T. Kamusella -Warszawa wie lepiej – Ślązaków nie ma
W dobie komunistycznej Polski praktycznie osiągnięto ideał etnicznojęzykowej homogeniczności (co by raczej nie było możliwe bez narodowo-socjalistycznego i komunistycznego totalitaryzmu). Po upadku komunizmu Warszawa uznała istnienie tych mniejszości narodowych (np. Litwinów, Niemców, Ukraińców), za którymi mogą i chcą się wstawiać ich „macierzyste” państwa narodowe. Uznano też mniejszości etniczne, które nie są wyznania rzymskokatolickiego (np. Karaimów, Łemków, Tatarów) lub mówią językami niesłowiańskimi (np. Romowie). Pomimo tego, że Konstytucja z 1997 roku definiuje naród polski jako wszystkich obywateli RP, to praktyka polityczna i urzędnicza jest niezwykle etnicznojęzykowa, podobnie jak to ma miejsce w Francji, gdzie obywatelska definicja narodu francuskiego de facto jest przekładana na bezustanną etnicznojęzykową homogenizację wielojęzycznej i wieloetnicznej ludności tego państwa.
W spisie z 2002 roku, Ślązacy okazali się największą mniejszością narodową we współczesnej Polsce, lecz w ramach powyżej nakreślonego paradygmatu etnicznojęzykowej homogenizacji, Warszawa nie tylko nie uznaje istnienia śląskiego narodu i języka, lecz i fałszuje oficjalne statystyki pospisowe nie ujmując w nich Ślązaków, lub re-definiując ich (niezgodnie z deklaracjami samych Ślązaków) jako „grupę społeczną”. Podobnie rzecz się ma z katolickimi i zarazem słowiańskojęzycznymi Góralami i Kaszubami, którym nie zezwala się na samookreślenie nawet jako grupy etniczne. W oficjalnej wykładni są oni (tak jak i Ślązacy) traktowani jako „regionalne grupy” (etnicznojęzykowo zdefiniowanego) narodu polskiego, niezależnie od własnych opinii i dążeń w tym względzie.
Stąd wniosek natury ogólniejszej. W środkowoeuropejskich (zwłaszcza słowiańskich) etnicznojęzykowych państwach narodowych z zasady nie uznaje się odrębności etnicznej (nie mówiąc już o narodowej) tych grup ludności, które tego pragną, jeśli owe grupy mówią etnolektem genetycznie bliskim językowi narodowemu (oficjalnemu) danego państwa oraz (to słabszy warunek) wyznają taką samą wiarę jak naród na terenie którego państwa zamieszkują. Ta nieartykułowana explicite zasada powoduje, iż od roku 1996 Ślązacy nie mogą zarejestrować swojej organizacji społeczno-kulturalnej w Polsce, arcybiskup krakowski od 2005 roku nie zezwala na używanie języka góralskiego w kościele, a Kaszubi obawiają się zadeklarować jako naród. Podobnie w Republice Czeskiej nie uznaje się istnienia Morawian i Ślązaków jako narodów (ale tam przynajmniej nie fałszuje się w tym względzie wyników spisów), na Ukrainie Rusini muszą być Ukraińcami, Poleszucy Białorusinami na Białorusi, a Bunjewci Chorwatami w Chorwacji. Ponadto Czechosłowaków nie uznaje się ani na Słowacji ani w Republice Czeskiej a Jugosłowian w żadnej z republik postjugosłowiańskich.
Anzeige: 1 - 12 von 12.
Montag, 16-11-09 21:41
E-Mail
Ślązacy tak samo jak i Kaszubi , Kujawiacy ,
Kurpie byli są i będą tym czym są- czyli Polakami-czy to żle? Niech mówią swoja gwarą- wszyscy się zrozumieją- i jak pięknie to brzmi.Dlaczego dorabiac do wszystkiego ideologie?
|
|
Mittwoch, 16-09-09 16:02
E-Mail
Ja tylko króciutko do Abla. Proszę nie używać wyrazu "unterschlesier" nawet na nieznanego mi Pawelke, zbytnio kojarzy mi się to z "Untermenschami", o których mnie informowano w latach czterdziestych. Jak już przezwać jakoś Ślązaków "zachodnich" to "Niederschlesier" i w przypadku przedwojennej populacji Dolnego Ślaska Pawelke miał blisko 100-procentową rację - to byli Niemcy, teraz to głównie "Eks-Ukraińcy", choć moja żona by mnie wyklęła, gdybym ją tak nazwał. Jest to jednak określenie porównywalnie idiotyczne, merytorycznie i językowo.
|
|
Samstag, 16-05-09 01:53
E-Mail
Do Silesianophilusa. Ja odpowiedziałem tylko na Pańskie stwierdzenie "Konstytucja RP nie utozsamia narodu ze społeczeństwem - nigdzie takiego zapisu expressis verbis nie ma.", że pan się myli ponieważ zapis "Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej" jest tam już w pierwszym akapicie. Oczywiście z takim de iure obywatelskim, de facto nacjonalistycznym zapisem zgodzić się nie mogę, ponieważ mimo swojego wyłącznie polskiego obywatelstwa, uważam się wyłącznie za Ślązaka, a pod żadnym względem nie utożsamiam się z narodem polskim.
Do Abla. Problem w tym, że nam Ślązakom wszyscy sąsiedzi wyprali pamięć historyczną do zera. Ja tą pamięć odzyskałem i teraz staram się, by odzyskali ją również inni, pisząc prace popularno-naukowe (Historia Narodu Śląskiego, Orędownicy niepodległości Śląska i Śląski Ruch Narodowy) oraz wstawiając na polską wikipedię dzieje organizacji (Związek Górnoślązaków, Śląska Partia Ludowa, Związek Obrony Górnoślązaków, Śląska Partia Socjaldemokratyczna, Związek Ślązaków etc.) i ich liderów (Józef Kożdoń, Ewald Latacz, Józef Musioł, Jan Kustos etc.), które chciano z historii Śląska wymazać. Kiedyś niemal jednogłośnie twierdzono, że śląski jest polskim dialektem. Dziś już wiemy, że można go równie dobrze sklasyfikować, jako odrębny język lechicki. Po wtóre kilkukrotne próby standaryzacji literackiego języka śląskiego w XIX w. zakończyły się fiaskiem, a dziś prace standaryzacyjne są już daleko posunięte. Zobaczymy więc, jaka będzie przyszłość, gdy wychowają się nowe śląskie elity, posługujące się literackim językiem śląskim i doskonale obeznane z prawdą historyczną, której nas pozbawiono. Zobaczymy wówczas jaka będzie liczebność śląskiego ruchu narodowego. Obecni działacze muszą wykonywać pracę od podstaw, niezależnie od oporów liderów śląskich autonomistów, którzy uważają, że gloryfikacja Kożdonia i Latacza jest sprzeczna z ich dążeniem do zbudowania pozytywnego wizerunku autonomii wśród Polaków.
|
|
Donnerstag, 14-05-09 13:53
E-Mail
O.K., dzięki za korektę, z którą się nie zgadzam. Podam przykład: gdyby ktoś napisał "My hipopotamy - wszystkie ssaki i ptaki" to wcale nie oznaczałoby, że wszystkie ptaki i ssaki to rzeczone hipcie. Stoję zatem na stanowisku, że taka jak podany przykład byłby przejawem hippopotamocentryzmu, tak konstytucja RP jest nacjonalistyczna. I to, że inne są podobne w niczym jej nie rozgrzesza.
A co dow ypowiedzi Abla. Nie chcę uprawiać mesjanizmu, ale czy przykład pewnego narodu, którego zmodyfikowana religia zdominowała kiedyś pewne imperium nie daje do myślenia? Nic nie jest w dziejach i przyszłości dane raz na zawsze. Państwa powstawały i upadały, zmieniały granice. Siła w wierze, a nie tylko z ilości i sile politycznej lub militarnej. Itaki widzę Śląsk i Ślązaków - twardo stojących na gruncie swej kultury i odważnie, z wiarą patrzących do przodu.
Podpisał Ślązak, nie-Niemiec.
PS. Prosze mi wyjaśnić, co opinia jakiegoś pana ma wspólnego z moim poczuciem narodowym lub jakimkolwiek innym. Co to w ogóle za argument?
|
|
Samstag, 09-05-09 21:47
Panowie, wiele ciekawych rzeczy piszecie, ale nie maja one przełożenia na rzeczywistość. Śląsk samodzielny, niepodległy? "Ślazacy" ( ci którzy sie tak deklarują) stanowią kilka może kilkanascie procent mieszkańców Ślaska. Na Ślasku mieszka wielu takich co również sie czują Ślązakami ale narodowości polskiej( zdecydowana większość)lub niemieckiej vide przykłady Klosego, Podolskiego, bp. Kominka ( to już Polak :)). Trzeba by Polaków teraz " ześląszczyć". Jak to się dzieje, że narody potencjalnie mniejsze i biedniejsze od Ślazaków potrafiły się wybić na niepodległość a na Ślasku istnieją "kanapowe organizacje" , które w tym kierunku działają ale bez wyraźnego poparcia w społeczeństwie? Nacjonalizm? On istnieje wszędzie, jeśli go rozumieć jako dyskryminację jednej grupy przez drugą. Państwo niemieckie również prowadzi politykę "asymilacji" nie niemieckiej ludności zamieszkującej Niemcy. Wiele jest przykładów choćby tylko z niemieckimi Jugendamtami". Czy istnieją " Ślązacy"jako naród? Proszę zapytać "unterschlesiera" R. Pawelke, on się w tej kwestii dosyć jasno wypowiedział " że Ślązacy to Niemcy ". Tzw. naród śląski nie leży w interesie ani Polski ani Niemiec. Sami "śląscy Ślazacy" pewnie też mają problem ze swoją tożsamoscią
|
|
Samstag, 09-05-09 18:52
E-Mail
Silezjofil Wrocławski jest w błędzie. To czego wg niego w konstytucji nie ma, jest tam już w pierwszych słowach: "PREAMBUŁA
W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny,
odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie,
my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej".
Tak więc identycznie, jak konstytucja francuska, konstytucja polska podaje obywatelską definicję narodu, więc de iure nacjonalistyczna nie jest, natomiast de facto pozwala na politykę wynarodowiania. O ile w Polsce praw wszystkich mniejszość, z wyjątkiem nas Ślązaków, broni odpowiednia ustawa, to mniejszości we Francji (Bretończyków, Alzatczyków, północnych Lotaryńczyków, Flamandów, Basków, Korsykan, Okcytańczyków, Sabaudczyków) identycznie, jak nas Ślązaków nie chroni nic. Najgorzej mają tam mniejszości arbitralnie uznane za francuskojęzyczne (Okcytańczycy, Sabaudczycy, których języki są starsze, niż francuski i wywodzą się z grupy langue d'Oc, a francuski z grupy langue d'Oil) identycznie, jak nas Ślązaków arbitralnie uznaje się za polskojęzycznych. Nie jest to oczywiście bezpodstawne, ponieważ Szwajcarzy posługujący się potocznym językiem prowansalskim (z grupy langue d'Oc), jako urzędowego używają francuskiego. Podobnie Ślązacy, wskutek niepowodzenia wszystkich prób utworzenia literackiego języka śląskiego, podejmowanych w XIX w., używali polszczyzny, jako literackiego (jednak częstokroć równolegle z niemieckim). Natomiast wszelkie śląskie ruchy separatystyczne dążyły od utrwalenia polsko-niemieckiego utrakwizmu językowego w szkolnictwie i wprowadzenia takiego samego utrakwizmu w urzędach.
|
|
Samstag, 09-05-09 16:41
E-Mail
Konstytucja RP nie utozsamia narodu ze spoleczeństwem - nigdzie takiego zapisu expressis verbis nie ma. Ponieważ jednak mowi o tym, ze suwerenem jest narod polski etc., podporzadkowuje inne nacja tej jednej, jest to zatem konstytucja nacjonalistyczna i jako taka byc moze sprzeczna z unormowaniami miedzynarodowymi. Warto byloby to przebadac z punktu widzenia prawa miedzynarodowego i konstytucyjnego, lub jakos tak.
|
|
Montag, 04-05-09 13:54
E-Mail
I jeszcze jedna kwestia. Fakt, że w średniowieczu słowiańską ludność polskiej prowincji kościelnej nazywano Polakami, nie świadczy, że byli oni Polakami. W granicach tej prowincji byli też Ślązacy z okolic Frydka, których w XIX w. zamieniono z Polaków w Morawian, a ostatecznie w Czechów. Z drugiej strony Ślązaków z okolic Opawy, Karniowa i Głubczyc, należących do diecezji ołomunieckiej, nigdy nie uważano za Polaków, tylko za Morawian, co nikomu nie przeszkadzało w przyłączeniu Głubczyc do Polski. Tak samo jak w średniowieczu słowiańskich Ślązaków uznawano za Polaków lub Czechów, tak samo w średniowieczu germańskich Flamandów, Holendrów, Brabantczyków, Limburczyków, Fryzów, Alzatczyków, Szwajcarów, czy Luksemburczyków uznawano za Niemców, a jednak dziś nikt nie uważa ich za Niemców, co więcej za Niemców nie uważa się nawet Austriaków, którzy Niemcami byli jeszcze do lat 50-tych XX w. Na tej samej zasadzie ani Ślązacy, ani Morawianie, ani Serbołużyczanie nie są Polakami, ani Czechami, chociaż niewątpliwie część Ślązaków w XIX i XX w. uległa polonizacji lub czechizacji, tej ostatniej uległa również część Morawian.
|
|
Montag, 04-05-09 13:04
E-Mail
Panie Hartmund. Język nie jest jedynym wyznacznikiem narodowości. Są nimi natomiast własna historia, kultura i identyfikacja terytorialna. Idealną analogią jest tu naród szwajcarski. Szwajcarzy posługują się na co dzień językami alemańskim (germańskim), lombardzkim, prowansalskim i retoromańskim (romańskimi), co nie przeszkadza im w uznawaniu pierwszych trzech za dialekty niemieckiego, włoskiego i francuskiego, i używaniu tych standardowych języków jako urzędowych. Nie sprawia to jednak, że są Niemcami, Włochami i Francuzami, są narodem szwajcarskim z własną historią, wielojęzyczną kulturą i identyfikacją terytorialną. Analogicznie my Ślązacy posługujemy się językami śląskim i laskim (genetycznie sobie najbliższymi językami słowiańskimi), historycznie również dialektami germańskimi. Jednak w koncepcjach Związku Górnoślązaków (1919-24 500 000 członków), Śląskiej Partii Ludowej (1909-38 100 000 członków i sympatyków), Związku Obrony Górnoślązaków (1925-34 10 000 zwolenników) naród śląski miał zachować dwujęzyczność, posługując się literackim polskim i niemieckim. "Czynnikiem decydującym o związku narodowym" wg Józefa Kożdonia (przywódcy ŚPL) była "wspólnota duchowa", "własne, odrębne tradycje krajowe", chęć kontynuowania tradycji przodków, co jest zgodne z teorią narodu Ernesta Renana. Po wtóre działacze organizacji, stojących na stanowisku śląskiej odrębności narodowej częstokroć odwoływali się do przykładu narodu szwajcarskiego. Tych Ślązaków, którzy walczyli o przyłączenie do Polski było ponad 20 000, mniej więcej tyle samo ilu Ślązaków w Selbstschutz Oberschlesiens ("żywioł polski na wpół lub zupełnie zniemczony" - pisał o nich mjr Bronisław Sikorski w raporcie do Warszawy), przeciwko którym walczyli. Związek Górnoślązaków, stający na stanowisku narodu górnośląskiego i domagający się niepodległości Górnego Śląska miał 10x tylu członków, co Ślązaków po obu stronach powstańczej barykady. Natomiast nawet spośród tych, co byli po stronie POW nie wszyscy chcieli do Polski. Byli tam komuniści (m.in. Wieczorek, Szyling), którzy chcieli Górnośląskiej Republiki Rad. Byli też górnośląscy niepodległościowcy z dowódcą polowym Franciszkiem Merikiem na czele, którzy w 1921 założyli Związek Dawniejszych Powstańców na rzecz Górnośląskiej Niepodległości, rozbity na rozkaz Korfantego przez najsilniejszy, pszczyński oddział POW. Ok. połowa Ślązaków, mówiących na co dzień po śląsku nie rozumiała polskiego i czytała wyłącznie niemieckojęzyczną prasę. Jak zauważył nie bez satysfakcji prezydent Rejencji Opolskiej Walter von Miquel, agitatorzy wielkopolscy w swej propagandzie musieli posiłkować się językiem niemieckim, gdyż "polskojęzyczni" Ślązacy ich nie rozumieli. Niektórzy Górale twierdzili, że nie są Polakami do 1945 (a etnicznie, ewidentnie nie są, ponieważ mają głównie wołoskie korzenie). Jednak koncepcja narodowości góralskiej skompromitowała się wskutek wykorzystania jej przez nazistów (Goralen Volk). Po roku 1945 Polacy skutecznie "wyleczyli" Górali z poczucia odrębności od Polaków. Część Kaszubów do dziś nie czuje się Polakami (5200 deklaracji narodowości kaszubskiej, mimo zwalczania takiej tożsamości przez Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie), a nawet utworzyli Kaszubską Partię Narodową. Przywódcą Jugosłowian nie był Serb, tylko pół Chorwat, pół Słoweniec - Josip Broz-Tito. Pierwszym prezydentem Czechosłowacji nie był Czech, tylko pół Morawianin, pół Słowak - Tomasz G. Masaryk. Ani jedno ani drugie nie świadczy, że narody słoweński, chorwacki, słowacki i morawski nie istnieją. Tak więc p. Hartmund, proszę najpierw uzupełnić wiedzę, a potem się wypowiadać.
|
|
Mittwoch, 29-04-09 21:30
Panie Jozek, pan chyba zapomniał o czasach Bismarcka, że o trochę późniejszych nie wspomnę. Nie zawsze komuna musiała kłamać...niestety.
|
|
Dienstag, 28-04-09 20:36
Panie Hartmund, jak to germanizowano Polaków na Slasku. Spróbuj to Pan przemyśleć, kiedy cały czas w szkołach był j. polski, wydawano książki i gazety. Nie należy wierzyć temu co mówiła komuna, trzeba samemu pomyśleć.
|
|
Freitag, 24-04-09 21:10
Gdyby tylko język przyjąć jako wykładnię tego jakiej jest sie narodowości, to nie ma....zachodnich Niemców bo tam jest tyle różnych dialektów, że jak każdy po swojemu zacznie mówić to Niemiec Niemca nie zrozumie. I od kiedy Górale czy Kaszubi twierdzą że nie czują sie Polakami? Premierem Polski jest Kaszub, Największym Polakiem w ponad tysiącletniej historii Polski był ...Góral z Wadowic. A Ślazacy w latach 1919-1921 walczyli o włączenie do Polski i mimo 600 lat germanizacji dobrze rozumieli mowę polską. Tego p. Kamuslla zapomniał dopisać
|
|
|
|