W latach 50-tych dygnitarz partyjny przychodzi do gabinetu lekarskiego i uskarża się, że go łamie w... gwieździe, pokazując przy tym na plecy.
Przecież to krzyż! — dziwi się lekarz.
Czyżby towarzysz doktor był wierzący? — zapytuje się podejrzliwie dygnitarz.
Sołtys namawia swego sąsiada, aby dał pięć tysięcy złotych pożyczki na modernizację wsi. Chłop się waha:
- To niepewny interes. A jak przepadną?
- Nie przepadną. Gwarantem pożyczki jest prezydent Bierut.
- On nie będzie żył wiecznie..Za Bieruta gwarantuje Stalin.
- On też nie najlepiej ostatnio wygląda.
- Gwarantem tej pożyczki jest Związek Radziecki.
A- mało to mocarstw upadło w historii...
- Ty skąpcu. Żałujesz pięciu tysięcy złotych za upadek Związku Radzieckiego!!!
- * *
Podczas obrad egzekutywy jeden z towarzyszy co pewien czas głośno cmoka. Zniecierpliwieni sąsiedzi zwracają mu uwagę, że tak nie wypada. Na co cmokający odpowiada: Nie lubię pieprzenia bez całowania.
- * *
W jednej ze spółdzielni produkcyjnych na południu Polski odbywa się zebranie załogi. Program przewiduje dwa główne tematy:
- Budowę nowej stodoły do przechowywania siana.
- Budowę socjalizmu w Polsce.
Rozpoczyna się zebranie. Wstaje prezes i zagaja: Ponieważ z powodu braku desek realizacja punktu pierwszego jest nieaktualna, proponuję od razu przejść do punktu drugiego.
*****
Jak w czasie pochmurnej nocy, określić kierunki świata, gdy nie ma się przy sobie kompasu?
Należy odnaleźć linię kolejową i obserwować pociągi. Załadowane towarem jadą na wschód, wracają puste na zachód.
***
Chinski Mao dzwoni doi Stalina i prosi o kilka milionów dolarów.
- Nie ma sprawy - odpowiada Stalin
Za jakiś czas Stalin ponownie odbiera telefon od Mao, który prosi tym razem o 100 milionów ton węgla.
- Załatwione — godzi się z miejsca Stalin.
Miesiąc później Mao prosi Stalina o 0,5 miliona ton ryżu. Stalin jest wyraźnie strapiony:
- Rozumiem dolary, rozumiem węgiel, ale skąd ten Bierut weźmie ryż?
- Słyszałeś, że już nie będziemy importować butów z Czechosłowacji?
- Dlaczego?
- ***
- Dostajemy dwa miliony par butów z ZSRR.
- Za ile!
- Za darmo. Do podzelowania. *
Bierut wybrał się na spacer. Zatrzymał gazeciarza, aby kupić „Trybunę Ludu”. Chłopak się zmieszał, bo nie miał właśnie tej gazety. Ale zobaczył przejeżdżającego na rowerze innego gazeciarza i krzyknął za nim:
- Ty, Bierut, zatrzymaj się, masz klienta, pan chce kupić „Trybunę Ludu”.
Bierut kupił gazetę, po czym pyta się gazeciarza:
- Dlaczego nazwałeś go — „Bierut”?
- Wszyscy na niego tak mówią. On nie ma wstydu, w koszarach sowieckich czyści buty oficerom.
- ---------------------
- Na trasie 1-Majowego pochodu przodownicy niosą ogromny portret Bieruta. Na krawężniku stoi pijaniuteńki facet i na widok portretu głośno krzyczy.
- Dajcie go tu, kupuje to ścierwo.
Po 10 minutach jest już przesłuchiwany w kazamatach UB. Dopiero po tygodniu zrozpaczona żona dowiaduje się, że mężowi grozi wieloletni wyrok. Zrozpaczona pyta się oficera o powód tej srogości
- Chciał kupić portret Bieruta — wyjaśnił UB-ek.
- Panie kochany, nie miejcie mu tego za złe. On ile razy się upije to kupuje byle co...
- * ***
- Kowalskiego pytają się, dlaczego nie był na pogrzebie Bieruta.
-
- Wyobraźcie sobie, wracam wczoraj nieco wcześniej do domu i znajduję żonę w łóżku z naszym doradcą wojskowym, majorem Iwanowem.
- I co? — pytają koledzy.
- Na szczęście mnie nie zauważył.



































