejmie, niemieckie klasy.

Proby dorobienia ludzkiej twarzy frontmenom w rodzaju Koschika, czy Hupki.

Casus starej Sztajnbachowej jest okazja do nazwania rzeczy po imieniu.
BdV jest skupiskiem patologicznej nienawisci do Polski i Polakow.
Irracjonalnej, tepej i w najlepszym razie starajacej sie o pewna politycznosc poprawnosc.
Wystarczy poczytac ich prase, publikacje "historyczne", strony w necie.
Tluszcze te zasililo wielu tzw. poznych wysiedlencow, prymitywnych na ogol ludzi pochodzenia rzekomo niemieckiego.
Brak wyksztalcenia, nieznajomosc jezyka usiluja nadrobic antypolska gorliwoscia.

Czym predzej pozbedziemy sie zludzen o mozliwosci konsensusu z BdV, tym lepiej dla stosunkow polsko-niemieckich."


Mittwoch, 11-03-09 17:06

Trochę pomyliłem kompozytora - to Paul Lincke. Piękna piosenka, moja ciocia mi to śpiewała od czasu o czasu.


1. Es gibt im Volkesmunde wohl Märchen ohne Zahl,
ein jedes in der Runde beginnt: „Es war einmal!“
Die Kinder sehnend lauschen und schwelgen voller Glück,
die Alten Blicke tauschen und denken weit zurück,
Verliebte aber halten sich innig Hand in Hand
und gleichen selbst Gestalten aus holdem Märchenland:

2. Wie hört man immer gerne beim Abendsonnenstrahl
aus grauer Märchenferne den Gruß: „Es war einmal!“
Der Jugend Herz ohn' Fehle wird müd' der Märchen nie,
verschließ auch deine Seele nicht ihrer Poesie.
Nicht kann die Welt dir geben nur Glanz und Gold allein
und doch strahlt deinem Leben oft Märchensonnenschein:

Refrain:
Wenn auch die Jahre enteilen, bleibt die Erinnerung noch,
selige Träume verweilen ewig im Herzen dir doch.
Schwindet auch trüg'risch von hinnen was heut' noch dein Ideal,
denke: die Märchen beginnen alle: „Es war einmal!“



Mittwoch, 11-03-09 12:46

Mamy nieporozumienie kulturalne: Ja myślałem o pięknej arii z operetki Kuennecke'go "Aus dem Reiche des Indra", a Pan mi zajeżdża z Lorelei. Początek faktycznie podobny. Nie mogę zostać dłużny i wkleję ciekawszą wersję tego dzieła - wprost genialną, jeśli się miało kontakty rodzinne z NRD wtedy można to docenić..

Ich weeß nich, mich isses so gomisch,
Und ärchendwas macht mich verstimmt.
Ich globe, des is anadomisch,
Wie das bei de Menschen so kimmt.

De Elbe, de blätschert so friedlich,
Und e Fischgahn gommt aus dr Tschechei,
Drin sitzt ne Familche gemütlich,
Nu sindse gleich bei dr Bastei.

Und obm uffm Berche, nu gugge,
Da gämmt sichn Freilein ihrn Zopp,
Se striecheltn feste mit Spugge
Und gläbtn als Gauz aufn Kopp.

Der Papa dort unten ihm Gahne
Schaut nuff bei das Freilein entzickt.
Die Mama, die spricht voller Ahne:
"Die macht unsern Papa verrickt!"

Nun fängt die dort obm uffm Berche
Zu singn noch an een Gublee.
Der Papa im Gahn tut sich wälze
Und jubelt vor Freude juchhee.

"Sitzt ruhig!" ruft ängstlich Ottielche,
Schon gibbelt ganz schregglich der Gahn -
Und plätzlich versingt de Familche,
Ach Freilein, was hamse gedan!?

Thomas Indogermane
Dienstag, 10-03-09 22:56

Lorelei /Ich weiß nicht, was soll es bedeuten,
Daß ich so traurig bin,
Ein Märchen aus uralten Zeiten,
Das kommt mir nicht aus dem Sinn.
Die Luft ist kühl und es dunkelt,
Und ruhig fließt der Rhein;
Der Gipfel des Berges funkelt,
Im Abendsonnenschein.
Die schönste Jungfrau sitzet
Dort oben wunderbar,
Ihr gold'nes Geschmeide blitzet,
Sie kämmt ihr goldenes Haar,
Sie kämmt es mit goldenem Kamme,
Und singt ein Lied dabei;
Das hat eine wundersame,
Gewalt'ge Melodei.

Reich des Indra
Dienstag, 10-03-09 18:59

Coś wesołego dla Indogermana: Cytat z piosenki jest niepoprawny, choć bliski i faktycznie można ten tekst skojarzyć z Indogermanem - pochodzi aus dem Reiche des Indra!

Prof. Krakowski
Dienstag, 10-03-09 12:52


Pan
Norbert Lammert
Przewodniczący Bundestagu
Szanowny Panie Przewodniczący!
W związku z Pana listem do prof. Bartoszewskiego pozwalam sobie na własny komentarz.
Polski idiom rżnąć głupa nie oznacza wariata lecz kogoś kto udaje, że nie rozumie czegoś oczywistego.
Otóż jest oczywiste, że obrona Steinbach to poparcie dla antypolskiego stanowiska w polityce niemieckiej. To ona występowała przeciw traktatowi z Polska, przeciw naszemu członkostwu w UE i w NATO. To po pierwsze. A po drugie Steinbach jako przedstawicielka wypędzonych to fałszowanie historii.
To jej ojciec był wypędzony lecz nie jako Niemiec ze swej ojczyzny lecz jako okupant z Polski,który najpierw wypędził Polaków by zająć ich mieszkanie i mienie.
Niemcy maja oczywiste prawo do upamiętnienia swoich krzywd. Niech Związek Wypędzonych wyznaczy wysiedlonego lub wypędzonego ze swej dawnej ojczyzny Niemca lub jego potomka. Niech jednak zrezygnuje z osoby, która podszywa się pod skrzywdzonych. Steinbach to fałszywy świadek niemieckiej krzywdy.
Z należnymi wyrazami,
Jędrzej Krakowski
Profesor Uniwersytetu Śląskiego

Jerry Springer
Montag, 09-03-09 23:52

What the hell is this, let's just screw things up a bit - Historiker is fat beerbelly slob and has a transvestite German housewife - Erika Steinbach.

How's that for a scandal?? Tschuss

Thomas Indogermane
Montag, 09-03-09 23:48

Pan 3Maj ma racje - ten "Historyk" podszywa sie pod inne osoby.... ale kij ma dwa konce, zamieszanie jest tym wieksze.

Ich weiss nicht was soll Es bedeuten... Ein Marchen aus Alten Zeiten ...

3Maj
Montag, 09-03-09 00:02

Odpowiedź do Historyka i paru innych „dyskutantów”, którzy przekoni są że znają mnie lepiej niż ja znam sam siebie.
Paru z nich twierdzi, że widziało mnie pod budką z piwem z „kolesiami” zza Buga lub z Warszawy. Jednak prawie wogóle nie pijam piwa. Jeśli jednak tam byłem to mogło to być z kimkolwiek bo nie mam uprzedzeń do zza Buga, czy zza Odry, z Warszawy czy też z Berlina.
Paru „dyskutantów” napisało o moim wykształceniu lub jego braku.
Teraz od Historyka otrzymałem nową tożsamość.
...Ze zniecierpliwieniom czekam na dalszy ciąg swojej biografii.

Dla informacji Historyka: Artykuł Wojciecha Pięciaka który mi polecał czytałem już wcześniej – dziękuję. Był opublikowany w wydaniu z dnia 06-03-09 w Rzeczypospolitej.
Na koniec mam ważkie pytanie -- dlaczego pan Historyk podpisał się nieprawdziwym adresem mailowym?

Historyk
Samstag, 07-03-09 00:03   E-Mail

Panie 3 Maj, nie wiem dlaczego, ale mam takie dziwne wrażenie, ze już Pana często jako Jerry czytałem. Niech Pan przeczyta artykuł autorstwa Pięciaka w tym numerze, warto, może Pan nieco inaczej popatrzy na sprawy polsko-niemieckie

SiSu -
Donnerstag, 05-03-09 22:34

@Ferdynand Zygolewski
Donnerstag, 05-03-09 22:25

.. Tak ich widza i jest to przykre i az wstyd. ...
--
Gdzie mozna to przeczytac? Prosze o link!
Prosze sie nie podpierac Brytyjczykami, dadza sobie rade i bez Pana. Polecilbym aby zajal Pan sie tematem: "Jak widza nas Polakow nasi sasiedzi? Rosjanie, Ukraincy, Litwini, Czesi".

Ferdynand Zygolewski
Donnerstag, 05-03-09 22:25

Brytyjczycy widza niemcow :"at your knees or at your throat". They are thought of as efficient, self-obsessed, arrogant and domineering. Tak ich widza i jest to przykre i az wstyd.

Donnerstag, 05-03-09 21:05

W sprawie Sisiu et al.!
Dołożę Wam do "Ordnung muss sein" i "Polnische Ordnung" dwa francuskie powiedzonka o Polakach: pierwsze - "unproductivite slave" - niemozność robienia czegoś porządnego i drugie: "Sous comme un Polonais" - pijany jak Polak. Tak nas widzą.

3Maj
Donnerstag, 05-03-09 19:51

Od redakcji: proszę dyskutować a nie prowadzić prywatnych wojen przeciw dyskutującym

3Maj
Donnerstag, 05-03-09 19:34

SiSu, przestraszyłeś mnie swoją groźbą że „Reszte lepiej zignoruje". Odetchnąłem dopiero kiedy się okazało, że mnie nabierasz ;-) Oj ty draniu, dosyć tych żartów ;-)
Przy okazji potwierdzam, że Niemcy rzeczywiście mają sporo "ordnung" tam u siebie w Reichu.

Wracając jednak do tematu, wiem że na polski „ordnung muss sein" się przetłumaczy bez trudu. Jest tak dlatego bo jesteśmy sąsiadami Niemiec i przez osmozę poznaliśmy ich obsesyjną psychikę, która dla niewtajemniczonych jest trudna lub nawet niemożliwa do pojęcia.

Przytoczyłem przykład angielskiego bo ten lud jest trochę dalej od Niemców. Choć można ten niemiecki „ordnung muss sein" niezręcznie na angielski przełożyć, to jednak jego sens się gubi im bardziej dosłowne jest tłumaczenie. Angielski rozmówca nie zrozumie sensu zwrotu „An order must be (there)" albo „There must be an order" bo to są dla niego abstrakcyjne przywołania (what order?). Co innego „get your things in order". Dla zrozumienia tego zwrotu Amerykanom i Anglikom potrzebne jest poznanie niemieckiej psychiki uzależnionej od autokratycznego systemu odgórnego porządku, który przeciwstawia się niewidzialnemu, egzystencjalnemu zagrożeniu.

Dla Amerykanina i dla Anglika na przykład, przywołanie do porządku musi być ukierunkowane i personalne i w odniesieniu do czegoś konkretnego. Niemiecka abstrakcja jest dla nich kompletnie niezrozumiała i tylko możliwa do pojęcia po wyjaśnieniu jej fascynacji podporządkowaniem jednostki odgórnej strukturze, sile, władzy, autorytetowi np. Kaiser'a, Führer'a itp.

Dla Amerykanina najlepszym odpowiednikiem słów „ordnung muss sein" z ust np. niemieckiego szefa do podwładnego byłoby „get your stuff (shit) together". Upomnienie to jest wtedy personalne i ukierunkowane do konkretnej osoby i w odniesieniu do konkretnej groźby. Anglik lub Amerykanin zrozumie to ostatnie bez problemu ale nie „ordnung muss sein".

W konkluzji, wszystko co ludzkie w tym także niemieckie nie jest nam całkowicie obce, ale wiele pojęć jest bardzo odległych i psychika Niemców nie jest łatwo rozumiana na całym świecie a nie tylko w Polsce. Kończę słowami Rik Mayall'a (komika): "Ein Volk, ein Reich, ein Euro!" Heil!

Karl Mosler
Donnerstag, 05-03-09 17:15   E-Mail

Dziękuję, Panie 3Maj za uznanie! Ale chciałbym zasłużyć na miano "strofującego" i "atakującego osobiście" dyskutantów, tyle, że nie wiem jak???
Spróbuję tym razem humorystycznie wyrazić swe niezadowolenie z pleniących się w tej gazecie unii personalnych. Dawno zapewne czytała taka jedna Jana Brzechwę. I jego wierszyk związany jest z konkretną miejscowością, o czym unia widać już zapomniała, bo pisze o Strzebrzeszynie:

Tymczasem Jan Brzechwa napisał:

W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie
I Szczebrzeszyn z tego słynie. ...
......
Zaś dalej zmodyfikowana wersja:

Trzynastego, w Szczebrzeszynie chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie.
Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie:
- Cóż ma znaczyć to tarzanie?!
Wezwać trzeba by lekarza, zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza!
Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie,
że w nim zawsze chrząszcz BRZMI w trzcinie!
A chrząszcz odrzekł nie zmieszany:
- Przyszedł wreszcie czas na zmiany!
Drzewiej chrząszcze w trzcinie brzmiały,
teraz będą się tarzały
KM

SiSu -
Donnerstag, 05-03-09 16:05

@3Maj
Mittwoch, 04-03-09 15:09
"Sehr geehrte Herren, Wes' Brot ich ess, des' Lied ich sing! "

I Pan znowu produkuje niezliczona ilosc zbednych slow w mysl: "Wes' Brot ich ess, des' Lied ich sing!"

... Tylko w Niemczech (no w Rosji też) usłyszy się coś na nutę „ordnung muss sein", którego to powiedzenia nawet nie da się przetłumaczyć na angielski
--

... Ordnung = porzadek. Slyszal Pan napewno o "polnische Ordnung". To latwo przetlumaczyc na angielski (chyba jak Pan wytezy mocno swoje szare komurki, tez na j. polski). Co pod tym pojeciem sie ukrywa, latwo odkryc w polskiej rzeczywistosci. Nie omieszkam dodac, ze wschodni Polacy w miedzyczasie duzo douczyli sie pracujac wsrod Slazakow oraz od 20 lat (miedzy innymmi na "czarno") w Niemczech.
Tak, "Ordnung muss sein!"

AG(III)
Donnerstag, 05-03-09 13:31

Pan Marszałek Niesiołowski jest znany z pewnych cech osobowości, które są albo uznane za wady albo wręcz przeciwnie. Zna się na insektach, wie jak je tępić i gdzie znaleźć takowe w życiu publicznym, a przede wszystkim wśród „Wybrańców Narodu Polskiego” - posłów i senatorów. Jego celne sformułowania ironiczne są czasem „miodem” dla ucha, szczególnie wtedy gdy chodzi o kogoś innego. Ostatnio dokonał bardzo cennego odkrycia, które ja już wcześniej uznałem za swój wkład do historii, ale niestety Pan Marszałek opublikował tę informację przede mną: „Mamy w Polsce swoją Erykę Steinbach!”
Doszedł do tego odkrycia po wystąpieniu telewizyjnym pani Doroty A. – senatora RP w sprawie sporu Polska - reszta świata na temat walorów pani Steinbach i celowości powstania pewnej fundacji, ja o tym wiedziałem znacznie wcześniej. Animozje (czasem głęboka nienawiść) miedzy osobami o zbliżonych parametrach psychicznych są normalnością (znam tylko jeden wyjątek – miłość miedzy pewnymi bliźniakami). Pani A. od dłuższego czasu „dyfamuje” Erikę jak może, posunęła się nawet do czynów karalnych i „obdzielona” odpowiednim wyrokiem sądu pogłębiła swe uczucie do pani Steinbach o tyle jednostek emocji, ile wyrok opiewa w Euro. (U „Starszych Panów” przyjęto „wenusy” jako jednostki uczucia, problem nazewnictwa jednostek uczuciowych u pani A. pozostawiam satyrykom). Okazuje się jednak, że paralele idą znacznie dalej niż tylko parametry psychiczne.
Obie panie usilnie walczą o „pojednanie” między sąsiednimi narodami i to z wyraźnymi sukcesami. Pani Steinbach kocha „Powiernictwo Pruskie”, choć oficjalnie się od niego odcina. Pani A. kocha swe dziecko „Powiernictwo Polskie”, ale nikt jej nie zmusza do odcięcia pępowiny (może finansowej?). Długo nie wiedziałem, jaka jest różnica między tymi „Powiernictwami”, ale teraz wiem, dzięki pani A. – w zasadzie prawie nie ma żadnej! Oba P... są organizacjami roszczeniowymi tylko adresaci tych roszczeń są inni, to ich jedyna różnica. Niejasne czasem cele i metody działania można zrozumieć na bazie „mądrości ludowych”: „Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Przypuszczam, że oba powiernictwa żerują nieźle na ludziach poszkodowanych i dobrze z tego żyją, tak jak organizacje pseudo-prożydowskie zyskały miliardy dolarów na „pomocy” prawnej osobom, które przeżyły holocaust - „Nihil novi sub sole”. U pani A. gdzieś głęboko w sercu siedzi jeszcze dodatkowa drzazga „eurowata” z wyroku, no i złość, plama na honorze, z powodu przegranego procesu. Sądzę, że źródłem manifestowanej, głębokiej troski Pani A. o dobro ojczyzny są wspomniane przeze mnie procesy psychiczne u niewątpliwie uroczej Pani Senator. Nawet w tym przypadku widzę podobieństwo – Pani Steinbach jest szumną blondynką, dobrze. że wiek profesora Bartoszewskiego zmniejszył pewnie jego czułość na kobiece piękno, bo nie wiadomo czy zdobyłby się na ten udany szantaż wobec rządu niemieckiego.

SiSu -
Donnerstag, 05-03-09 13:07

@3Maj
Mittwoch, 04-03-09 15:09
"Sehr geehrte Herren, Wes' Brot ich ess, des' Lied ich sing! "
---
Dziekuje Panie 3Maj za opisanie w krotkim zdaniu Pana charakteru. Reszte lepiej zignoruje.

3Maj
Mittwoch, 04-03-09 16:57

Ten Gauleiter to Arthur Karl Greiser.
Jeśli chodzi o wpisy pana Mosler to nie są złe gdzie odnoszą się do meritum dyskusji a nie strofują dyskutanta w stylu przeze mnie opisanym.

Kommentar schreiben - napisać komentarz



Vorname
Nachname
E-Mail *
Nachricht *
Antwort
Bitte geben Sie hier das Wort ein, das im Bild angezeigt wird. Dies dient der Spamvermeidung Wenn Sie das Wort nicht lesen können, bitte hier klicken.
CAPTCHA Bild zum Spamschutz
 

Kommentare



 
redakcja@silesia-schlesien.com | redaktion@silesia-schlesien.com | Impressum
© copyright 2004-2005 by silesia-schlesien.com

Besuchen Sie auch:
[Weinfässer als Regentonnen, Springbrunnen und Gartendekorationen]