Wydawało się to niemożliwe, a jednak mieliśmy w tym roku w Okresie Wielkanocnym, okazje radosnego świętowania. Najpierw influencerowi Łatwogangowi udało się zebrać prawie 300 milionów złotych na leczenie dzieci chorych na raka, a chwilę później cieszyliśmy się uwolnieniem skrajnie wycieńczonego Andrzeja Poczobuta, z białoruskiej kolonii karnej. Za sprawą zdziczałych elit politycznych, wspólne świętowanie Polaków nie trwało jednak długo
. Tak partie polityczne jak i Prezydent, w drugim przypadku zaczęły sobie przypisywać, częstokroć nienależne zasługi. Partyjni liderzy ciągle zapominają, że Polska jest domem wszystkich obywateli, w którym nie można się zachowywać jak Paweł i Gaweł z wierszowanej bajki Aleksandra Fredry. Nikomu nie wolno niszczyć fundamentów tego „domu”, szczególnie Prezydentowi RP. Obejmując Urząd, składał bowiem w tej kwestii uroczystą przysięgę, że będzie „strzegł niezłomnie godności Narodu”. Tylko jak, skoro sam ma kłopoty z godnością osobistą.
Wady narodowe
Prezydent Nawrocki ma duże poparcie społeczne, które mogłoby skutkować zaliczeniem go w poczet polskich mężów stanu, jednak na przeszkodzie stoi jego przeszłość. Miał problemy z nienaganną postawą moralną, a dzisiaj szkodzą mu silne powiązania partyjne i otaczanie się awanturnikami. Za poparcie udzielone mu przez PiS, rewanżuje się niszczeniem rządu Donalda Tuska, co prowadzi do burzenia fundamentów państwa. Wady narodowe Polaków - osłabianie struktur państwa, słabość elit, wewnętrzne spory, anarchia i liberum veto, już raz doprowadziły Polskę do utraty państwowości. Wyraziście w swojej twórczości wytykał je wieszcz Juliusz Słowacki, ulubiony poeta Józefa Piłsudskiego, który mówił o nim, że królom był równy. Dla nas zawsze łatwiejszym w odbiorze był Adam Mickiewicz; Słowacki był większym wyzwaniem i to wydaje się jest nie tylko naszą ułomnością. Tworzył w okresie rozbiorów, kiedy Polacy zmagali się z próbami wynarodowienia. Był to czas wpajania Polakom wartości patriotycznych i zwracania uwagi na ich wady narodowe. Przykładem jest wiersz Słowackiego, który nie posiada tytułu; zaczyna się od słów „Szli krzycząc: Polska! Polska!”. W tym utworze Bóg ukazuje się krzyczącym i zadaje im podstawowe pytanie: „Jaka?”. Utwór jest krytyką prymitywnego patriotyzmu. Już wtedy obawiano się o przyszłość Ojczyzny po odzyskaniu niepodległości. Polacy nie posiadali zwartej wizji Polski i nadal jej nie posiadają. Wydaje im się, że ku dobrej przyszłości poprowadzi ich Bóg. Słowacki dostrzegł, że Polacy wciąż przypominają swoich szlacheckich przodków, którzy doprowadzili kraj do upadku. Obawiał się, że nawet po uzyskaniu niepodległości, w Polsce wciąż będą panowały niezgoda i chaos. Starał się uświadomić Polakom, że należy zmienić nie tylko sytuację polityczną Polski, ale również mentalność Narodu.
Jaworowi ludzie
Minęły wieki, dzięki uzyskaniu suwerenności Polska mogła wstąpić do Unii Europejskiej i cieszyć się kulturą Zachodu. Miliony Polaków jednak nadal okazują opór przed zmianami mentalności; pozostał swoisty sposób myślenia, osobliwe postrzeganie rzeczywistości i reagowanie na nią. Nie do wszystkich dociera, że dzisiaj patriotyzm to praca dla dobra wspólnego, poszerzanie wiedzy i umiejętności, świadome uczestnictwo w wyborach oraz znajomość historii ojczyzny. Historyczny, prymitywny patriotyzm, przyćmiewa współczesny. Nadal największymi wrogami są nasi sąsiedzi; Rosjanie, a przede wszystkim Niemcy. Do niszczenia wizerunku Niemców, wykorzystuje się nawet twórczość wybitnych polskich poetów. Kornel Ujejski, pisząc w Chorale – „Inni szatani byli tam czynni”, miał na myśli odpowiedzialność austriackich zaborców za rzeź galicyjską. Tymczasem Jarosław Kaczyński, będąc w 2007 roku premierem, użył tego cytatu w stosunku do niemieckich służb specjalnych, które bezpodstawnie obwiniał o wywołanie protestu pielęgniarek, szkodzącego jego rządom. W rządzie i parlamencie brakuje polityków o ponadpartyjnym autorytecie, takich którzy mogliby się stać duchowymi przywódcami większości społeczeństwa. Zamiast polityków formatu Józefa Piłsudskiego, czy Romana Dmowskiego, rządzą nami ludzie, których Ludwik Dorn określał mianem – „chodzący deficyt intelektualny”. Na naszych oczach realizuje się zemsta demokracji; jaki naród, taka władza. Stojący na czele narodu Prezydent, w sposób karykaturalny próbuje odgrywać rolę monarchy, który na wszystkim zna się lepiej od rządu i parlamentu. Jego poczynania i podległej mu Kancelarii, sprawiają jednak na nas wrażenie starej, polskiej zabawy dziecięcej – Jaworowi ludzie. Owszem budują mosty, ale jedynie dla groteskowo podzielonej polskiej prawicy, zaś rząd i parlament nieustannie traktują jako swoich wrogów. Prezydent nie przyjmuje ślubowania od powołanych przez Sejm sędziów TK, blokuje nominacje oficerskie i generalskie, nie powołuje ambasadorów. Wetuje korzystne dla Polski I Polaków ustawy, w tym w sprawie SAFE i kryptowalut. Nie widzi, że wraz ze swoją Kancelarią bawi się Polską, szkodząc wszystkim Polakom; również „swoim”.
Zakamost”muflowany „po
Prezydent, z będącymi po jego stronie posłami PiS i trzech Konfederacji, nieustannie ostrzega nas przed wrogimi Niemcami i wrogą Brukselą. Wierzy, że w tym względzie działa jak prawdziwy polski patriota. My, uważamy, że budowanie negatywnego obrazu sąsiadów nie ma nic wspólnego z patriotyzmem, ani z chrześcijaństwem. W zbiorowej pamięci naszego pokolenia, na trwale zapisała się Msza Pojednania w Krzyżowej, celebrowana przez naszego, opolskiego biskupa Alfonsa Nossola 12 listopada 1989 roku. Na naszych oczach, premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl, obejmując się przekazali sobie znak pokoju. W stosunkach polsko – niemieckich, uznano to za symboliczny początek nowej jakościowo współpracy między Polską i RFN. My, uczestniczący w tej mszy, członkowie mniejszości niemieckiej, zrozumieliśmy wówczas, że nie tylko zostaliśmy strażnikami pamięci tego wydarzenia. Dotarło do nas, że naszym obowiązkiem jest przede wszystkim pełnienie roli pomostu w stosunkach polsko – niemieckich, bo jesteśmy jego naturalnym, żywym elementem. W Krzyżowej zrozumieliśmy, że naszym zadaniem jest łączenie tradycji obu narodów, przełamywanie historycznych uprzedzeń, budowanie porozumienia i wspólna praca na rzecz regionu. Pełnienie roli pomostu napełniało nas dumą, dlatego słowa Prezesa o „zakamuflowanej opcji niemieckiej” przyjęliśmy z dystansem, myśląc – niedoczekanie twoje. A jednak jego słowa okazały się prorocze. Mniejszość niemiecka, ku naszemu zgorszeniu, postanowiła na potrzeby przyszłorocznych wyborów, kompletnie się zakamuflować. Jej aktualni liderzy zachowują się tak, jakby wstydzili się historycznego szyldu „Mniejszość Niemiecka”, a tym samym dotychczasowych osiągnięć, roli pomostu i roli jej członków w życiu społeczno – politycznym regionu, Ogłosili, że w przyszłorocznych wyborach wezmą udział pod szyldem „Śląscy Samorządowcy”. Nazwa nie tylko wprowadza w błąd, ale wręcz ogłupia tych, którzy mieliby zamiar głosować na polskich lub niemieckich samorządowców. Manipulowanie szyldami niczego nie zmieni w kwestii zwolnienia z 5% progu wyborczego. Z tego uprawnienia mogą korzystać jedynie komitety wyborcze startujące pod szyldem mniejszości narodowych, a Ślązacy nią nie są. Kończąc, chcemy powiedzieć, że sprawy mniejszości niemieckiej zaczynają się wymykać z pola zainteresowania jej liderów. Bardziej interesują ich własne kariery. Co do tytułowego pytania – Jaka Polska? – Oczywiście, Polska marzeń każdego z nas.



































