Dr Ewald Stefan Pollok - Pojednanie polsko-niemieckie?
1 września minęła 68 rocznica rozpoczęcia II tragicznej Wojny Światowej, najokropniejszej z okropnych, w której zginęło szacunkowo 50 milionów ludzi. Sytuacja w powojennej Europie w drugiej połowie lat czterdziestych i pięćdziesiątych powoli, choć z dużymi oporami zaczęła się normalizować i stabilizować. Potrzeba było jednak na to czasu i dużo cierpliwości. Kraje podbite przez Niemcy pamiętały o wyrządzonych im krzywdach. W ludzkiej pamięci żywe były jeszcze wspomnienia krewnych i znajomych, których utracili, ale życie musiało dalej toczyć się własnym rytmem.
Rządzący państw zachodnich zrozumieli, że trudno jest żyć w Europie i udawać, że nie ma takiego kraju jak RFN. Tym bardziej, że Niemcy obrały drogę pokoju i demokracji. Gdzieniegdzie odzywały się jeszcze duchy przeszłości, które jednak stanowczo uśmierzano.
Francuzi podali rękę jako pierwsi. "Odwieczni wrogowie", drogą drobnych ustępstw, zaczęli budować wspólną przyszłość z Niemcami. Po kilku latach można było zobaczyć pozytywne strony tych starań. Jednocześnie następowały zmiany w sposobie myślenia także w innych państwach zachodnich. Po latach dawni wrogowie mieli wspólne organizacje, stowarzyszenia, korporacje, które doprowadziły do tego, że w chwili obecnej nie ma różnic zdań pomiędzy tymi państwami a Niemcami.
Pamięć historyczna wśród narodów pozostała i tak być powinno, ale już do przeszłości należy prowadzenie wrogich działań przeciwko Niemcom. Wspólnymi siłami zorganizowano Unię Europejską i NATO, w których Niemcy są prawnymi członkami. Bywa, że zachodni partnerzy w różnych dyskusjach, rozmowach są innego zdania jak Niemcy, ale nigdy nie próbują wytknąć im spraw sprzed prawie 70 lat. Zachód żyje teraźniejszością i patrzy w przyszłość.
Jedynie władze w państwach byłego obozu komunistycznego, w czasie zimnej wojny, chcąc odwrócić uwagę obywateli od problemów politycznych i gospodarczych spowodowanych własnym nieudacznictwem, zawsze odwoływali się do starych czasów wojennych. Prześcigano się w różnych akcjach przeciw temu państwu. Co ciekawe, kiedy w ich obozie coś się znowu nie udawało, wówczas mocniej podkreślano to, co przed laty się zdarzyło i w dalszym ciągu widziano Niemcy jako największe zło. To trwało do 1989 roku, kiedy nagle były obóz komunistyczny - w dużej mierze dzięki polskim staraniom - upadł. Otworzyła się szansa na poprawę stosunków polsko-niemieckich.
Węgrzy jako pierwsi dążyli do normalizacji. Jeszcze istniał komunizm a oni otworzyli granice dla uciekinierów z NRD. To był gest ludzki, gest który dał do zrozumienia że Węgrzy rozumieją dramat innego narodu; także Niemców i potrafią oddzielić teraźniejszość od przeszłości
Sytuacja pomiędzy Polską a Niemcami była bardzo trudna. Polacy represjonowani przez ten kraj w czasie wojny, byli trudnymi partnerami w porozumieniu, nie mówiąc o pojednaniu. W roku 1950 uchwalono w Niemczech "Kartę wypędzonych", w której czytamy o wyrzeczeniu się zemsty i odwetu a jednoczesnie jest mowa o stworzeniu zjednoczonej Europy. W 1965 roku biskupi polscy w bardzo ważnym dla obydwu stron liście, jaki przekazali biskupom niemieckim ze słynnymi słowami "przebaczamy i prosimy o przebaczenie" zrobili dalszy krok. Zdawało się wówczas, że teraz powoli, ale systematycznie obie strony będą dążyły do zmiany i że małymi krokami zbliży się pojednanie, które jest dla obydwu państw potrzebne. Nie można żyć w ciągłej nienawiści.
Niemcy robili wszystko, by pogodzić się z Polską. Byli orędownikiem Polski w sprawie przystąpienia do NATO a później EU. Społeczeństwo niemieckie pomagało mieszkańcom Polski. W ciężkich czasach, kiedy w sklepach nie było nic prócz octu, Helmut Schmidt, niemiecki kanclerz, 18 grudnia 1981 r. powiedział w Bundestagu: "Stoję całym sercem po stronie polskich robotników. Prosiłem prywatne osoby o pomoc dla Polski i do końca 1981 r. wysłano 2 miliony paczek z art. pierwszej pomocy." Poczta niemiecka nie pobierała za transportowanie tych przesyłek ani feniga Wysyłano tysiące samochodów ciężarowych z artykułami spożywczymi, lekarstwami i artykułami pierwszej potrzeby. Niemcy dali miliony na restauracje zabytków, doposażenie szpitali w sprzęt medyczny, pomagali finansowo.
Willy Brandt klęknął w 1970 roku w geście przeproszenia przed pomnikiem w Warszawie. Kanclerz Helmut Kohl w Krzyżowej przepraszał i jednocześnie wyciągnął rękę do pojednania. Premier Tadeusz Mazowiecki rękę przyjął. Oboje padli sobie w czasie mszy, Mazowiecki - wyznania ewangelickiego a Kohl katolickiego, w objęcia. Przepraszał prezydent Walter Schell, prezydent Roman Herzog, prezydent Johannes Rau, prezydent Horst Köhler na Westerplatte, kanclerz Niemiec Gerhard Schröder, który brał udział w uroczystościach 60-lecia Powstania Warszawskiego, kanclerz Angela Merkel. Ta ostatnia pojechała nawet z wizytą na Hel, aby tylko poprawić stosunki z Polską, mimo to eurodeputowany Giertych był "uprzejmy" porównać Merkel z Hitlerem.
Prof. Władysław Bartoszewski, po uroczystościach z okazji 60-lecia Powstania Warszawskiego, powiedział - "Niemcy zrobili wszystko by naprawić swoją winę".
W Niemczech mieszka nowe społeczeństwo. Ludzie, którzy urodzili się po wojnie, którzy nie mieli nigdy nic wspólnego z Hitlerem i Nazistami i którzy wyciągają ręce do Polski. Tysiące par polsko niemieckich zawarły małżeństwa. Bardzo dużo miast w Polsce ma swoje partnerskie miasta w Niemczech. Niemieckie firmy pracują w Polsce, dają Polakom pracę. Polacy pracują w Niemczech. Młodzież obydwu krajów poznaje rówieśników, nawiązuje kontakty koleżeńskie. Polskie i niemieckie badania opinii publicznej wskazują, że wśród znacznej liczby mieszkańców obydwu państw nie ma już nienawiści.
Niemcy, którzy brali udział w ostatniej wojnie mają 79 lat (to ci którzy musieli iść na nią w 1945 r. mając 17 lat) i więcej. A ci, którzy głosowali w 1932 roku na Hitlera (a było ich dokładnie 38,6% osób uprawnionych do głosowania) są w wieku conajmniej 96 lat. Dlaczego więc usiłujemy nadal obarczać pokolenia wojenne i powojenne za to, co wydarzyło się przed ich urodzeniem.
Nienawiść polityków i obywateli urodzonych po wojnie łatwo daje się wytłumaczyć - wpojono im ją w komunistycznej szkole, utrwalono w komunistycznych mediach, a wiemy, że było to działanie celowe.
Ciśnie się na usta pytanie - czy Polska chce pojednania? Wydaje się że nie, bo sytuacja jaka istnieje odpowiada jej, ponieważ zawsze w chwilach gdy pojawiają się problemy, można wyciągnąć jakąś kwestię niemiecką i już staje się ona ważniejsza niż temat, którym w danej chwili żyje opinia publiczna w Polsce.
Gdyby Rząd Polski był na tyle fair, to powiedziałby czego sobie jeszcze od strony niemieckiej życzy, by to pojednanie było możliwe.
Zbliżają się wybory, w których sprawy niemieckie zapewne znów będą miały istotną wartość. Niedawna przeszłość pokazała, że w ten sposób można je wygrać.
Wyciągnięcie ręki ze strony polskich polityków, wskazałoby, że chcą pojednania. Wątpię jednak w to, że się takiego gestu doczekamy.
16.09.07
Anzeige: 1 - 20 von 35.
Montag, 09-06-08 01:12
E-Mail
Wszytko ladnie wszystko pieknie.
Z praktycznie kazdej opini ze stony niemieckiej,mozna wyczytac jesli nie doslownie to miedzy wierszami wyzszosc,bute i arogancje w stosunku do Polski i Polakow .Duza czesc wypowiadajacych sie na forum osob ze strony niemieckiej moglaby sie podpisac pod haslami typu:Wszystko co zle to Polska i Polacy a jakby to bylo pieknie gdyby tej Polski (Polakow ) nie bylo a wogole to czego oni (ci Polacy) teraz po tylu latach jeszcze chca ,wyciagaja stale jakies zaszlosci z historii (akurat tej jej czesci o ktorej wielu nie che pamietac i do niej wracac)tym bardziej ze Polska dostaje tyle funduszy z Uni (w domysle z NIemiec ).Czego ci Polacy wlasciwie chca...no wlasnie.
Jesli chce sie mowic o pojednaniu ,dialogu to jesli jedna strona probuje druga traktowac " z gory" jednoczesnie uwazac sie za lepsza,madrzejsza,bogatsza,itp to trudno mowic o dialogu .Automatycznie druga strona czuje sie oszukana,nie w pelni na tych samych warunkach ,ponizana itp...
Nawet jesli sie jest silniejszym i bogatszym (a za takich uwazaja sie Niemcy) to tym bardziej powinno sie wazyc swoje racje.Silniejszemu powinno byc wolo mniej a slabszemu wiecej aby relacje byly w miare choc wyrownane.Inaczej mowimy nie o pojednaniu ale raczej o grze pozorow i chec zdyskredytowania drugiej strony.
Historia Polsko -Niemiecka jest trudna a historia ziem przygranicznych i ludnosci tam mieszkajacej tym bardziej.
Zupelnie czyms innym jednak jest pojednanie np
niemiecko-wegierskie,czy niemiecko-holenderskie czy tez np.niemiecko-dunskie.
znaczna czesc tych krajow (jak i wiele innych nie wymienionych) byla sojusznikami Niemiec Hitera a wiec byly te kraje po tej samej stronie.Ich relacje ukladaly sie wiec zupelnie inaczej niz panstwa najechanego .Inna kwestia zapominana przez Niemcow to jest skala i zakres potwornosci i bestialstwa jakiego dopuscili sie Niemcy na terenach Polski okupowanych przez wojska ,administracje i ludnosc cywilna.Czyms zupelnie innym byla okupacja Polski niz np Francji,Holandii,Belgii czy innych krajow.Polska byla okupowana najdluzej i poniosla najwieksze straty w ludnosci,mieniu,i terytorium a wynikiem wojny byla prawie 50 letnia okupacja przez sowiety ,kiedy to kraje tzw.zachodu spokojnie odbudowywaly swoje gospodarki przy wydatniej pomocy USA (plan Marschalla) bedac wczesniej niejednokrotnie sojusznikiem ,badz wspolpracujac z Hitlerem.
Polska zaatakowana przez Niemcy i Rosje jako pierwsza stawila opor Niemcom zostala zniszczona wspolnie przez Niemcy i Rosje a po wojnie stracila 2/3 swojego terytorium na rzecz Rosji jak zaden inny kraj i 20 % ludnosci ( w znacznej mierze warstwy przywodcze,inteligencje a wiec te grupy ktore decyduja o sile i rozwoju danego narodu) jak zaden inny kraj ,miasta i przemysl jak zaden inny kraj.
Dzisiaj slyszy sie ,ze to bylo tak dawno i ze Polska juz tyle dostala (bo jest w Uni- dotacje ,dostala odszkodowanie ,ziemie zachodnie ip)
Tylko ,ze tego co stracila nie da sie prosto przeliczyc na pieniadze .
Wracajac do dzisiejszych czasow wiele osob wypowiada sie ze Polska jest w UE niesasluzenie,dostaje tak wielkie oczywiscie nienalezne dotacje itp.
Mozna by sie zapytac czym
wielkim zasluzyly sie inne kraje ktore tez sa w UE a otrzymuja znacznie wieksze dotacje i to znacznie dluzej...np Hiszpania,Grecja?
Nawiasem mowiac Niemcy dostaja placac najwiecej takze otrzymuja najwiecej z UE a zupelna bzdura jest ze to Niemcy utrzymuja inne panstwa w Unii (Niemcy wplacaja 21 % a otrzymuja jednoczesnie 11,5 %.Polska wplaca 2 % a otrzymuje niecale 5 % )
Polska jest 6 partnerem tuz po Rosji w eksporcie Niemiec. Niemcy sprzedaja do Polski towary za 21 MLD Euro a kupuja za 25 MLD Euro ...dane z 2006
Tak wiec po obu stronach granicy dzieki temu ma prace kilkanascie milionow Polakow i Niemcow.
Powoli Polska odrabia straty wynikle z historii
i to znacznie mniejszymi nakladami jak np byle DDR
gdzie tylko na sam Berlin
Niemcy wydaly wiecej pieniedzy niz cala Polska dostala z Unii czy tez innych krajow. A co do efektow to tez jest temat
na kolejny artykul.
|
|
Mittwoch, 28-05-08 10:01
Niemcowie wpłacają do UE najwięcej ale i najwięcej wybierają więc wszystko się wyrównuje.Polacy wplacają tyle ile zostalo uzgodnione a wybierają dużo mniej niż Niemcy.Proszę o tym pamietac.
|
|
Montag, 26-05-08 22:19
Jak ty żeś je "Aus Oberschlesien" to jo je faroż. Ty eś je aus Faterland i tam ci płacom za take gupoty co teraski wypisyjesz. Jo tyż wiam, że co co ty, bo polskie je nic wert, yno nimieckie je we wercie. Niomiecke je wsyzsko lepsze nie yno rechtory, ale wszysko, i cuker nimiecki je słodszy łod polskegi, , sól nimiecki je słońszo , a gówno nimieciie to rychyk śmierdzi echt deutsch.
|
|
Samstag, 24-05-08 16:50
Szczególnie zataja się najnowszą historię o polskich szkołach in Oberschlesien. Nauczyciele, którzy wpajali wrogość ( siali zawzięcie wrogość na wszystko co aus Schlesien )wobec Niemiec i Niemców teraz mówią, że są wielkimi europejczykami bo Unia Europejska daje dziesiątki miliardów Euro Polsce, ale o tym, że Niemcy pokrywają całe koszty UE w związku z przystąpieniem Polski do struktur UE to już, ani słowa. A jeszcze przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej to ci Nauczyciele-Polacy wpajali jaka ta Unia jest zła i chce biedną Polskę , która nic nie ma ograbić.
Najbardziej w polskich szkołach to potrzebują psychologów nauczyciele, a nie uczniowie - bo teraz to każdego ucznia kieruje się do różnych psychologów, a nauczycieli z psychicznymi dolegliwościami nie. I to jest obecnie główny problem polskiej oświaty in Oberschlesien. Gdzie wielu Polaków-nauczycieli to alkoholicy i narkomani .
|
|
Samstag, 17-05-08 03:24
E-Mail
Chce tutaj wyrazic moja krytyke i zniecierpliwienie wypowiedziami P. Witolda. Mam jego komentarzy juz troche dosyc. Sa one nad wyraz zgryzliwe i niekonstruktywne: “To Polacy chcieliby rządzić wszystkim nie dając od siebie w zamian niczego w odróżnieniu od Niemców, Tak szczerze i pisząc prawdę to Polacy nie potrafią rządzić nawet własnymi tyłkami, możemy to sobie doskonale obejrzeć na co dzień. Dodatkowo Polacy potrafią tylko żerować na Unii Europejskiej a w zamian nie potrafią zaoferować czegokolwiek za to jest nieodłącznym powodem waśni i sporów” itd. itp. Moge dodac innych rownie irytujacych cytatow. Moge zrozumiec frustracje ale nie permanentna. Jezeli bym nie widzial szansy na budowanie mostow i przyjazni z Polska (a w moim przypadku z Niemcami) to bym poprostu zostawil te forum dyskusyjne zabral sie za co innego. Nie mozna stawiac sprawy w taki sposob ze Polacy sa wylacznie i wszyscy do niczego, leniwi, glupi, klotliwi, zlosliwi i oczekiwac pozytywnych i konstroktywnych wynikow dyskusji. Polacy sa jak powyzej i tez nie sa tak jak powyzej. Niemcy sa zli i glupi i dobrzy i madrzy. Pan Witold, wnioskujac z jego wypowiedzi urodzil sie w Polsce i teraz mieszka w Niemczech, ktory to kraj nad wyraz lubi w odroznieniu do Polski. Ja urodzilem sie w Polsce, spedzilem piec lat w Rosji (studia) i teraz mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Spedzilem tez troche czasu w Niemczech (sluzbowo i prywatnie, jednak nigdy nie dluzej niz jeden miesiac). Potrafilem kazdy z tych krajow w ktorych przebywalem jakos polubic (nawet sowiecka Rosje w latach 70-ch). Nie mowie tu o ustroju ale o ludziach i kulturze, o przywiazaniu do ojczyzny i o narodowej dumie slusznej czy tez nie. Nieraz w porownania z Polska byly trudne ale ja zawsze widzialem mozajke ludzi, mysli i dzialan – moje dobre mysli o Rosji i Niemczech nie oznaczaly nienawisci do Polski i na odwrot. Mojego ojca najstarszy brat byl wieziony w Kozielsku i rozstrzelany w Katyniu. Nasza rodzina wiedziala (ja pamietam od dziecka) ze to zrobili Sowieci. Nie nienawidzilem ich wszystkich za to ale do mordercow bym moze sam chetnie strzelal. Przez niemiecka wojne rodzina stracila duzy majatek bo po wojnie byl zamieniony w PGR (panstwowe gospodarstwo rolne). Niemcy zrabowali Dziadkom wszystko – a za ostatnia zabita swinie malo sami nie zaplacili zyciem. Jednak po chwili namyslu niemiecki zolnierz schowal bron i powiedzial “dobrze ze tego wieprza jecie bo przynajmniej Ruskie go nie dostana”. Rosjanie byli juz na drugiej stronie Poznania. Poznan byl wtedy niemiecki bo z malymi wyjatkami (ludzie potrzebni do pracy) wszyscy Polacy byli wysiedleni do Guberni. Jak przyszli Rosjanie to Niemcow juz prawie nie bylo. Sami sie wysiedlili. Niektorzy co zostali byli w wielkim strachu. Ojca rodzina byla w wielkim strachu. Pozna noca upici wodka Rosjanie podjechali pod dom dziadkow i z bronia wkroczyli aby sprawdzac czy sa “Germancy”. Nie przekonal ich jezyk polski – wszyscy z dziecmi wlacznie musieli pic wodke aby udowodnic ze nie sa “Germancy”. Rosjanie zabrali rodzinie to czego nie zdolali zabrac uciekajacy Niemcy (tzn. wojsko niemieckie – nie cywile). Po co to pisze? Bo to jest ustna relacja moich rodzicow i z ich przezyc sklada sie historia, jej liczby i statystyki. Moj ojciec powiedzial, ze sie bal Rosjan i im jednoczesnie wspolczul. Do Niemcow nie bylo duzo wspolczucia po tym jak Polacy musieli im ustepowac miejsca na ulicy i gdziekolwiek w miejscach publicznych. Moj ojciec o malo nie byl zabity przez jakiegos pijanego niemieckiego zandarma ktory mu w drodze do szkoly grozil pistoletem i zaczal go odprowadzac do lasu. Innym razem mlodzi niemieccy chlopcy (hitleryugend) napadli jego wraz z kolega w lesie i tez ledwo ich nie zabili – nie czuli zadnego strachu przed kosekwencjami takiego czynu.
Ja teraz mieszkam w USA i jestem zadowolony z tego. Nie oznacza to ze teraz nie lubie Polski. Mam dla Polski wiele slow krytycznych. Mam tez wiele krytyki pod adresem USA i Rosji i Niemiec. Mam w Stanach przyjaciol Niemcow, Rosjan, Szwajcarow, Serbow i innych, i oczywiscie urodzonych Amerykanow. Apropos Niemcow, znam (nie przyjaznie sie jednak) kilku nostalgicznych neo-nazistow. Nie wiem z czego oni sa dumni. Podczas jednej z moich sluzbowych podrozy do Niemiec bylem tam z moim kolega z pracy, ktory jest niemiecko-jezycznym Szwajcarem z Zurichu i wtedy mieszkal w Toronto. Nie pamietam co go pobudzilo do komentarza w Hamburgu, ze “on sie obawia o niemiecka pyche” (on uzyl angielskiego slowa “hubris” i “conceit”) i o niemiecki ped do odzyskania kontroli nad wszystkim. Musze przyznac, ze zdziwil mnie ten jego komentarz. Nastepnie opowedzial mi nastepujacy zart Szwajcarski “Niemiec mowi: jakbysmy mieli prawdziwe gory (przesada bo Niemcy maja gory) to by byly znacznie wieksze i ladniejsze od Szwajcarskich Alpow”.
Mam nadzieje iz nikogo zbyt tym zartem nie urazilem.
|
|
Samstag, 22-12-07 21:12
Czy Polska chce pojednania? Polacy na pewno a zwłaszcza młode pokolenie, które nie żywi do siebie uprzedzeń ( chyba, że w sferze stereotypów).Gorzej jest ze starszym pokoleniem, które przeżyło wojnę. Tu po stronie polskiej można wyczuć lęk( jestem z Dolnego Śląska). Właściwie wioski w tym regionie dopiero w latach 90 zaczęły sie zmieniać pod względem wyglądu( na korzyść oczywiście)gdyż nastąpiła zmiana pokoleniowa oraz ustrojowa ( młodzież, która wyjeżdża za granicę , ma możliwość poznania innych wzorców). Młodzi nie boją sie " że przyjdą Niemcy i zabiorą". Polacy potrafią dogadać się z Niemcami na płaszczyźnie prywatnej. Natomiast skrajna prawica w Niemczech ( bardzo głośna) oraz różnego rodzaju Związki Wypędzonych i Powiernictwa Pruskie robią bardzo złą robotę. Czy w Polsce dzisiaj ktoś chce odbierać tzw. Kresy Wschodnie? Czy Polacy ślą pozwy o zwrot mienia? Komuś zależy, by między naszymi narodami nie było pokoju.A co do tych obozów po wojnie, to rzecz jasna, że były i wielu ludzi przez nie wylało łzy. Polak czy Niemiec cierpi tak samo, nikt nie jest odporny na ból.My szarzy ludzie jesteśmy tylko pionkami w rękach polityków, którzy nas na siebie nawzajem napuszczają. Tak było, jeszcze jest ale mam nadzieję, że kiedyś ich "wyautujemy"
|
|
Sonntag, 09-12-07 14:06
Dlatego tez jeden z niemieckich intelektualistów Ralph Giordano przestal ja popierac,uzasadniajac to tak w liscie do Spiegla:"Macie państwo rację,gdy piszecie,ze Erika Steinbach wyciągneła Związek Wypędzonych z kregu ludzi niereformowalnych,niewyciągajacych wniosków z niemieckiej historii-była to przyczyna mojego się doń zbliżenia.Nie oznaczało to jednak całkowitego zerwania z lękami przed rozliczeniem się z czasami nazizmu.Notorycznie za mało miejsca poświeca się w oficjalnych oświadczeniach stworzonemu przez Niemców uniwersum mordu drugiej wojny światowej i prowadzonej wówczas polityce okupacyjnej.To prawda,żadnej zbrodni popełnionej na Niemcach podczas wypędzeń nie mozna usprawiedliwiac zbrodniami Niemców.Ale bez niemieckich zbrodni nie popełniono by zbrodni na Niemcach.
Dlatego nie moze byc tak,ze pokazuje się bogato ilustrowaną historię wypędzeń,a krwawe łaźnie,które miały miejsce wcześniej,ukrywa się w przypisach.To stoi w sprzecznosci z moim credo niepodzielnego Humanitas.Dlatego kazałem się skreślic z listy wspirajacych Erikę Steinbach."
|
|
Samstag, 08-12-07 21:03
Erika Steibach to kość niezgody. Urodziła się z okupata i okupantki na ziemiach podbirych przez Niemców. Kidy uciekła pod naporem Armii Czerwonej do Faterlandu to teraz uważa się za wypedzoną. Dlaczego pan panie dr Ewald Pollok tego nie potępia? Działalność tej hipokrytki to zadra w stosunka polsko niemieckich.
|
|
Dienstag, 23-10-07 21:02
Panie Piotrze, wielkie dzięki za fachowy post. Czegoś ciekawego się dowiedziałem. Ciekaw jestem Pana opinii w następującej kwestii: Jaka jest szansa, że strona polska zdoła nakłonić Rosjan do zmiany stanowiska, oraz czy w przypadku małej na to szansy, uważa Pan za celowe dalsze kruszenie kopii i domaganie się coraz bardziej bezprzedmiotowej deklaracji. Moim zdaniem pogarszamy stosunki z ważnym sąsiadem, bez żadnej nadziei na sukces. Z wyrazami szacunku.
|
|
Dienstag, 23-10-07 08:58
Roznica miedzy ludobojstwem, a morderstwem w skrocie polega na tym, iz ludobojstwo ma tzw. podloze etniczne, religijne lub klasowe. Skutek prawny uznania zbrodni za ludobojstwo jest taki, iz nie podlega ona przedawnieniu tj. sprawcy ludobojstwa powinni byc scigani tak dlugo dopoki zyja. Ludobojstwo charakteryzuje sie pewnym zinstytucjonalizowaniem - na ogol dokonuja go lub przynajmniej planuja i kontroluja, funkcjonariusze panstwowi.
W Katyniu NKWD (a wiec legalny organ wladzy panstwowej ZSRR) dokonal mordu na kilkudziesieciu tysiacach polskich oficerow. Spor teraz dotyczy tla owej zbrodni - klasowe (oficerowie pochodzili z rodzin inteligenckich, na ogol zamoznych), czy etniczne. Poniewaz szeregowcow i podoficerow nie mordowano - odpada tlo etniczne. Teraz Rosjanie probuja udowodnic, iz wsrod oficerow byli tez synowie chlopow i robotnikow. Do tego staraja sie to zrzucic na Stalina, ktorego dzialalnosc juz potepili w 1956 r. i czuja sie oczyszczeni. Rosjanie obawiaja sie, iz w przypadku uznania zbrodni katynskiej za ludobojstwo oraz powiazania jej z wladzami owczesnej ZSRR beda musialy wyplacic rodzinom ofiar odszkodowania.
|
|
Sonntag, 21-10-07 13:53
E-Mail
Do Pana Toma Tomeckiego,
jest mi wiadomo,że Rosjanie do dzisiaj nie uznają zbrodni katyńskiej jako zbrodni ludobójstwa.
Jest mi też wiadomo że to polscy a nie rosyjscy historycy jeszcze w latach 80-tych utrzymywali że to Niemcy a nie Rosja jest odpowiedzialna za zbrodnię katyńską.
Rosyjskim historykom się nie dziwię ale polskim bardzo.Ci polscy historycy pisali też wiele innych bzdur i robili swoje kariery naukowe na kłamstwie.Pewnie wielu z nich do dzisiaj bierze za to wysokie renty.
Nie chcę się teraz o tym rozpisywać bo to już kiedyś tu zrobiłem.
Zwalać wszystko na Rosję albo Niemcźw jest łatwo.
Co Niemcy oczekują od Polski? żeby opisywana przez nich historia z pierwszych lat powojennych nie była przez Polaków widziana jako próba zrównania jednych zbrodni z drugimi.A czytając to forum i polską prasę ma się często takie wrażenie.
|
|
Sonntag, 21-10-07 12:02
Gratuluję p. Gregorze, nareszcie ktoś rozsądnie pisze. Ma Pan rację Rosjanie przyznali się do Katynia tylko nie chcą się przyznac do ludobojstwa. Tak samo dobrze Pan pisze na temat powojennych czasow. Polska ciagle nie chce się przyznac (patrz artykuly w tutejszej gazecie) choc dowody są nie do podważenia.
|
|
Sonntag, 21-10-07 10:51
E-Mail
Tak po prawdzie, to Rosja nie wypiera się zbrodni katyńskiej. Spór dotyczy nazwania tej zbrodni ludobójstwem, jak chce Polska, czy morderstwem, jak utrzymuje Rosja. Wyznam, że nie do końca rozumiem na czym polega różnica. Pewnie jakieś prawnicze zawiłości w kwestii przedawnienia. Niemniej warto się zapoznać z faktycznym stanem sprawy, nie powtarzać haseł zasłyszanych w TV. Z poważaniem
|
|
Sonntag, 21-10-07 00:33
E-Mail
A do Pana Romana J.
Panie Romanie - zapewne wie Pan, że strona Rosyjska do tej pory wypiera się zbrodni Katyńskiej. Rosji sowieckiej nie da się zanalizować na zdrowy rozum. Ja jeszcze raz podkreślam, że wladze w PRLu szczegolnie wczesnym nie mialby nic wspolnego z Polska. To byla okupacja sowiecka. Przeciez w tych obozach obok Slazakow, Niemcow - byli takze Polacy, czesto dzieci, harcerze czlonkowie AK i powojennych organizacji podziemnych. Czego Niemcy oczekuja od nas???
|
|
Sonntag, 21-10-07 00:24
E-Mail
I tak za jakieś 50 lat przeczytamy o tym jak Polacy rozpętali II Wojnę Światową..
To przecież jest postawione na głowie. Jak można mówić o Polsce z lat 45 - 54. Przecież to była okupacja. Za Polskość można było w tamtych czasach wylądować w jednym z takich obozów. Przypominam, że ostatni oddział AK rozbito w 1956 roku. Oczywiście cały układ represji komunistycznych i aparat totalitarnego państwa PRL nie mógłby funkcjonować bez kolaborantów. Ale trzeba to podkreślić, że decyzje podejmowały władze przyniesione do Polski na bagnetach Armii Czerwonej. A nie te wybrane w demokratycznych wyborach. I to jest zasadnicza różnica pomiędzy obozem Auschwitz a tymi poźniejszymi - np z Jaworzna.
|
|
Freitag, 12-10-07 14:05
E-Mail
Na imię mi Grzegorz. Grego to często w moim środowisku stosowana przeróbka mojego imienia. Nie ukrywam się skrzetnie. Nick to żadna konspiracja. podałem także adres mailowy. "Panie Gregory choć nim pan z pewnością nie jest Polacy mordowali..." ten fragment postu uznałem za sugestię iż nie jestem Polakiem. Jeśli źle zrozumiałem to sformuowanie, przepraszam.
|
|
Freitag, 12-10-07 13:10
E-Mail
Panie Grego niech Pan uważniej czyta artykuły.
Pan Grego nie umie czytać artykułów ?
Nie napisałem że nie jest Pan polakiem tylko że Grego to nie jest pańskie prawdziwe imię tylko zmyślony nick pod którym się Pan skrzętnie ukrywa!
|
|
Freitag, 12-10-07 07:58
E-Mail
P.S. Panie Witoldzie: Jestem Polakiem, Z całą pewnością :)
|
|
Freitag, 12-10-07 07:55
E-Mail
Panowie,Nigdy bym się nie zdobył na twierdzenie, że Polacy nie mordowali Niemców. Założenie że jedna strona konfliktu jest szlachetna i bez skasy, druga zaś zajmuje się jedynie zbrodniami jest to założenie z gruntu NAZISTOWSKIE! Takie poglądy są mi całkowicie obce. Takie rozumowanie istotnie dominowało w ocenach historyków przez wiele dziesięcioleci, jednak po opadnięciu wojennych emocji, nie wytrzymuje ono w konfrontacji ze zdrowym rozsądkiem. W czasie 2wś doczło do licznych zbrodni popałnionych przez OBIE strony konfliktu. Dziś Anglicy przyznają się otwarcie do ostrzeliwania kiosków tonących u-bootów, w celu zmuszenia załogi do pozostania wewnątrz okrętu i uniemożliwienia zatopienia dokumentów kodowych. Polscy piloci myśliwscy nad Anglią strzelali do skaczących na spadochronach lotników Luftwaffe. Jestem zwolennikiem, aby te kwestie wyjaśnić i nie kreować się na nadludzi. Przy ocenie tych faktów nie wolno jednak stawiać znaku równości pomiędzy napastnikiem i napadniętym. Pod jednym jednak względem zgadzamy się. Historia, choć okrutna winna być badana bez przeszkód i bez politycznych nacisków. Dla dobra całej ludzkości.
|
|
Donnerstag, 11-10-07 16:46
E-Mail
Panie Gregory choć nim pan z pewnością nie jest Polacy mordowali co do tego nie ma żadnych wątpliwości są na to dowody, tylko się do tego nie przyznają a to już jest inna sprawa w takich sytuacjach buduję sie polską kłamliwą historię dzięki min. której nie może być mowy o jakimkolwiek pojednaniu!
|
|
|
|