?
 
Titelbild
 
 
  Suche   

 
   
 
Startseite / Artikel Aktuell Detailansicht
 

Dwujęzyczne tablice w Radłowie

 

- Jak tylko trzy lata temu weszła w życie ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych, wójt Radłowa Włodzimierz Kierat, siadł przy stole z sekretarz gminy i zaczęli się zastanawiać, jak ją wcielić w życie. W Radłowie 80 proc. ludzi to Ślązacy, z których jedna czwarta w spisie powszechnym zdeklarowała, że czuje się Niemcami. - Spełnialiśmy wszystkie wymogi, by wprowadzać tablice dwujęzyczne, więc nie było co czekać. Jeszcze by kto pomyślał, że wójt Polak nie szanuje praw mniejszości - tłumaczy decyzję Kierat.

Podczas konsultacji społecznych okazało się, że tak samo myślą mieszkańcy, więc radni jednogłośnie przyjęli stosowną uchwałę. I tak Kierat jako pierwszy w Polsce zgłosił do MSWiA wniosek, że chce wprowadzić na swym terenie dwujęzyczne tablice. - Wtedy zaczęły się żmudne, ciągnące się przez trzy lata procedury - opowiada sekretarz gminy Grażyna Pilśniak, która w tej chwili jest specjalistką od realizacji ustawy, a jej telefon wciąż się urywa, bo dzwonią do niej z różnymi pytaniami urzędnicy z gmin z całego kraju.

Ludzie się boją, że nacjonaliści zechcą je niszczyć, pisać na nich obraźliwe słowa. A wiadomo - Ślązacy najbardziej cenią sobie spokój i porządek - powiada. - Może lepiej było postawić tablice bez rozgłosu, by się tu nie zjeżdżali narodowcy skandujący tutaj często "Śląsk Opolski zawsze polski"?

Kiedy chodziliśmy w środę po Radłowie pytając o mające w piątek stanąć tablice wszyscy starali się odpowiadać w duchu tolerancji. - W Europie mieszkamy, zżyliśmy się tutaj, ja obaw nie mam, to nawet dobra promocja gminy - mówi Ewa, młoda mieszkanka gminy. - Byle ruskie nie były, niemieckie mi akurat nie przeszkadzają - dopowiada pani Grażyna.

Ale w sklepie ludzie dyskutowali, czy nie szkoda pieniędzy na tablice, skoro tyle jest potrzeb. - To dla starszych z Mniejszości się robi, co niby z Niemiec tu przyjeżdżają, a dotąd trafiali i bez tych nazw - powiadają przeciwnicy i dodaję:

- A jeszcze jak rzeczywiście zaczną się tu najazdy tych skinów, to już w ogóle niepotrzebne się okaże.

Po Radłowie widać, że wszyscy się trochę boją tablic z nazwami miejscowości po polsku i niemiecku. Mimo że to już dawno uznany standard europejski, że w poszczególnych krajach, gdzie mieszkają mniejszości narodowe i etniczne, używa się nazw także w ich językach.

- Należy zdjąć te tablice, one tylko jątrzą, są rewizjonistyczne. To inicjatywa kilku osób, a szef mniejszości i wójt nie znają historii tej ziemi - grzmiał w piątek Eugeniusz Mielczarek, oleski radny powiatowy z PSL-u. Było to tuż przed odsłonięciem w Radłowie pierwszej w woj. opolskim (a drugiej w kraju) tablicy z nazwą miejscowości po polsku i niemiecku.

Odsłonili ją 11 września 2008 o godz. 11.00 wójt Radłowa Włodzimierz Kierat i szef opolskiej Mniejszości Niemieckiej Norbert Rasch.

To pierwsza na Opolszczyźnie tablica z nazwą miejscowości w dwóch językach - polskim i niemieckim. Od teraz, wjeżdżając do wsi, powita nas tablica Radłów/Radlau. Dzisiaj jeszcze oprócz Radłowa nowe tablice zostaną zamontowane w Kolonii Biskupskiej / Friedrichswille, a w następnych dniach polsko-niemieckie nazwy powitają nas w pozostałych wioskach w gminie.

W lipcu polsko-kaszubskie tablice pojawiły się w gminach Stężyca i Chmielno, 4 września polsko-niemiecka nazwa Łubowice/Lubowitz stanęła w rodzinnej wsi Josepha von Eichendorffa koło Raciborza.

- Radłów jest pierwszym samorządem, gdzie tablice staną w całej gminie, we wszystkich miejscowościach - zauważa Ryszard Galla, poseł MN.

Oto spis wszystkich 12 polsko-niemieckich nazw miejscowości w radłowskiej gminie:

- Biskupice- Bischdorf

- Biskupskie Drogi - Strassenkrug

- Kolonia Biskupska - Friedrichswille

- Kościeliska - Kostellitz

- Ligota Oleska - Ellguth

- Nowe Karmonki - Neu Karmunkau

- Psurów - Psurow

- Radłów - Radlau

- Stare Karmonki - Alt Karmunkau

- Sternalice - Sternalitz

- Wichrów - Wichrau

- Wolęcin - Wollentschin

Tymczasem pracujący nieopodal tablicy mężczyźni stwierdzili, że to "bez sensu i sami w nocy z chęcią by taką tablicę pocięli". Przyznali jednak, że nie są stąd.

W międzyczasie po trzech dniach czerwoną farbą został zamalowany niemiecki napis Radlau przy wjeździe do Radłowa od strony Olesna.

W nocy 14.09. ktoś pomalował trzy tablice z nazwami miejscowości po polsku i niemiecku. Dwie w samym Radłowie i jedna we wsi obok czyli w Koloni Biskupskiej. Pomalowano je farbę czerwoną i czarną). NTO pisze „Chuligani zamalowali polsko-niemieckie tablice“. Czy na pewno chuligani? Może jednak zrobili to ludzie, którzy chcą aby nadal jątrzono i mają przyzwolenie niektórych polityków. Np. Czerwinskiego z Prudnika czy Eugeniusza Mielczarka z Olesna.

- Nie będziemy na razie usuwać tego aktu wandalizmu, niech ludzie zobaczą, że daleko nam jeszcze do tolerancji - mówi wójt Radłowa Włodzimierz Kierat. - Firma, która montuje tablice, spróbuje zetrzeć farbę. Jeśli się okaże, że nie da się tego zrobić, zgłosimy sprawę na policji.

- Ani mnie to interesuje, ani denerwuje, żadnych z tego profitów dla miejscowości nie będzie, choć na pewno jest dziś sławna - stwierdził przechodzący obok mieszkaniec Radłowa Henryk Jankowski.

Tablice stają przy wjazdach i wyjazdach (tylko przy drogach asfaltowych). Każda z montażem kosztowała około tysiąca złotych. (korzystanz polskiej prasy -NTO, OGW)

 



Kommentare zu diesem Artikel - Komentarze do artykułu



Anzeige: 1 - 20 von 33.
Jutrzenka Slowiańska
Dienstag, 23-12-08 22:34

Panowie zdrowych,pogodnych,przytulnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku.

S\\lunsok
Montag, 22-12-08 09:45

Ja również życzę obydwu Panom i Panów Rodzinom Wesołych Świąt, Zdrowia, Odnowy Duchowej i Historycznej Prawdy, celniejszych ripost, barszczu z uszkami na stole, krótszych odpowiedzi i Do Siego Roku!

P.S. Jeszcze wczoraj w Polsce Święty Mikołaj jeździł - bo Ameryka i Polska to jedyne kraje, gdzie jeździ przez cały miesiąc ;) Ale chyba dojedzie.

A Narodowi Szlunskymu, rzycza wszyjskego nojlepszego, zdrowjo, zjednoczynio sie narodowego ze wszyjskimi Szlunsokami, determinacji donrzynio ku autonomii i samych maszkiytuw uod Dzieciontka Jezus.

A Woszym bajtlom Rzycza, aby malynke Dzieciontko Jezus, co na Szlunsku uod wiekow nosi prezynty aby mialo niy tyla bogato i duzo, co uod serca i z radosciom.

Czimejcie sie Little Hanyski :)


Jerry1SKI
Freitag, 19-12-08 20:39   E-Mail

Panie S\'lunsok Pana idea dzielenia mieszkańców Śląska jest rodem z idei III Rzeszy albo z teorii Apartheidu. Od takich posunięć już blisko do segregacji typu „nur für Deutsch”, „Juden Verboten”, „Whites only” i odpowiedzialności zbiorowej. Jednostka się nie liczy kiedy głównym kryterium podziału nie jest ona sama a raczej jej prznależność narodowa, rasowa, religijana, płciowa, itd. Nie są to na szczęście podstawy prawne dzisiejszych Niemiec, Unii Europejskiej i Polski. Niemiecki Kulturkampf, szczególnie jego część wymierzona przeciwko Polakom, był na tym oparty i doprowadził do budowy podziałów i nienawiści. Kraje które nie tyle że prawnie sankcjonują co jedynie biernie zezwalają na tolerancję zjawiska segregacji wpadają w wir społecznych konfliktów.

Tak apropos, to nie odpowieział Pan mi na wiele moich zapytań, ale przedewszystkim na moje teoretyczne pytanie w oparciu o realia powojennej Polski, Niemiec i Śląska: gdyby Śląsk nie przypadł Polsce to stałby się częścią NRD. Dzisiaj więc w zachodnich landach Niemiec bardzo prawdopodobnie nazywłoby się Ślązaków Ossi i patrzało na nich z pogardą bo jak Pan sam mówił Niemcy wschodnie „zdradziły” Niemców przystając do komunistów a teraz doją pomoc z zachodnich Landów i mimo tej pomocy są za nią niewdzięczni. Jak Pan myśli czy w Niemczech traktowaliby Pana jako Ślązaka lepiej niż teraz czy też tak jak Pan pisze o DDR'owcach „[...] Zachodzioki bardzo jakoś nie palą się do przygarn iania OSI - czują do nich wręcz niechęć.”?

Czy ma Pan również komentarz na temat genów w kontekście ich definicji jaką przedstawiłem?

Dziękuję za nowy materiał do dyskusji ale chciałbym zakończyć poprzednie wątki przez Pana zaczęte. Jeśli chodzi o nowe materiały jakie Pan przedstawia to dziękujeę za zwrócenie uwagi iście skrajne poglądy upadłego radykała i polityka z LPR, który po 15 minutach sukcesu i wątpliwej sławy siedem late temu praktycznie nie ma już żadnej siły politycznej i traci poparcie polskiego społeczeństwa w tępie szybszym niż można wymówić Jugendamt (którego on sam nie potrafi nawet poprawnie przeliterować - „Jugenamt”). Czy jest to zaiste według Pana symbol polskiego sentymentu i typowego polskiego absurdu? Lider partii z przedstawicielstwem w Sejmie 0%, który był kandydatem LPR na prezydenta Łodzi w wyborach samorządowych w 2006, zdobył 1.7% głosów. Od 2006 przewodniczył Klubowi Parlamentarnemu Ligi Polskich Rodzin (LPR) wbijając kolejne gwoźdyie do ich trumny. W przedterminowych wyborach parlamentarnych w 2007 bez powodzenia ubiegał się o reelekcję uzyskując 1.992 głosy. W 2008 bezskutecznie kandydował w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu krośnieńskim, uzyskując w nich 308 głosów i zajmując przedostatnie, 11-ste miejsce!!!!!!

Cytat z jego bredni zaopatrza pan swoim komentarzem: „Nie wiem, jak Państwo to czytający, ale ja mam wrażenie, że Polska i naród, który nią rządzi, wyniszczają samych siebie poprzez absurdyzm życia codziennego...”. Takich bredni jak Orzechowskiego można naliczyć w Niemczech tysiące – nie są to większościowe poglądy ale znaczne procentowo i trzeba im dawać odpór. (Udo Voigt, Günter Deckert, Gerhard Frey, itd., itd.). W Polsce daje się odpór skrajnym propagatorom nienawiści.

Wie Pan, niektórzy czytają albo patrzą i widzą jedynie to co chcą widzieć. Inni patrzą z ciekawością i otwartością i widzą znacznie więcej – widzą nieograniczone możliwości twórcze i wiarę w siłę ludzkiej natury oraz jej naturalną skłonność do czynienia dobra jak choćby przykład doktora Andrzeja Mielęckiego (1864-1920), Wilm Hosenfelda, Karla Dedeciusa i innych. Ci pierwsi skazani są na wieczne nizadowolenie, wrogość i malkontenctwo. Ci drudzy są twórcami lepszej rzeczywistości i kontynuacją Bożego planu stworzenia i miłości. Ci pierwsi najpierw nienawidzą, ci drudzy najpierw wyciągają otwartą rękę pojednania. Ci pierwsi chcą odwetu, ci drudzy przebaczenia. Ci pierwsi burzą, ci drudzy tworzą.

Wywlekanie najgorszych, niereprezentatywnych przykładów (jak osamotniony ekstremista Orzechowski pozbawiony społecznego poparcia) do charakteryzowania postawy całego narodu jest co najmniej karykaturą, potencjalnie kłamstwem, a ogólnie zagraniem nie fair — tzn. udeżeniem poniżej pasa. Apropos jego argumentów przeciw Jugendamt'om to destyluje on z ziarna prawdy elementy nienawiści i arogancji i próbuje je kultywować, manipulować i podburzać, gdy potrzebne są spokój i rozwaga. Naprawa Jugendamt'ów zajmie czas – powinna zająć czas aby ich naprawa nie była powierzchowną. Poważnych problemów nie załatwia się w dzień i nie bez wysiłku i zrozumienia obydwu stron.
(http://www.rp.pl/artykul/229521.html)

Z OKAZJI ZBLIŻAJĄCEJ SIĘ WIGILII BOŻEGO NARODZENIA WSZYSTKIEGO NAJEPSZEGO ŻYCZĘ PANU I PANA RODZINIE.

Jutrzenka Słowiańska
Freitag, 19-12-08 19:07

Panie S\'lunsok,muszę przyznac,ze zauważyłem u pana przebłyski obiektywizmu,ale nie dopuszczalne ,moim zdaniem sa takie uwagi opisujące Niemców,że w ich genach nie siedzi złodziejstwo(chociaz też kradną)dajace do zrozumienia,że to złodziejstwo siedzi w genach polskich.Takie stawianie sprawy doprowadza do wyliczania zlych cech genów niemieckich czyli wrodzona chęc do zabijania i mordowania,kłamania i kradzieży ziemi oraz barbarzyńskie poczucie humoru i dochodzimy do punktu poczatkowego czyli do niczego.Proszę zmienic język a będzie nam się lepiej dyskutowac.
Prosiłem pana tyle razy by czytał pan ksiazki historyczne.Wiedziałby pan wtedy,że gdy Ślask był chrzczony nalezał do Czech a do Polski zostal przyłączony dopiero w 990r.Ale w tamtych średniowiecznych czasach plemiona polskie czeskie i ślaskie mówiły tym samym językiem.Gdy Ślask dostal się pod panowanie Austriackich Habsburgów a potem w 1742r Niemieckich Prusakow językiem Ślazaków byl wciąż ten dialekt słowiański-średniowieczny bo nie mial szans rozwinac sie tak jak polski czy czeski dlatego sie nie zmienił,nie naplywaly do niego nowe slowiańskie slowa a germanizmów Ślazacy raczej nie chcieli bo jest ich tak malo,że żaden Niemiec Ślaskiej gadki nie zrozumie.Śląski pozostał tym samym dialektem co przed 600laty i czyz to nie jest piekne,ze nie udalo sie go zniemczyc,za to należy sie wielki szacunek dla Ślązaków.Niestety tazy West(Zachodni bo Osi to obraza)Niemcy jak pan psuja obraz Ślązaków.A to juz nie jest miłe.

S\\lunsok
Freitag, 19-12-08 13:34

Odzwierciedlenie takiej fobii i nienawistnej polocentryczności oddaje blog byłego wiceministra Edukacji Mirosława Orzechowskiego i jego wpis:

http://miroslaw-orzechowski.blog.onet.pl/2,ID354186752,index.html

I właśnie przed tą metodą przestrzegam i pokazuję, jako metodę typowo szowinistyczną, ubecką. W skrócie były minister Orzechowski we wpisie pt. "Tam jest Polska, gdzie żyją Polacy!" podpina pod tragedie rodzinne swoją polocentryczność i nienawiść rasową.

Niewątpliwie, Jugendamty często działają na granicy prawa - ale to nie przeszkadza przypiąć do problemu Rodzin od razu łatki, że tam, gdzie polacy są - dotąd ma sięgać polska i basta.

Coś jak rysie w górach: tam, gdzie naznaczą moczem, tam ich teren.

Trzeba takie absurdy polskie ujawniać, bo metody ubrane w uniwersyteckie słówka stają się ostatnio modne.

To może zróbmy ogólnoświatową Polskę, bo przecież w sumie na każdym kontynencie są Polacy.

Nie wiem, jak Państwo to czytający, ale ja mam wrażenie, że Polska i naród, który nią rządzi, wyniszczają samych siebie poprzez absurdyzm życia codziennego...

Cóż - jak to ktoś powiedział tutaj, cegłami wrocławskimi (i nie tylko) Warszawę odbudowano.


S\'lunsok
Freitag, 19-12-08 09:47

Cytuję JerrySki: ": kto to będzie sprawdzał? jak będą traktowani nie rdzenni? czy będzie wprowadzona jakaś segregacja?"

Bardzo proste: weryfikacja 3 pokolenia wstecz - lub nazwisko rodowe.

Jak będą traktowani nie rdzenni? Tak, jak ci nie-rdzenni traktują naród śląski przez ostatnie 90 lat. Z tym, że ja, jako człowiek i Ślązak (lecz przede wsytkimjako człowiek) brzydzę się takimi metodami - one pasują bardziej do dzikusów. Sprawa jest prosta: albo akceptujecie śląskość wraz z Naszą kulturą, językiem i dziedzictwem - i na stanowisku robicie wszystko, aby to eksponować, dbać o to - albo nie i wtedy nie macie prawa zajmować stanowisk w administracji śląskiej.

Pewnie zaświecisię Panu czerwona lampka: "że to metody hitlera" - otóż nie. To, comamy dzisiaj, to metody ubeckie. Polacy na śląskich stołkach udają, że śląskość nie istnieje, niszczą naszą kulturę, dezawuują, - jest szereg metod. Dlatego też chodzi o uczciwość.

Jesteś mieszkańcem wioski INdian - szanujesz ich prawa i kulturę - albo do lasu. Tymczasem polocentryzm tak się rozplenił na śląsku, że wymaga on naprostowania.

To nie My jesteśmy u Was - tylko Wy u Nas, jako goście.

Jak widać przez 100 lat "wykorzystaliście" jako Polacy naszą gościnność.

Zabijacie Śląskość na każdym kroku.

Pewnie dla Pana to zabrzmiało szowinistycznie - nic bardziej błędnego. Będzie jak ma być - ja wierzę, że historia iprzyszłość wyprostuje i Nas i Was.


Jerry1SKI
Mittwoch, 17-12-08 21:05   E-Mail

Jeden krok do przodu, dwa do tyłu.
Wydawało mi się, że zbliżyliśmy się do jakiejś platformy porozumienia – nie jednomyślności, nie zgody ale do zrozumienia w czym się różnimy a w czym nie oraz jak ze sobą rozmawiać i współpracować w tworzeniu lepszego jutra dla Śląska, Polski i Niemiec. Chyba byłem zbyt optymistyczny.

Dla Pana informacji: (1) nie jest moją intencją Pana przekonać, że nie jest Pan Ślązakiem w Pana własnej acz dla mnie logicznie trudnej do usystematyzowania definicji; (2) nie jest moją intencją Pana obrazić; (3) nie jest też moją intencją bronienie tego co zrobili/robią komuniści, wręcz na odwrót; (4) uważam, że nie można dwa razy wejść do tej samej wody w rzece i że wczoraj jest zawsze inne od dzisiaj, a to z kolei jest inne od jutra – obiektywnie więc nie można przywrócić rzeczywistości z przeszłości; (5) historię trzeba znać nawet tę bolesną ale nie używać jej do budowania podziałów – to jest stara taktyka kolonizatorów i okupantów i nie tylko niemieckich (Pan tą taktykę sam wcześniej zauważył).

Co do punktu numer (1) to mity Niemieckie są i były świadomie hołubione i rozpowszechniane przez ich przywódców i tzw. „historyków” – przykładów tysiące jak np. propaganda antypolska w Ruhrgebiet, rzekome niemieckie pochodzenie Słoweńców, Kaszubów, Ślązaków i nawet Górali.
Co do numer (2) – że nie jest moją intencją Pana obrazić - to chyba jest jasne z moich poprzednich wpisów, że to jest fakt i do pewnego stopnia, czuję że nie odwzajemniony.
Punkt (3) jest absolutnie niepodważalny mimo stale czynionych bezpodstawnych zarzutów.
Jeśli chodzi o numer (4) to uważam, że nostalgia do przeszłości jakkolwiek uzasadniona lub nie, jest złudną mrzonką i hamulcem do budowania przyszłości. Kiedy po latach wracam do Poznania i moich starych zaułków nic już nie wygląda tak samo. Zmienili się również ludzie – jedni na gorsze inni na lepsze. Inni ludzie przyszli mieszkać tam gdzie mieszkali starzy znajomi. Wszystko idzie do przodu a nie do tyłu i częścią mądrości życia jest akceptacja realiów teraźniejszości i praca nad stworzeniem nowych realiów jutra. Zamiast nostalgii i gdybania Śląskowi potrzeba, tak jak Pan napisał, więcej śląskiej Pracy, Tradycji, Wiary i Rodziny.
Co do punktu numer (5) to już o tym dużo napisałem. W podsumowaniu dodam, że poznanie historii powinno się zaczynać od ciekawości poznającego a nie od ukrytego motywu lub jakiejś tezy którą koniecznie się chce udowodnić. Prawdziwa historia to ta która odkrywa przeszłość materialną i duchową a nie udowadnia czyjąś rację. Przeszłość, szczególnie duchowa może zawierać różność opinii większą niż przeszłość materialna ale nie mogą one być manipulowane dla doraźnych interesów. Trzeba też mieć odwagę żeby przyznać się do własnych błędów...

Porusza Pan wiele wątków w swoim wpisie: (1) mity niemieckie i polskie geny; (2) kultura, historia, śląska; (3) Jaruzelski? (4) śląscy zdrajcy; (5) powrót Śląska do autonomii albo odłączenia się od Polski.

Tak jak wyżej i poprzednio wspomniałem (1) – absolutnie istnieją mity niemieckie pozostałe z przeszlości i nowe i to jest niezaprzeczalny fakt. Nawet powszechnie zdyskredytowane stereotypy propagandowe Niemiec III Rzeszy są do dziś przywodzone jako fakty – jak Pan powiedział kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się postrzegane jako prawda. Jeśli chodzi o geny to jest to z definicji coś dane nam biologicznie przez naturę od rodziców. Gen jest to podstawowa jednostka dziedziczności określająca cechy fizyczne i potencjalne zdolności jednostek. Nic nie ma to wspólnego z kulturą, nauczonym zachowniem, zwyczajami, itp. Pana uporczywe stwierdzenia o niższości polskich genów vis-à-vis niemieckich jest dla mnie z gruntu propagowaniem genetycznej wyższości rasowej. Już o tym pisałem kilka razy ale jakoś mimo odżegnywania się od rasizmu wraca Pan do tych zgoła rasistowskich argumentów. Nie wiem czy to jest ignorancja w rozumieniu czym są geny, czy też świadomy wybór słów i platformy rodem z NSDAP i temu podobnych. Może Pan sam to wyjaśni bo nie chcem wkładać znaczenia w Pana intencje?
Na numer (2) jak Pan pisze kultura i historia Śląska była kulturą terenu pogranicza, „mieszaniną Czechów, Węgrów, Niemiec i Polski”. Dzisiaj Śląsk jest głównie w granicach Polski ale małe jego części są również w Niemczech i Czechach. Swoją drogą ciekaw jestem co Niemcy robią na swoim terenie dla Ślązaków? Polska mowa będąc blizka ślůnskoj godce ma bez wątpienia i bez czynników przymusu jak to było za Niemca, rozmywający wpływ na tę ostatnią. Ma to miejsce również dlatego, że historycznie Niemcy traktowali Śląską mowę jako wrogą pozostałość polskiego dzidzictwa i mowa ta nigdy nie była była spisana i zakodowana jako oficjalny język. Teraz, po raz pierwszy pojawiają się takie możliwości.
Numer (3) tzn. Jaruzelski, nie ma nic wspólnego z naszą dyskusją ale jak już go Pan wspomina to moim zdaniem generał powinien ponieść karę za zdradę i nie tylko za wprowadzenie stanu wojennego. Nie wiem czy brak odpowiednich praw nie jest przeszkodą ale z punktu widzenia moralnej sprawiedliwości Jaruzelski jest 1000 razy winny!
W odniesieniu do numer (4) przypomnę Panu, że w punkcie numer (2) wspomina Pan iż etniczna zawartość Śląska była „mieszaniną Czechów, Węgrów, Niemiec i Polski”. Jak zatem z tej mieszaniny prawowitych spadkobierców Śląskiej schedy wyłonić tego czystego Ślązaka o którym Pan pisze: „Chcę, aby Śląskimi administracjami zarządzali Ślązacy z krwi i kości, rdzenni [...]”. Dodaje Pan „lub ew. nawet z polskimi nazwiskami, ale mieszkających co najmniej 3 pokolenia na Śląsku.” To oznacza parę rzeczy: kto to będzie sprawdzał? jak będą traktowani nie rdzenni? czy będzie wprowadzona jakaś segregacja? i jaki wpływ będzie miało to segregowanie i klasyfikowaniena na budowę zaufania pomiędzy ludźmi? Ja osobiście nie chciałbym na Śląsk importować niemieckich zwyczajów klasyfikacji typu Volsdeutsch kategorii Numer 1, 2, 3 i 4. Jak by to brzmiało Ślůnsok kategorii 2 lub 3 i jak mogłoby być dzisiaj akceptowane?
Jeśli chodzi o numer (5) to w realiach po wojnie, gdyby Śląsk nie przypadł Polsce to stałby się częścią NRD i dzisiaj w zachodnich landach Niemiec nazywłoby się na Ślązaków Osi i patrzało na nich z pogardą bo jak Pan mówił „nie dość, że Niemcy Wschodznie jako grupa Niemców "zdradziła" przystając do komunistów (zna Pan większy policzek swoich wobec swoich?) - a potem, po przyłączeniu niemiec wschodnich niemcy, uwaga wpompowali w DDR PÓŁTORA BILIONA Euro. Wyobraża sobie Pan tę kwotę?” Tak wyobrażam sobię tę kwotę, ale DDR ze Śląskiem by wzięły jeszcze więcej i tego wybrazić sobie nie mogę, ani też nie mogę wybrazić sobie animozji z tą pomocą związanych. Jak Pan myśli czy w Niemczech traktowali by wtedy Pana jako Ślązaka lepiej niż teraz czy też tak jak Pan pisze o DDR'owcach „[...] Zachodzioki bardzo jakoś nie palą się do przygarn iania OSI - czują do nich wręcz niechęć.”?



S\'lunsok
Mittwoch, 17-12-08 10:24

"Pisze Pan teraz mniej szpanersko..." Przecież cały czas próbuję przywrócić do pionu tę Pana i Pana Jutrzenki polską wielkopańskość. U Pana jest ona dobrze zasłonięta okrągłymi słówkami i nieco bardziej stonowanymi wypowiedziami. Co do Pańskich odczuć co do mitomanii: to nie są mity, że Niemcy są w ujęciu narodowym lepszym narodem od Polaków: lepiej się rządzą, bardziej sprawiedliwie, mają lepsze prawo, dbają w większym stopniu o człowieka i Rodzinę niż rzekomo katolicka Polska, w ich genach nie siedzi złodziejstwo (ale że też kradą, jasne!). To dlatego w skonfrontowaniu tego, co było na Śląsku - a więc Niemiecki twardy porządek (pomimo pewnych ucisków) podoba się bardziej niż to polskie hadziajstwo i dziadostwo, jak sam Pan powiedział "oczywiście mamy w Polsce to wszystko o czym Pan pisze" - proszę nie zapominać - że to jest główna przyczyna tego, że Ślązacy zostali podeptani jako Naród i rozkradzeni z majątku.

"Ślązacy będąc od Polski odłączeni i germanizowani mają..." - Proszę Pana - widzi Pan? na tym polega nienawiść Pana do Śląska - jest ona tylko ubrana nieco w ładne słówka, ale owszem, Pan oficjalnie rzekomo pisze o pojednaniu, a ciągle pisze Pan kłamstwa. Kłamstwem jest porównywanie Łemków i innych pomniejszych narodowości do odrębnego narodu Śląskiego, który rozwijał się OBOK kulturowaości polskiej! N IGDY nie szliśmy razem - oprócz pewnych epizodów w historii! Skoro byliśmy kiedyś polską, jak to możliwe, że Śląsk przyjął chrzest na 60 lat przed Polską? Byliśmy i jesteśmy mieszaniną Czechów, Węgrów, Niemiec i Polski - ale Pan zakłamuje rzeczywistość w zakamuflowany sposób podając informację, że jakoby Ślązacy byli germanizowani. W większości germanizowani byli Polacy przebywający na Śląsku - dlatego czuli się z tym źle! Ślązacy n iemieckojęzyczne zwroty przyjęli i zastosowali w swoim mieszanym języku. A Polaków 100-krotnie gorzej rusyfikowano niż Ślązaków "germanizowano". To ogromna większość Polaków na Śląsku czuła się germanizowana. Jak widać, w Polsce jeszcze Panuja stara sowiecka, ruska szkoła - "na wariata". Postępuje Pan jak dobrze wyszkolony, sowiecki agent (słuchając Pana, w pewnym sensie czuję się tak, jak bym słuchał tego sowieckiego agenta Iwińskiego z SLD). Mają Panowie bardzo dobrze opanowane metody zamydlania oczu i mieszania pewnych prawd z ewidentnym kłamstwem historycznym.

I tak jak dzisiaj dla pana Iwińskiego z SLD jest pewnikiem, że Jaruzelski musiał wprowadzić stan wojenny, chociaż dokumenty mówią co innego - tak Pan będzie do końca swojego życia zafałszowywał Śląskość i odrębność śląska, bo doskonale Pan wie, że Polska bez Śląska by nie istniała. Że to My Was wyżywiliśmy, daliśmy chleb i pracę.

Bo doskonale Pan wie, że gdyby ekonomicznie z powrotem przywrócić Śląsk jego ludziom - to Polska leży jak plan pięcioletni rozłożona na łopatki. Ale ja badam też inne dziedziny - i wynika z tych badań i obserwacji jedno, za swoją bierność Ślązacy płacą teraz pokaraniem poprzez rządzenie przez Polaków - ale Polacy za fałszowanie historii i za krzywdy wyrządzone Ślązakom, też kiedyś odczują zwrot. Tak samo, jak Niemcy i Rosjanie odczują zwrot za wojny, bestialstwo, mordy, itd. Każdy swoje otrzyma, tego jestem pewien.

I mam nadzieję, że naród Śląski się obudzi i będziemy rządzić się sami - wtedy będziemy mogli porozmawiać o Śląskości i Polskości z innych pozycji.

Na razie bowiem ja jestem zmuszony rozmawiać z człowieka będącego pod przymuszonym butem polskości, której nie jestem członkiem - i nie chcę być.

Chcę Ślązaka jako głowy marszałka województwa - a nie jakiegoś "śmigielskiego" - tak samo jak polacy nie chcą niemca czy anglika na prezydenta.

Chcę, aby Śląskimi administracjami zarządzali Ślązacy z krwi i kości, rdzenni (lub ew. nawet z polskimi nazwiskami, ale mieszkających co najmniej 3 pokolenia na Śląsku).

Tak samo, jak Polacy buntowali się w Solidarności przeciw narzuceniu przez Moskwę 45 lat komunizmu i PRL-u.

Tak ja po prostu się czuję okupowany, oszukany, okradziony z wartości. Niestety...dzisiaj jest bardzo wielu zdrajców Śląska - tak jak w latach PRL-u polacy byli w ub i sprzedawali polskę sowietom, tak dzisiaj wielu "ślązaków" którzy są pokazywani w Telewizji mieniących się Ślązakami to farbowane lisy, zdrajcy, którzy przeszli na polską stronę dla zysku, poklasku i innych profitów.

Śląsk zapomniał o 4 filarach śląskości: Pracy, Tradycji, Wierze, Rodzinie.

Ale one kiedyś wrócą.

Jerry1SKI
Dienstag, 16-12-08 16:32   E-Mail

Panie S\'lunsok, pisze Pan teraz bardziej logicznie, mniej szpanersko, nie tak apodyktycznie i pyszałkowato jak dawniej. To bardzo dobrze! Oczywiście, że ujemne zjawiska nie są domeną li tylko Niemców albo Polaków. Również uwaga, że opisywanie Niemców albo Polaków w sposób karykaturalny (tzn. przesadnie uwypuklający ich niektóre cechy – w tym przede wszystkim negatywne), nie jest zwykle dobrą formą dyskusji, choć nieraz jest miejsce na takie lżejsze traktowanie tematu.

Mój wpis był głównie na temat mitów i stereotypów, których pan wcześniej używał i po trochu powrócił Pan do nich w ostatnim wpisie. Niemieckie mitomania prawości i inności w tym mit wyższości są tym czego nie akceptuję. Jestem może bardziej uczulony na poniżające profilowanie etniczne przez to że mieszkam w USA, wielo-narodwym, wielo-etnicznym kraju --- który się opamiętał po latach bezwstydnych praktyk i stwiedził, że dla dobra budowania wspólnego jutra nie możemy odnosić się z pogardą lub wywyższaniem do innych i używać upokarzających stereotypów. Stany nie są krajem świętoszków i nieskazitelnych ideałów. Są krajem który nie wierzy w idealne rozwiązania ale wieży że każdy problem można rozwiązać i że nic nie jest beznadziejnie stracone, szczególnie ludzie. Nie ma tu pogardy dla ludzi w tym tych gorszych niż idealnych.

Pan m.i. ostatnio napisał, że „Gdyby Polacy byli narodem pozbawionym tych najczarniejszych wad (korupcji, złodziejstwa, k...a, i ogólnie pojętego dziadostwa) a szanowaliby pracę, drugiego człowieka - jestem w stanie Panu oddać swoją głowę, że Ślązacy poszliby w ogień za takim narodem.” Mam parę myśli na ten cytat. Moja pierwsza uwaga jest taka, że oczywiście mamy w Polsce to wszystko o czym Pan pisze. W Polsce teraz są najróżniejsze problemy, które wszyscy wiedzą że potrzebują rozwiązania. Jednak lojalności do kraju, jak do rodziny nie opiera się na idealnym i pożądanym wizerunku tego kraju. Lojalność do kraju jest budowana w oparciu o historię, rodzinę, kulturę, język, wspólne ideały, tradycje, prawo itp. (nie na jednej z tych domen ale na ich zlepku). Ślązacy będąc od Polski odłączeni i germanizowani mają pewną odrębność kulturową od Polskiej. Nie jest to unikalne i jednolite, bo Kaszubi, Wielkopolanie i inni – w tym polscy Żydzi, Armianie, Lemkowie, Białorusini, Ukraińcy i nawet Tatarzy - te unikalne historie i kultury również mają. Co się tyczy jednolitości to również wielu Ślązaków nie jest jednolita w swoim przedkładaniu Niemców nad Polakami. Podążanie za narodem w ogień oparte na kalkulacji teraźniejszych wad i zalet jest problematyczne jeśli nie trafniej opisane mocniejszym przymiotnikiem.

Jednym słowem wybór kraju z którym się identyfikuje nie jest i nie musi być oparty na logice, ekonomii, postrzeganej „wyższości cywilizacyjnej”, wadach lub zaletach jego mieszkańców, itd. Wybór ten jest najczęściej niewymierny i często, szczególnie w przypadku emigrantów, przypadkowy. Najlepszy profil lojalnego obywatela kraju jest według mnie zawarty w słowach które spopularyzował John F. Kennedy: „Pytaj nie co twój kraj może ci dać – pytaj co ty możesz dać swojemu krajowi” (1961).

Co się tyczy Pana dygresji na temat Polskiej polityki wobec wschodnich sąsiadów, to rzeczywiście są w niej przykłady dominacji i zniewalania narodów, jak różwnież bycia zniewalanym, ale są też przykłady dobrowolnych i pokojowych Unii. W przypadku historii Polski i Ukrainy (która jest bardzo długa złożona), wpływ na Ukrainę mieli nie tylko Polacy ale Skandynawowie, Tatrzy, Turcy, Rosjanie, Litwini, Austriacy i nie wiem czy tu kogoś nie pominąłem. W okresie po rozbiorach podejście Polaków do problemu ukraińskiego było takie samo jak Rosjan - nie uznawano odrębności ukraińskiej, a jedynie „szczep ruski narodu polskiego”. Austriacy na przełomie końca XIX stulecia przystąpili do polityki wygrywania Ukraińców przeciwko Polakom; później Polskę w sprawach ukraińskich popierali. Temat ten jest naprawdę złożony z dużą ilością wątków i winnymi po obu stronach (dokładniej: wszystkich stronach). Nie wiem czy ilość powstań przez Pana cytowana jest prawdziwa, ale licząc lokalne powstania kozackie i te sponsorowane przez Niemców w toku II WŚ, to ilość ich była bardzo spora. Nie wiem też co we wschodniej Polsce w obszarze przygranicznym się dzisiaj mówi na tematy stosunków Polso-Ukraiskich, ale ja dużo wrogości nie widzę/słyszę, a wręcz widzę że Polska i Ukraina i ich mieszkańcy szukają dróg porozumienia i budowania wspólnej przyszłości. Polska też warto wspomnić była pierwszym krajem który uznał deklarację niepodległości Ukrainy.

S\'lunsok
Dienstag, 16-12-08 11:05

Panie JerrySki: Co do Murzynów, rasistą nie jestem. A po 2 Murzyni nie zagrażają Ślązakom i nie zaciemniają od 90 lat prawdy o Naszym Narodzie (Śląskim). Za to podał Pan przykłady, które przeniósł Pan na grunt niemiecki: że młodzież się upija, że negatywne zjawiska. Zobacz Pan Polskę, jak ona wygląda - a potem Europę i Świat. NIESTETY, negatywne zjawiska (sodomizacja społeczeństwa, narkotyki i pijaństwo) rozszerza się wszędzie - a najbardziej zapijaczony Naród na dzisiaj to Finowie. Jeśli chodzi o ludzi przestrzegających prawa - to statystyki kryminalne są najlepszym dowodem i co do tego nie ma dyskusji, że jeszcze długo długo będą one na korzyść Niemiec. Ale faktycznie: wszędzie rośnie złodziejstwo, przestępczość i inne negatywne zjawiska. Będzie to narastało, bo kryzys finansowy narasta (wiadomo: brak pracy, ludziom młodym we łbach się przerwaca). Niemcy nabijali niemowlaki na bagnety? To nie byli ludzi, tylko zwierzęta. Tutaj wyziera kolejna sprawa z Pana wypowiedzi, sugerująca, jakoby Polacy byli tacy katoliccty, wierzący i nie byli brutalni. Bo dzisiejszym Polakom nie mówi się, że byli bardzo często takimi samymi zwierzętami i świniami wobec innych jak inni wobec Polaków. To prawda, że Ukraińcy z UPA bestialsko mordowali Polaków. Tylko zastanawia mnie, dlaczego Litwini, Białorusini i Ukraińcy tak nie lubią Polaków? Bo robili im dokładnie to samo - tylko przez 80 lat te zbrodnie Polaków były tuszowane i przykrywane zbrodniami, jakich inni dopuszczali się wobec Polaków. Wie Pan, Polska przeciw Ukrainie zrobiła 3 powstania - Ukraina przeciw Polsce, UWAGA: 68 powstań! Tak, sześćdziesiąt osiem powstań! Jak Pan myśli, dlaczego? Bo byli takimi dobrymi układnymi, miłymi sąsiadami? NIE, bo tak samo bestialsko traktowali i z nienawiścią innych. Tylko w Polskich szkołach - tak samo jak w rosyjskich i niemieckich, nie naucza się o swoich zbrodniach - a podkreśla zbrodnie innych. Ot, cała sprawa. Niemcy są przeświadczeni o skrzywdzeniu i wypędzeniu. Rosjanie, że Katynia nie było a Stalin jest wielki - zaś Polacy, że ostatnie 300 lat tylko byli bici, uciskani, a sami, biedne, niewinne baranki... Faktycznie, też bym nie chciał, aby ta rozmowa przybrała formę przedstawiania wyższości jednych nad innymi - ale Pana postawa w kwestiach Śląska niesłusznie sugeruje, jakoby Śląsk i ludzie tworzący Naród Śląski w jakiś magiczny sposób byli przyspawani do Polaków, bo coś się komuś należy. Na dodatek, ogólnoświatowy trend pijaństwa, narkomanii pokazuje Pan tylko w świetle pogarszającej się moralności w Niemczech. Po pierwsze, jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, nim Niemcy dojdą do bezzębców wystających pod sklepami pijącymi piwo bez celu, to raz, a dwa, jak narazie w Polsce można legalnie kupić narkotyki tzw. dopalacze. Co do tego "dzika" - to ja wspomniałem o tym wcale nie dlatego, aby ktoś poczuł się urażony, a zacytowałem pewnego 80-latka, który pamięta tamte czasy, do których formułowania ma prawo z racji wiedzy, którą nabył przez lata. Prawda jest jednak taka, że dopóki ludzie będą pod tak silnym wpływem polityków, będziemy rządzeni przez motłoch.

Jerry1SKI
Montag, 15-12-08 19:07   E-Mail

Panie S\'lunsok, ta rozmowa znowóż powoli wraca do starych schematów i rozważań o wyższości jednych grup etnicznych nad drugimi oraz reformowalnością lub nie tych „niższych” kulturowo. Ma pan rację, że mity lub jak Pan mówi kłamstwa bez końca powtarzane w końcu w popularnej opinii są brane za prawdę. Mity niemieckie powtarzane są od dawna a ze zdwojoną gorliwością od 1871 roku. Do dziś nie są one dosyć weryfikowene z rzeczywistością pomimo, że ta weryfikacja nie jest trudna do przeprowadzenia przy pomocy źródeł historycznych i statystystycznych. Również do dzisiaj, po dwóch wojnach światowych rozpętanych przez Niemców, te mity są powtarzane jak by były obiektywną prawdą i winą za brutalność, krwiożerczość, mordy i kłamstwa są obciążani nieliczni, nieżyjący już i pozbawieni wszelkich skrópułów przywódcy. Reszta zaś społeczeństwa to kochający pokój, dom, rodzinę i przestrzegający prawo, uczciwi Niemcy.

W 1919 roku New York Times opublikował artykuł pt. „Mit Przestrzegającego Prawo Niemca i Jego Dane Kryminalne”. Autor, Acton Griscom, zaopatrzył artykuł podtytułem „Statystyka Porównawcza Przestępstw Przeciwko Życiu, Osobie i Własności pokazuje, że Nawet Przed Wojną Był On [Niemiec] Daleko Niżej na Skali Przestrzegania Zasad Przyzwoitego i Cywilizowanego Zachowania”.
Tezą autora jest, że w 1919 roku Ameryka i Amerykanie są gotowi zapomnieć o wojnie i kontynuować już rozpoczęte normalne stosunki z Niemcami, w tym również postrzegać naród niemiecki jako zasadniczo pokój-kochający, pełen ciepłych cnót rodzinnych i domowych. Popularny amerykański szablon to „[Niemcy] miały przwódców pozbawionych skrupułów, pełnych ambicji, militarystów; ale przeciętny obywatel, lub przechodzień był kochającym dom i pokój, przyzwoitym człowiekiem.” Autor (Anglik) twierdzi, że przeważająca opinia wśród Amerykanów jest, że Niemcy dosyć się wycierpiały za winy swoich pruskich przywódców. Jednak autor stwierdza, że pomimo popularnego sentymentu, „Niemieckie zbrodnie we wielu kampaniach wojny są dobrze znane; niemiecka hańba jest symbolem wszelkiej hańby, choć teraz pamięć tego jest już krótka [...]”. Osobiście będąc przeciwnym rasowym klasyfikacjom, mam problem z tym artykułem, choć wiem że w tych latach teorie rasowe były na porządku dziennym nie tylko w Niemczech ale również w USA, Anglii i w mniejszym lub większym stopniu na całym świecie. Autor przedstawia wiele faktów i statystyk rozwiewających mit pokój-kochającego, cywilizowanego, udomowionego i rodzinnego Niemca. Jego dowody zawierają się w statystykach i sięgają czasów z przed I Wojny Światowej.
(http://query.nytimes.com/mem/archive-free/pdf?res=980CE7DA1338EE32A25753C1A96E9C946896D6CF)

Ta[..] apropos to ja pamiętam jak mój dziadek, który służył w Niemieckiej Armii w I WŚ, z obrzydzeniem do późnych lat wspominał jak niemieccy żołnierze w Alzacji zabijali francuskie niemowlaki poprzez rzucanie ich do góry i, o ile to dobrze rozumiałem, łapanie ich na ostrze bagnetów. Czy to jest obraz Niemców? Nie cały, ale jest to też ich obraz.

We wczorajszej Deutsche Welle (DW) w wersji angielskiej jest artykuł o wzrastającej skali pijaństwa w Niemczech, szczególnie wśród młodych. Wczoraj też i dzisiaj wiele miejsca jest poświęcone próbie zabójstwa lokalnego szefa policji w Pasawie (Passau) w Bawarii przez neo-nazistowskich radykałów. W związku z tym DW pisze, że „W ubiegłem roku 377 ludzi było ranionych w atakach neo-nazistów i 17.000 przestępstw miało tło skrajnie-prawicowo-ekstremistyczne. W pierwszych 9 miesiącach tego roku przestępczość ta wykazała wzrost o prawie 9% jak pokazują statystyki policyjne.”

Argumenty które są używane na tej stronie dla kontrastowania polskiej i niemieckiej rzeczywistości są częściej niż nie niemieckimi mitami. Kontrasty te są głównie oparane na legendach i losowych anegdotach. Nie znaczy to że nie ma obiektywnych różnic pomiędzy Polską i Niemcami ale pisane i malowane tutaj szerokim pędzlem obrazy są z gruntu nieprawdziwe. Nie są nawet karykaturami. W oparciu o legendy buduje się tutaj tezy o wyższości kulturowej Niemców nad Polakami a obalone tezy usprawiedliwia się różnicami pomiędzy lepszymi Wessies i gorszymi Ossies i jeszcze bardziej gorszymi Auslandern. W toku tej dyskusji obraża się również innych - przykłady: „Gorola i dzika nie oswoisz”, „parszywy murzyn”, itd.

S\'lunsok
Montag, 15-12-08 11:16

Panie Jutrzenka: zupełna nadinterpretacja moich intencji i słów. Otóż faktycznie, wprowadziłem podział na Osi i Zachodzioków z jednego powodu. Oni sami tak siebie dzielą - ale ja im się nie dziwię: nie dość, że Niemcy Wschodznie jako grupa Niemców "zdradziła" przystając do komunistów (zna Pan większy policzek swoich wobec swoich?) - a potem, po przyłączeniu niemiec wschodnich niemcy, uwaga wpompowali w DDR PÓŁTORA BILIONA Euro. Wyobraża sobie Pan tę kwotę? I jak ona odpompowała z zachodnich landów kapitał? Po prostu najzwyklej w świecie zachodni niemcy czują wewnętrzną niechęć za wpompowanie tak gigantycznej gotówki - przez co pogorszyły się ich warunki. I to cała ekonomia i prawda - nie ma tutaj podziału na biednych i bogatych. Co do mojego postrzegania ubogich i bogatych: Nie ma Pan najbledszego pojęcia jaki jest mój status materialny i jak odnoszę się do ubogich i co staram się robić, czy też ludzi ciężko pracujących. Pana mylne wrażenie powstało od pierwszego mojego postu broniącego rdzennej Śląskości - a moje sztywne stanowisko w tej sprawie odcyfrowuje Pan jako wywyższanie bogatych i traktowanie jednych jako "rasy panów" - co ma tyle wspólnego z rzeczywistością co noc z dniem. Jak wielokrotnie zaznaczyłem: ja, jak Ślązak i wielu czuje podobnie, zostaliśmy skrzywdzeni przez polski naród poprzez najprzeróżniejsze negatywne zjawiska, których wcześniej na Śląsku nie było (przed przejęciem władzy przez Polaków). Nie tylko pogorszyły się warunki bytowania ale Polacy zabraniali tak samo mówić w swoim śląskim języku - jak Polakom na Śląsku zabraniano mówić po polsku. Gdyby Polacy byli narodem pozbawionym tych najczarniejszych wad (korupcji, złodziejstwa, k...a, i ogólnie pojętego dziadostwa) a szanowaliby pracę, drugiego człowieka - jestem w stanie Panu oddać swoją głowę, że Ślązacy poszliby w ogień za takim narodem. Niestety, generalnie jest na odwrót. To 2 główne czynniki: ekonomia (obniżenie standardu) i głupota (absurd prawny i urzędniczy) powodują właśnie takie odczucia m.in. we mnie. Cały bajer polega na tym, że ludzie tkwiący w polityce, chcą wykorzystywać proste konflikty (proste w zrozumieniu) i grać na nich na swoją strunę. Dlatego też podjudzają obydwie strony. Co do żelaznej kurtyny: jestem Ślązakiem, nie niemcem, chociaż to kłamstwo będzie przez Pana powtarzane do końca świata - bo kłamstwo powtórzone sto razy staje się faktem. Więc ja sto razy będę je odkłamywał. Żeby nie miał Pan wątpliwości. A jechałem niedawno z takim starszym Panem w samochodzie i rozmawialiśmy o Śląsku, Pan ów dosyć się zdenerwował na to, co się dzieje i stwierdził: "Gorola i dzika nie oswoisz". Mówię to nie z ironii - tylko, że ludzie, którzy się nie znają, dochodzą do takich samych wniosków. Ja jednak wierzę, że kiedyś te 20 %, do których Pan nie należy (jak sądzę po wpisach) wreszcie się zabierze za siebie i zmieni postawy polityczne, narodowe i sąsiedzkie.

Jutrzenka Słowiańska
Sonntag, 14-12-08 19:26

W takim razie gratuluję celnosci spostrzeżeń:-)!

Jerry1SKI
Samstag, 13-12-08 19:51   E-Mail

Panie Jutrzenka, dla informacji czytających.
Moja uwaga na temat niemieckiej skłonności do klasyfikacji samych siebie i innych w sposób sugerujący wartościowanie grupowe, sama w sobie nie miała intencji wypominać negatywnych skłonności Niemców ogólnie ani pana S\'lunsoka w szczególności. Było to po prostu coś co w danym momencie zwróciło moją uwagę.

Jutrzenka Sowiańska
Samstag, 13-12-08 16:49

Panie Jerry,gratuluje bardzo dobrych i rzeczowych wpisów.
Panie S\'lunsok w pana wpisach milość do bogatych a niechęć do biednych jest delikatnie mówiąc niesmaczna.
Proszę mi powiedzieć czym różnią się Niemcy zachodni od wschodnich?W czym są gorsi jedni Niemcy od drugich?Czy tylko dlatego że Wschodni Niemcy nie mieli bogatego sponsora w postaci USA,a z bogactw wywiezionych z calej Europy podczas wojny, nie dostalo im sie nic są gorszymi ludźmi?
Panie S\'lunsak czy dla pana licza sie tylko wartosci materialne?Bogaty Niemiec jest dobry a biedny zly?A gdyby tak cale Niemcy dostaly się za żelazna kurtynę,to wtedy pan juz by nie chcial być Niemcem?Żenujące!!!

Jerry1SKI
Freitag, 12-12-08 20:18   E-Mail

Dziękuję za Pana komentarz panie S\'lunsok.
Porusza Pan sprawę masowości zjawiska wyjazdów z Niemiec. Wyjazdy do Polski są w po kilka tysięcy na rok – to można uważać za masowe w zależności od definicji tego słowa (masowy: obejmujmujący dużą liczbę ludzi, rzeczy). Jednak w skali procentowej do całej ludności to kilka tysięcy na rok nie jest dużo. Ogólnie wszyskie wyjazdy z Niemiec do wszystkich krajów można napewno bardziej śmiało określić jako masowe (kilkaset tysięcy), choć dane do których miałem dostęp, oprócz liczb dotyczących Polski, nie mówią czy wyjeżdżający są obywatelami Niemiec i z jakich land'ów wyjeżdżają. Jestem pewien że można do takich danych gdzieś dotrzeć ale dla mnie to nie ma dużego znaczenia i dlatego nie jestem gotów na poświęcanie swojego czasu.

Pan pisze, cztuję: „Ale jedno, czego nie uwzględnia Pana "raport" - to ilu z tych, którzy wyjechali z Niemiec do Polski, Rosji, Czech (starego bloku wschodniego) to są Zachodni Niemcy a ile Wschodni, tkórzy po połączeniu nie potrafili sobie poradzić w nowej rzeczywistości. Proszę też pamiętać, że Zachodzioki bardzo jakoś nie palą się do przygarn iania OSI - czują do nich wręcz niechęć. Po prostu nie wiemy, ilu z tych 100% uciekających za chlebem to Osi.”
Uderzyło mnie w tym jedno – dlaczego Niemcy lubią siebie i innych klasyfikować i tym samym wartościować pozytywnie lub negatywnie? Tak było z Reichsdeutsche i Volksdeutsche'ami różnych kategorii. Teraz tak jest z repatriantami z Rosji i innych krajów i z własnymi Osi, tymi najbardziej niemieckimi z Niemców czasów ich wielkości. W Polsce raczej tego nie ma. Po prostu jest to ciekawe dla mnie spostrzeżenie...?

S\'lunsok
Freitag, 12-12-08 10:16

Ależ Panie JerrySki: Ja przyznaję Panu rację co do wszytskiego. Z wyjątkiem tego, że polega to na masowości - owszem trend się zwięszka. I OD około 2005 roku faktycznie, zaczyna się w Niemczech psuć dość mocno. A zobaczy Pan, co będzie po recesji - wtedy Niemcy zaczną uciekać w ilościach większych. A ponieważ recesja dopada całą Ziemię - więc będą woleli mieć mniej, ale żyć spokojnie. Oczywiście ma Pan też rację, że wyjeżdżano też za chlebem. Ale jedno, czego nie uwzględnia Pana "raport" - to ilu z tych, którzy wyjechali z Niemiec do Polski, Rosji, Czech (starego bloku wschodniego) to są Zachodni Niemcy a ile Wschodni, tkórzy po połączeniu nie potrafili sobie poradzić w nowej rzeczywistości. Proszę też pamiętać, że Zachodzioki bardzo jakoś nie palą się do przygarn iania OSI - czują do nich wręcz niechęć. Po prostu nie wiemy, ilu z tych 100% uciekających za chlebem to Osi. Co nie zmienia faktu, że będą uciekać coraz częściej.

Jerry1SKI
Donnerstag, 11-12-08 20:32   E-Mail

Panie S\'lunsok tu jest trochę danych statystycznych, które pokazują że bądzie Pan MUSIAŁ TROCHĘ WYMIĘC – pana slowo nie moje. Pare tysięcy obywateli Niemckich wybrało jednak Polskę na stałe miejsce zamieszkania i trend TEN od 2006 do 2007 jest w górę (22%) po chwilowym spadku z 2005 do 2006.

ZEZWOLENIA WYDANE NA POBYT W POLSCE OBYWATELOM UNII EUROPEJSKIEJ I CZŁONKOM ICH RODZIN (Nie włączając pozwoleń czasowych) – źródło GUS (http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_Rocznik_Dem_2007.zip)

Rok 2004 2005 2006

OGÓ[..] TOTAL 5871 10077 6321
Niemcy 1421 5090 3945
t.j. w 2006 obywtele Niemieccy złożyli 3227 podań + 718 członków ich rodzin
Francja 1002 896 409
Wielka 601 794 358
Włochy 433 545 264
Niderlandy 361 425 194
Szwecja 299 353 158
Austria 190 295[..] Czeska 151 186 74
Słowacja 124 171 65
Portugalia 63 89 58
Norwegia 50 72 51
Grecja 43 67 4[..] 2007 ilość podań obywateli Niemiec na pobyt stały w Polsce wzrosła do 3913 bez uwzględnienia członków ich rodzin. W tym samym roku w Polsce aktywnie studiowało 442 studentów z Niemiec i dodatkowych 27 zakończła studia w tym roku.
W 2007 roku do Niemiec na stałe wyjechało 13771 obywateli Polskich. W tym roku emigracja z Polski na stałe wyniosła ogółem 35480 osób, o 11456 mniej niż w roku poprzednim. (http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_rocznik_demograficzny_2008.pdf)

Stan ludności w Niemczech w 2007 według © Federal Statistical Office and the statistical Offices of the Länder:
Total population = 82,210,894
German = (91.2%) 74,969,842
Turkish = (2.1%) 1,713,551
Other = (6.7%) 5,527,501 (including Italian (528,318), Polish (384,808) and other)
Four other sizable groups of people are referred to as "national minorities" (nationale Minderheiten) because they have lived in their respective regions for centuries: Danes, Frisians, Roma and Sinti, and Sorbs.


Rok 2005 2006 2007
liczby poniżej w tysiącach
Wszyscy 82,531.7 82,314.9 82,217.8
Niemcy 75,148.8 75,059.0 74,960.8
Obcokrajow. 7,289[..] 7,255.9 7,257.0
Migracja z i do Niemiec w 2007 roku:
Rok 2007 wyjazdy przyjazdy netto
Niemcy 680,766 636,854 +43,912

Trend jest w kierunku zwiększania się liczby wyjazdów z Niemiec. Również, co mnie zaskoczyło, Nowe Landy na wschodzie, oprócz Sachesen-Anhalt nie opróżniały się tak szybko jak to popularnie jest dyskutowane. Hessen np. traciło ludność bardziej dynamicznie.

A teraz mała anegtota, tak uwielbiany gatunek literacki tej strony, z moich doświadczeń:
W latach 80 i początek 90 miałem profesionalny kontakt z wieloma zakładami Poligraficznymi (drukarniami itp.), w tym również w okolicach Milwaukee w stanie Wisconsin, które to miasto jest historycznie większościowo etnicznie niemieckie (są też Włosi, Polacy, Szwajcarzy, Afrykańczycy, Meksykanie, itd.). Działała tam wtedy taka notoryczna firma amerykańska – właścicielem jej był immigrant z Niemiec – która sprowadzała do pracy poligrafów z Niemiec Zachodnich i może później ze Wschodnich. Pomoc tej firmy w załatwianiu stałego pobytu była tym co wabiło niemieckich imigrantów, ale firma przeciągała te sprawy jak mogła najdłużej aby płacić podrzędne stawki nowo przybyłym Niemcom, którzy byli w sytuacji – pracuj dalej albo pakuj się do wyjazdu spowrotem do „starego kraju”. Niemcy też wtedy jak i jestem pewien również teraz jeździli ZA CHLEBEM. Nie jest to coś czego trzeba się wstydzić. Również w późnych latach 1920-tych w Harlem na Manhatanie, który to wtedy zaludniał się bogatymi amerykańskimi Afrykanami, popularne wśród nich było zatrudnianie niemieckich albo skanynawskich pomocy domowych i niań. Niemki nie robiły tego, podobnie jak pracownicy Mueller Color Plate, Inc. wyłącznie dla zmainy stylu życia. To była emigracja za chlebem. Natężenia migracji i jej dominujące cele zmieniają się z czasem i ekonomią, ale w niektórych nacjach, takich jak Niemcy, Polska, Irlandia, Włochy i inni pewną rolę odgrywa tradycja i to jest dodatkowym motorem tego zjawiska.
Faktem jest że Niemcy od pokoleń emigrowali ZA CHLEBEM bo Ftherland ich nie mógł wyżywić. Emigrowali do Rosji, Polski, krajów Bałtyckich, itd. Emigrowali też do Afryki, Australii i Ameryki. W USA główne grupa etniczna to Niemcy (19.2%), a inne spośród Eurpejczków to Irlandia (10.8%), Anglia (7.7%), Włochy (5.6%), Scandinawia (3.7%) i Polska (3.2%).

S\'lunsok
Donnerstag, 11-12-08 09:19

Panie Jutrzenka, ma Pan rację, że "uciekło" z Niemiec od zjednoczenia: 3/4 to wredne komuchy i DDR-oki. Jeśli mi Pan przedstawi jakiś wiarygodny argument, że Zachodni Niemcy mieliby uciekać tam, gdzie smród, brud i ubóstwo - każę złotem wypchać. Oczywiście, nie mówimy tutaj o tych, którzy z powodów biznesowych, osobistych (małżeństwa) wyjechali. Po 89 roku Osi (tak nazywani są w Niemczech byli z DDR) jak spuszczeni z łańcucha zaczęli opuszczać byłe komunistyczne niemcy i przenosili się masowo na Zachód. Na jednym z niemieckich kanałów (chyba ard lub zdf) leci cyklicznie program pokazujący Niemców, którzy od x-lat żyją w Kanadzie, USA, Am. PD itd. Ale 90 % tych ludzi nie wyjechało bo im było źle - tylko wyjechało, aby zmienić STYL życia. Praktycznie we wszystkich odcinkach (które są pokazywane bez cięć) widzimy, jak z przeciętnie zarabiającego Niemca pan x wkopał się w nowe życie. Bez pracy za to z mnóstwem kłopotów. Są to programy nie tylko pokazujące emigrantów z lat 70-80 - ale też 90 tych. Tak, wielu z nich wyjechało (czy 2 mln to ni ewiem) - ale za innym stylem życia (większymi swobodami). Jeśli Pan wierzy Gazecie Wyborczej i jeśli argumenty tej strony są dla Pana wiarygodne - to się nie dziwię, że Rydzykowi krew się gotuje w żyłach. Jeszcze proszę powiedzieć, że te 2 miliony Niemców, którzy ponoć wyjechali, przyjechali do Polski, Rumunii czy Czech a po prostu wymiękam...

Gliwiczosz
Mittwoch, 10-12-08 22:57

Nie jyno te cegły z Wrocławia wiyzli do Warszawy. Wtedy było takie chaslo "calol Polska buduje Warszawę" i budowano z rozebranych budynków całego Sląska. We Wrocławiu kole bahnhofu bardzo długo był duży niezabudowany plac, bo niy było cegieł, wywieźli je do stolicy. Teraz kieby te wszystkie cegły wróciły na Slask - do Katowic, Gliwic, Wroclawia i kaj tam jeszcze, to Warszawa by sie rozleciała. WARSZAWA nakradła ze muzeów śląskich rożne rzeczy, np. ze Szklarskiej ptoki z muzeum, z Bytomia z kerchowa pomnik, kiery teraz nareszcie musieli wrócić.

 
redakcja@silesia-schlesien.com | redaktion@silesia-schlesien.com | Impressum
© copyright 2004-2005 by silesia-schlesien.com

Besuchen Sie auch:
[Weinfässer als Regentonnen, Springbrunnen und Gartendekorationen]