My, śląscy wyborcy wkroczyliśmy w rok kampanijny. Najbliższe planowane wybory parlamentarne, mają się odbyć jesienią 2027 roku. Czy dojdą do skutku w ustawowym terminie? Nie jesteśmy tego pewni. Po pierwsze, na przeszkodzie może stanąć napięta i wciąż pogarszająca się sytuacja geopolityczna. Wojna za naszą wschodnią granicą oraz. Po drugie, wybory zarządza Prezydent, a jego decyzje są nieprzewidywalne. Jest współwinny temu, że instytucje państwa przestały działać sprawnie; prawo jest łamane, a opinie Komisji Weneckiej lekceważone. Do tego Prezydent, który jest reprezentantem Rzeczypospolitej nie odrzuca propozycji, aby blok polskiej prawicy startował w wyborach pod jego sztandarem. Oznacza to, że połowa Narodu, w tym mniejszości narodowe i etniczne, zostałaby przez Prezydenta zdegradowana do roli obywateli podrzędnej kategorii. W Rzeczypospolitej,
stanowiącej dobro wspólne, dzielenie dzisiaj jej obywateli na lepszych i gorszych, spowodowałoby dalsze wzmożenie wojny polsko - polskiej.
Jesteśmy Ślązakami
Prezydent powinien łagodzić spory polityczne, a nie w nich uczestniczyć. Karol Nawrocki ma jednak w życiorysie przeszłość bokserską i aktywne kibicowanie, stąd jego zacięcie sportowe, cechujące się duchem walki i nieustępliwością w dążeniu do celu. Obca jest mu życzliwość. Jego ministrowie i doradcy, w większości dostosowali się do jego charakteru i zamiast kierować się wyłącznie interesem państwa, stali się jego sekundantami i klakierami. Pomagają mu w wywoływaniu konfliktów, bo zarządzanie nimi jest skuteczniejszym narzędziem budowania poparcia, niż dążenie do kompromisu. Prezydent często mówi, że jesteśmy Polakami i mamy obowiązki polskie, a swoje wystąpienia zwieńcza zwrotem o Polsce i Polakach. Tymczasem my, Górnoślązacy jesteśmy w większości jedynie polskimi obywatelami i oprócz obowiązków polskich mamy obowiązki śląskie. Prezydent tego nie dostrzega. Za to w osobliwy sposób zauważył nas jego mentor Jarosław Kaczyński, który w 2011 roku powiedział: „Śląskość jest przypuszczalnie przyjęciem zakamuflowanej opcji niemieckiej”. Nawiązując do tej wypowiedzi Henryk Kroll, lider Mniejszości Niemieckiej i długoletni poseł RP tak odpowiedział Prezesowi: „ Na Ślązaka nie należy patrzeć z polskiego czy niemieckiego punktu widzenia. Ślązak to ten, dla którego mała ojczyzna jest najważniejsza, czyli dom, jego otoczenie, ludzie, tradycja i historia. Potem przychodzi narodowość, czyli związek z tą dużą ojczyzną, dalszą i nieco bardziej abstrakcyjną”. To prawda, dla Ślązaka zawsze najważniejsza jest tożsamość lokalna; prymat Heimatu. Narodowość jest kwestią wtórną – elementem dodatkowym. Starsze pokolenie jest jeszcze wierne ideom zawartym w śląskim hymnie, znanym jako Oberschlesierlied, w którym piewca sławi Śląsk i Ślązaków.
Autonomia Ślązaków
Słowa tej pieśni wzruszają i pobudzają do refleksji. Nie może być inaczej, kiedy słyszymy: Górny Śląsk to moja droga ojczyzna, na którą patrzę z Góry św. Anny, gdzie ludzie zostają lojalni w trudnych czasach. Zawsze jestem gotowy walczyć o ten kraj, tam jest moja ojczyzna, tam jestem w domu. Ojczyzna, moja droga ojczyzna, moja krew należy do ciebie. Moje ostatnie słowo na ziemi – Ojczyzna, droga ojczyzna, modlitwa za Ciebie. Dzisiaj jest nam smutno, kiedy na Górze św. Anny odwieczny duch śląskości, wypierany jest przez takie „skarby” jak amfiteatr i pomnik pamięci po zagłębiowskim komuniście, gen. Zawadzkim, który po wojnie piastował urząd Wojewody Śląskiego. To on dał początek łajdackiej asymilacji Ślązaków. W przeciwieństwie do szabrowników, nie dybał na dobra materialne Ślązaków, a na ich język i kulturę. Nie tolerował śląskiej tożsamości regionalnej i umiejętności władania dwoma językami – niemieckim i śląskim. Zakazał całkowicie używania języka niemieckiego. Po wsze czasy miał zniknąć „nalot niemiecki”, a w Heimacie miała się odnaleźć wspaniała polskość, której my mieliśmy zostać przykładem. Polskość nas nie uwiera. Razi nas jedynie, tak jak większość Polaków, niepraworządne państwo, głupawa propaganda oraz okradanie nas z wielowiekowego dorobku kulturowego. Nasza tożsamość ukształtowała się na pod wpływem państw, do których Śląsk na przestrzeni wieków należał. Bez wątpienia, Ślązacy są największą mniejszością etniczną w Polsce. Podczas spisów powszechnych, państwo pozwala im się identyfikować jako Ślązacy, ale na formalne uznanie ich w demokratycznej Polsce nadal nie ma zgody. A czas najwyższy, bowiem za sprawą patriotycznej edukacji i naszych zaniedbań, wśród młodego pokolenia Ślązaków zauważamy proces samoasymilacji; asymilację spontaniczną. Wobec tego zjawiska nie można pozostać biernym. Mniejszość Niemiecka swoją autonomię zaniedbuje, a Ślązacy nie mogą się jej doczekać.
Status zobowiązuje
Wielokrotnie mówiliśmy, że Mniejszość Niemiecka bez Ślązaków niewiele znaczy. Zauważył to również burmistrz Dieter Przewdzing, który był nietuzinkową postacią MN. Z jego inicjatywy powstała Deklaracja Śląska, zaczynająca się od słów: Śląsk jest wspólnym Dobrem wszystkich jego Mieszkańców. Jesteśmy Ślązakami o różnych opcjach kulturowych, językowych i narodowych. Kończy się słowami: Wspólnie bronimy mieszkańców Śląska, ich wolności i godności. Zarząd TSKN tej Deklaracji nie przyjął i do dzisiaj, sam próbuje nieudolnie reprezentować nasze wspólne sprawy. Wiemy, że wielu samorządowców myśli podobnie jak Dieter Przewdzing. Od nich zależy nasze codzienne życie. Wielu z nich wykazuje się wysokimi kompetencjami w zarządzaniu i zdobyło szacunek lokalnych społeczności. Ich udział w wyborach parlamentarnych, wydaje się być naturalną realizacją udzielonego im mandatu zaufania i możliwością rozszerzenia pola pracy dla dobra wspólnego. Uważamy, że nadszedł czas na podjęcie konkretnych rozmów z partiami bloku liberalno – demokratycznego o udziale kilku (3 do 4 ) znanych, naszych samorządowców na ich listach wyborczych. Byliby oni, co jest oczywistością, dla tych partii wartością dodaną. Na razie nie widzimy żadnej aktywności politycznej Mniejszości Niemieckiej. Nie wierzymy w możliwość reprezentowania społeczności górnośląskiej przez Śląskich Samorządowców, który to „ szyld” jest erzatzem Mniejszości Niemieckiej. Obie organizacje reprezentują ci sami liderzy. Naszym zdaniem, byłoby wielkim błędem zrezygnowanie ze starań o reprezentowanie śląskiego regionalizmu w parlamencie. Otwartym pozostaje pytanie, kto podejmie działania w tej sprawie. Nie chcemy wskazywać jej wykonawców. Wiemy, że w województwie opolskim, wśród wójtów, burmistrzów i starostów jest kilka znanych osób o śląskiej tożsamości, które mogłyby dobrze wykonywać mandat posła i godnie reprezentować interesy śląskich mniejszości. Inicjatywą w tej sprawie mogliby się też wykazać liderzy patii liberalno – demokratycznych, co zostałoby dobrze odebrane przez śląskich wyborców. Status społeczny zobowiązuje jednych i drugich do działania na rzecz mieszkańców naszego regionu.



































