Historię trzeba znać
Von: Paweł Huelle
Powszechna jest zgoda , że historia, jej nauczanie, stanowi niezbędny element edukacji na każdym szczeblu piramidy. I że jej obecność w życiu każdej wspólnoty jest niezbędna także w postaci publikacji, debat, archiwów, muzeów, filmów.
Najczęściej przytaczaną sentencją łacińską w odniesieniu do historii jako osobnej dyscypliny jest bodaj ta o nauczycielce życia. Historia magistra vitae est. Jej autor - Cyceron - stwierdza w tej samej mowie jeszcze i to, że jest ona, historia, zwiastunką przyszłości.
Politycy, podobnie jak i ideolodzy, nie tylko przedstawiają swoją własną wersję minionych wydarzeń. Pragną nade wszystko narzucić ją i upowszechnić, legitymując w ten sposób własne poglądy, idee, projekty czy konkretne, doraźne działania. Pojęcie "polityki historycznej" nie skończyłoby się wraz z upadkiem totalitarnych reżimów. Świadczą o tym choćby polityczne konsekwencje debaty na temat wypędzonych w Niemczech czy rosyjska ogólnonarodowa konferencja nauczycieli historii z udziałem przedstawicieli najwyższych władz.
Sam byłem -. w szkole lat 60. i 70. - poddany swoistej "obróbce świadomości historycznej", której zamierzonym efektem miał się stać zestaw utrwalonych poglądów: o tym, że polityka wschodnia Jagiellonów, a już na pewno królów elekcyjnych, była awanturnictwem, że międzywojenna Polska generowała jedynie biedę i konflikty społeczne oraz narodowościowe, że powojenne granice były zniszczeniem pradawnej, piastowskiej wizji państwa, że główny udział w podziemnym państwie polskim miała PPR i jej zbrojne ramię - Gwardia Ludowa.
Pierwszy opis polsko-ukraińskiej miejskiej bitwy o Lwów w roku 1918 usłyszałem od babci, bo w szkole o tym nie mówiono. Ona powiedziała: "Zapewne wygramy, ale jak będziemy z nimi mieszkać".
Kiedy zaczynałem studia polonistyczne w 1976 r. na Uniwersytecie Gdańskim, z pewnym zaskoczeniem zauważyłem, że w programie pierwszego roku nie ma wykładów z historii. Podano nam listę lektur i zapowiedziano egzamin pisemny. Sytuację tak zreformowanego wówczas programu przyrównać można do studiów medycznych, z których usunięto zajęcia anatomii.
Nadmiar historii - aplikowanej jako urzędowa dawka patriotyzmu w postaci rocznic, akademii, medialnych akcji - znużyć może i zniechęcić każdego. Ale jej brak powoduje - jak w przytoczonym zdaniu Cycerona - że ciągle będziemy dzieci. Sprzyja wiecznej niedojrzałości, o której tak zajmująco pisał w swojej książce Francesco Catalucio. Historia jest dojrzałością.
Anzeige: 1 - 20 von 34.
Sonntag, 30-11-08 13:13
Panie Romanie,daruje panu juz tych krzyżaków.Natomiast pan nie może porównywać poparcia dla Hitlera w roku 1933 do poparcia w 1938 i39.
Od dojscia Hitlera do wladzy w Niemczech zaszy ogromne zmiany,wyciagna on Niemców z biedy i kryzysu,dal im prace przede wszystkim w przemysle zbrojeniowym,no i pozamykal lub wymordowal swoich przeciwników.Wiec piszac o poparciu 44% w 1933 roku proszę nie zapominać,ze to poparcie wzroso i siegnelo zenitu w latach tuz przed wojną i utrzymywalo się do jej zakończenia.
|
|
Sonntag, 30-11-08 07:08
Niemcy w cieniu Hitlera
Piotr Jendroszczyk
"Rz" Online
29-11-2008, ostatnia aktualizacja 29-11-2008 21:24
Wielu Niemców głosi nadal z przekonaniem poglądy rasistowskie, ksenofobiczne i antysemickie. Część obywateli RFN cierpi przy tym na historyczną amnezję
autor zdjęcia: Krzysztof Lokaj
źródło: Fotorzepa
+zobacz więcej
„Najważniejszym celem niemieckiej polityki powinno być przywrócenie potęgi i znaczenia Niemiec, na jakie Niemcy zasługują” – uważa prawie dwie trzecie ankietowanych Niemców. Ze sformułowaniem „powinniśmy mieć odwagę w prezentowaniu naszych uczuć narodowych” zgadza się ponad jedna trzecia Niemców. To najnowsze wyniki badań Fundacji Friedricha Eberta.
Pokazują one, że co jedenasty obywatel RFN jest przekonany, iż dyktatura jest w określonych warunkach lepszym systemem społecznym niż demokracja. Co piąty nie ma na ten temat wyrobionego poglądu i opowiada się „częściowo za i częściowo przeciw” dyktaturze. Na tym nie koniec. Jedna czwarta badanych – wraz z tymi, którzy są częściowo za – jest zdania, że zbrodnie narodowego socjalizmu są przedstawiane w niemieckiej historiografii z przesadą. Tyle samo pytanych dzieli życie na „wartościowe” i „bezwartościowe”. A to pojęcia żywcem wyjęte z ideologii nazistowskiej, które legły u podstaw programu eutanazji, Holokaustu i zbrodni ludobójstwa w krajach okupowanych. Kierując się takimi poglądami dwójka młodych Niemców zamordowała niedawno bezdomnego w miejscowości Templin w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Nie był to pierwszy tego rodzaju przypadek w tym graniczącym z Polską landzie.
– Zdumiewa mnie brak ugruntowanej wiedzy historycznej Niemców. O Holokauście wiedzą dużo, ale o innych wydarzeniach niewiele, jak na przykład o samej wojnie i zbrodniach w krajach okupowanych. Wykształcili też swego rodzaju mechanizm obronny wobec zbrodni nazistowskich. Są ich świadomi, ale często słyszy się opinie, że wystarczy już zajmowania się tą tematyką. Tak było zaraz po wojnie i tak jest po części nadal – tłumaczy Eva Hahn, historyk. Niedawno jeden z nauczycieli historii w Bremie przekonywał ją, iż czas już najwyższy przestać poświęcać Hitlerowi tyle uwagi, ile przewidują programy szkolne.
Autorzy opublikowanych właśnie badań zwracają też uwagę na fakt, że opinie 35,2 proc. badanych można zakwalifikować jako szowinistyczne. Przoduje w tym Bawaria i Meklemburgia. Na porządku dziennym są opinie rasistowskie i antysemickie. Co siódmy Niemiec jest zdania, że Żydzi „do nas nie pasują”, mają zbyt wielkie wpływy, częściej niż inni stosują „tricki”, aby osiągnąć zamierzony cel. Dwie trzecie jest przekonanych, że cudzoziemcy osiedlają się Niemczech, „aby wykorzystać system państwa socjalnego”.
– Oczywiście, że takie wyniki są niepokojące, ale trzeba pamiętać, iż odsetek ludzi myślących w ten sposób maleje. Niemcy nadal nie mają silnej partii skrajnie prawicowej jak w Austrii, Szwajcarii czy we Włoszech – mówi Hajo Funke z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Wprawdzie działające w Niemczech partie prawicowej ekstremy, NPD, DVU i Partia Republikańska zdobyły w ostatnich wyborach do Bundestagu zaledwie 1,6 proc. głosów, to przedstawiciele NPD zasiadają obecnie w parlamentach dwu niemieckich landów: Saksonii i Meklemburgii. Co dziesiąty Niemiec jest zdania, że gdyby nie Holokaust, Hitler byłby dzisiaj uważany za wielkiego przywódcę. Tyle samo dostrzega zaś w narodowym socjalizmie „także dobre strony”.
"Rz" Online
|
|
Sonntag, 30-11-08 06:22
E-Mail
Spieszę z przeprosinami za błąd – pan Roman ma absolutie rację, że w lipcu 1932 roku na NSDAP głosowało 37,4% Niemców. NAtomiast w specjalnych wyborach w marcu 1933 roku głosowało na nich już 44% elektoratu. Zagalopowałem się i przepraszam za błąd i dziękuję za jego korekcję. Prawda jest nadrzędną sprawą i podstawą zaufania polsko-niemieckiego. Dlatego ja prawdą historyczną bardzo szanuję.
RESZTĘ MOICH POPRZEDNICH WYPOWIEDZI PODTRZYMÓJĘ.
...Teraz panie Romanie może Pan doić mój BŁĄD do końca i amplifikować moje domniemane intrygi albo wybrać opcję porozumienia. To Pana wybór. Ja się nie boję przyznać do moich błędów bo nie chcę wciskać kitu i niszczyć zaufania dla krętactw i kłamstw historycznych. Nie boję się prawdy!!! A Pan już zaczął z aluzjami do PRL-u. Ja z PRL-em nie mam nic wspólnego. Moja cała rodzina była przez PRL szykanowana. Pana aluzje są zjadliwe i moja odpowiedź mogłaby poruszć problem NRD, tego absolutnie zdegenorowanego państwa Niemców. Ilu z nich było w SED? W 1986 członkostwo w SED (włączywszy kandydatów) było 2.304.121, tzn. 13.2% dorosłej ludności. W Polsce 3.000.000 członków to ok 8% procent dorosłej luności PRL. NSDAP miało 8.500.000 członków to jest 12% dorosłej ludności III Rzeszy. Nie jestem pewien co te liczby znaczą ale na pewno nie przekonują mnie i nikogo trzeźwo myślącego, że PRL miała poularne poparcie większe niż III Rzesza lub NRD.
Celem moim jest porozumienie. Niech mnie Pan przekona że to jest również Pana cel.
Pozdrawiam
|
|
Samstag, 29-11-08 20:20
Przeprosić za co ?
za pisanie bzdur?
-jeżeli ktoś ma przez ponad 50 lat obywatelstwo niemieckie i urodził się w Niemczech a tylko przez kilkanaście lat miał obywatelstwo innych krajów- to najbardziej odpowiadającym prawdzie stwierdzeniem będzie że był on Niemcem.
- nie większość Niemców fanatycznie głosowało na Hitlera.Jak go wybierano na kanclerza to niecałe 37% uprawnionych do głosowania Niemców głosowało na niego.Czyli znowu typowo niska wiedza o historii II wś. u Polaków uczących się historii w czasach PRL-u.
|
|
Samstag, 29-11-08 15:51
E-Mail
1)Ziściło się proroctwo Einsteina circa 1918, że: „"Jeżeli teoria względności okaże się prawdziwa to Niemcy nazwą mnie wielkim Niemcem [...].”
2)Gratuluję Panu, panie Romanie iście niemieckiej stanowczości w obliczu braku argumentów. I dodajmy jeszcze, że „[...] dyktatura faszystoska odebrała mu niemieckie obywatelstwo [...]” w imieniu większości Niemców, którzy na nią entuzjastycznie i fanatycznie głosowali.
3)Wypadałoby jednak przeprosić za przemilczanie lub uporne poddawanie w wątpliwość tego faktu że jednak Niemcy Einsteina wykopały z kraju i z obywatelstwa.
4) I na koniec, sprawdza się też prawo nieomylności echt Deutsch, odkryte przez Amerykańskigo Niemca drugiego pokolenia i mojego współpracownika: “You can't win with them. They lie when convenient.” (Nie można z nimi wygrać bo kłamią gdy im wygodne).
|
|
Samstag, 29-11-08 14:23
Więc żeby było wszystko jasne : Einstein był dla mnie Niemcem. I niczego nie odwołuje.Fakt że miał też inne obywatelstwa i dyktatura faszystoska odebrała mu niemieckie obywatelstwo nic tu nie zmienia.
Jeżeli dla Pana nie jest on Niemcem to nie mój problem.
Czy teraz jasno wypowiedziałem się na temat Einsteina ?
Jest dla Pana Einstein Niemcem czy nie ?
|
|
Freitag, 28-11-08 20:02
E-Mail
Panie Romanie, nie chcę tu wracać do wszystkich detali naszej dyskusji. Kręci Pan teraz i według Pana słowo „jeżeli” podważające niepoważalny fakt daje Panu jakieś wyjście i dowód nie wiem na co, bo napewno nie to że argumenty Pańskie były od początku oparte na faktach ogólnie zresztą znanych i niepodważalnych. Pan o nich nie wiedział więc to jest Pana ignorancja i konsekwentnie też Pana wina bo nie można czegoś udowadniać bez oparcia w prawdzie. Mała wiedza i jej wmuszanie innym jest początkiem końca szacunku do prawdy historycznej. Nie chcemy chyba wracać do tej niedouczonej i zakłamanej wersji historii propagowanej przez Kulturkampf, NSDAP i Komunę.
Nie wiem czy jest Pan Niemcem czy Polakiem i jak Pan tą etykietę definiuje, i reaguje na kwalifikowanie Pana do jednej lub drugiej narodowości. Widać, że chyba urodził się Pan w Polsce i moje przeczucie mówi mi, że mieszka Pan w Niemczech: Tak czy Nie? Nie ma to zresztą znaczenia... Nasza dyskusja zaczęła się od tego że zaliczył Pan Einstaina do sławnych Niemców. Ja stwierdziłem, że nie był Niemcem etnicznie bo był Żydem i do Niemiec nie czuł się przywiązany, i był tam też szykanowany. Miał w różnych okresach obywatelstwa następujących krajów: USA, Izraela, Szwajcarii i Niemiec. Te ostatnie obywatelstwo mu formalnie odebrano – czy to że rządy sprawowali demokratycznie wybrani Narodowi Socjaliści ma znaczenie? Pozostawię to bez komentarza. Zapytany już w 1918 r. o teorię względności Einstein sam o sobie powiedział : "Jeżeli teoria względności okaże się prawdziwa to Niemcy nazwą mnie wielkim Niemcem, Szwajcarzy Szwajcarem, a Francuzi wielkim uczonym. Jeżeli natomiast teoria względności okaże się błędna, wtedy Francuzi nazwą mnie Szwajcarem, Szwajcarzy Niemcem, a Niemcy Żydem."
Chopin czy Maria Curie byli Polakami bez wątpienia. Natomiast w latach komunizmu w Sowieckiej Rosji chetnie przypisywano Zofii Kowalewskiej (Софья Васильевна Ковале́вская) etykiete polskiego pochodzenia (bo miala ojca z pochodzenia Polaka i Matke z pochodzenia Niemke). Bylo to dla afiszowania przyjaźni Polsko-Rosyjskiej. W Polsce jeszcze teraz można spotkac wzmianke pochodzącą z tego okresu, że byla polskiego pochodzenia (co jes prawdą). Ale tak naprawde to nie była Polką; byla rosyjska matematyczka i pierwsza w Europie profesorka Uniwersytecka.
Pan do końca się wyślizguje z początkowych swoich stwierdzeń zasłaniając się teraz tym słowem „jeżeli” w odniesieniu do faktu, tak jak gdyby ten fakt był łatwo podwżalny. Nie ma żadnego „jeżeli” bo tu szczególna ani ogólna teoria względności nie działają. Jest tak jak jest!
Ja nie potrzebuję Pana przyznania się do patentnego przeginania pały. Pan sam sobie tym wystawia świadectwo tak jak kiedyś Ewald Pollok tańczący wkoło żądanie Grego Spodgorny aby przedstawił szczegóły swojej algebry 1255 polskich obozów koncentracyjnych. JAK MOŻNA WAM WIERZYĆ? To jest zaiste absolutna kompromitacja spotęgowana absurdalnymi usprawiedliniami. Ja tu chcę zapewnić, że jeśli sam błąd popełnię w przyszłości to za niego przeproszę.
Pozdrawiam i mam nadzieję że kiedyś dojdziemy do porozumienia na zasadach prawdy
|
|
Freitag, 28-11-08 17:58
Panie Jerry1SKI,
nie zauważył Pan dwóch rzeczy w mojej wypowiedzi:
- słowa "jeżeli" czyli poddałem wątpliwości Pana wypowiedz że Einsteinowi odebrano niemieckie obywatelstwo
-Einstein urodził się w niemieckim mieście Ulm.Jeżeli ktoś mu odebrał niemieckie obywatelstwo to mogło się to stać w czasach Hitlera.Podsumowując: Einstein był ponad 50 lat Niemcem i ponad 20 lat nie był Niemcem.
Mój wpis który Pan zacytował dotyczył tylko czasu kiedy Einsteinowi odebrano niemieckie obywatelstwo, czyli nawet nie 1/3 jego życia.I tylko tu miał Pan rację. Trochę dziwi mnie to że odczytał to Pan jako moje odwołanie wcześniejszej wypowiedzi że Einstein był Niemcem.
Po prostu obaj mieliśmy rację i w sposób ugodowy chciałem zakończyć dyskusję.
Ale widzę że to był mój błąd i będę teraz inaczej dyskutował.
|
|
Freitag, 28-11-08 14:51
Panie Romanie prosze mi tylko pokazac w archiwum mój wpis,że "wszyscy krzyżacy to Niemcy"a ja juz go przepiszę,aby pan się nie trudził.
|
|
Donnerstag, 27-11-08 22:48
E-Mail
Panie Romanie J.
Cytuję Pana: „Jeżeli Einsteina państwo niemieckie pozbawiło obywatelstwa(tego nie wiedziałem) to ma Pan rację on nie był Niemcem.” (http://www.silesia-schlesien.com/artikel/artikel/article/17///do-czytelnikow-1.html)
Pozdrawiam
|
|
Donnerstag, 27-11-08 16:52
Panie Jerry1ski,
z niczego nie musiałem się wycofywać.Po prostu definicja Niemca jest różna. I w/g innych definicji Einstein mógłby być równie dobrze obywatelem innego kraju.
To jest tak jakbym ja udowadniał że szklanka jest do połowy pełna a Pan że jest od połowy pusta.
Jeżeli chodzi o dyskusję o Krzyżakach to archiwum powinno funkcjonować i ono jest MATERIALNYM DOWODEM. Nie będę tu przepisywał tego co ja i pan Jutrzenka napisaliśmy tu parę miesięcy temu.
|
|
Mittwoch, 26-11-08 17:32
Panie Romanie proszę ten fakt udokumentować,a będziemy wiedzieli ile jest warte pana slowo.
|
|
Montag, 24-11-08 21:29
E-Mail
Panie Roman J. Jutrzenka prosil o materialne udowodnienie pana stwierdzenia, tzn. potwierdzenia faktu o ktorym pan jest przekonany a on nie. Pana dowod polega na stwierdzeniu "To nie jest żadne oskarżenie tylko fakt". To mi troche przypomina pana dowody na to ze Albert Eistein byl Niemcem, z ktorego pan sie musial w koncu wycofac...
Moje dwa grosze
|
|
Montag, 24-11-08 15:56
To nie jest żadne oskarżenie tylko fakt.No ale jeżeli Pan uważa że jest inaczej, to rzeczywiście dyskusja jest bezproduktywna.
|
|
Sonntag, 23-11-08 15:20
Panie Romanie to prosze to sprawdzic,bo nasza dyskusja jest bezprodyktywna.Pan zuca oskarżenie,ktorego nie potrafi udowodnic.
|
|
Dienstag, 18-11-08 18:08
Jak najbardziej kojarzył pan Krzyżaków tylko z Niemcami. W czasach jak dyskutowaliśmy nad tym czy Habsburgowie to Niemcy czy Austriacy.
Jeżeli ariwum funkcjonuje to można to sprawdzić.
|
|
Dienstag, 18-11-08 13:55
Panie Romanie doskonale pan wie,ze nie unikam niewygodnych pytań,przyznam,że o krzyzakach nie czytalem,ale z prozaicznego powodu,na stronach "naszej"gazety za duzo jest tych artykulów i po prostu nie mam czasu przegladac ich wszystkich,czasami cos przeczytam i uznam za nie ciekawe i nie daje swojego komentarza.
Ale najbardziej nie lubie klamstwa.Czekam wiec na udowodnienie,ze pisałem,że Krzyżacy w 100% to Niemcy.
|
|
Samstag, 15-11-08 20:03
Panie Jutrzenka,
proszę nie oczerniać innych.Tym bardziej że zachowuje się pan podobnie.
Pamięta pan jeszcze naszą dyskusją o Krzyżakach. Upierał się pan wtedy że to 100% Niemcy. Czytał pan już artykuł "Historycy o Krzyżakach". Pana wpisu jeszcze tam nie widziałem. Czyli pan też unika niewygodnych dyskusji.
Panie Bytomski- antypolskie wcale nie musi znaczyć fałszywe. Ja to widzę raczej jako uzupełnianie histori o której się przez pół wieku nie mówiło.
|
|
Montag, 10-11-08 13:47
Rozmawiałe z Panem Pawłem Huelle. Ośwadczył, że jego tekst został bez jego zgody i bez jego wiedzy zamieszczony na tej fałszującej historię stronie, tendencyjnie pobudzającej do antyposkich i jednocześnie antyśląskich wystąpień. Do czego może posłużyć się buta i arogancja archaiczna już, bo z czasów kiedy Niemcy byli zafascynowani swoim wodzem Adolfem i ogromną plejadą faszystów. Widocznie autor tej strony internetowej żyje jeszcze razem z ziomkami z pod znaku Eriki Steibach w czasie III Rzezszy.
|
|
Dienstag, 04-11-08 14:15
Witam panie Jerry,oczywiscie przyjmuję pana punkt widzenia i musze przyznac,że ułatwia to wiele spraw,po prostu człowiek nie zaśmieca sobie głowy dociekaniami:"dlaczego oponent sie nie odezwał?".W wielu przypadkach jest to jedyne i dobre podeście do sprawy.
|
|
|
|