Homoseksualiści w obozach
Wywiad z prof. Israel Gutman, historykiem w Jerozolimskim Instytucie Yad Vashem.
Czy pan profesor zetknął się w obozach z więźniami osadzonymi za homoseksualizm?
Byli tacy ludzie. Ale tylko pojedyncze jednostki. Wyłącznie Niemcy, gdyż z tego paragrafu nie aresztowano Polaków, nie mówiąc już o Żydach, których wsadzano do obozów za samo pochodzenie. Wielu sposród homoseksualnych osadzonych w obozach było narodowymi socjalistami, którzy trafili tam z powodów politycznych, rozgrywek wewnątrz NSDAP. Nie byli automatycznie skazani na zagładę.
Jednak trafili do obozu za swoją orientację seksualną. I wielu tego nie przeżylo.
Zgoda. Proszę mnie jednak dobrze zrozumieć. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom. Uważam, że społeczeństwa powinny pozwolić im spokojnie żyć. Malo tego, nie mam nic przeciwko pomnikowi upamiętniającemu ich niewątpliwe cierpienia podczas II wojny światowej. Ale miejsce, które wybrano na budowę tego pomnika, jest wyjątkowo niefortunne. Jeżeli rzeczywiście zwiedzający mogą odnieść, że nie było większych różnic między cierpieniami homoseksualistów i Żydów, to jest to skandal. Trzeba zachować proporcje.
Władze Berlina ich nie zachowaly?
Sprawa jest wyjątkowo niesmaczna. Przez wiele lat miałem poczucie, że po wojnie Niemcy doskonale zrozumieli ogrom popełnionej przez siebie zbrodni Holokaustu. Ze szczerze żałują tego, co się stało, i czują, jak bardzo delikatną materią jest pamięć o ofiarach Zagłady i ich upamiętnienie. Tym razem popełnili błąd.
(Rzeczpospolita 28.05.08 rozm. Piotr Zychowicz)